Menu główne

6-letni Miłoszek z Kępna potrzebuje naszego wsparcia

Miłoszek jest skrajnym wcześniakiem, ma Mózgowe Porażenie Dziecięce, padaczkę… – Nie widzi świata i mojej twarzy – mówi mieszkająca w Kępnie Paulina Garsztkowiak, mama chłopca. – Dostrzega tylko światło. Wychowuję go sama i każdego dnia walczę, by jego życie było choć trochę lepsze. Chwilami jest bardzo ciężko…
Miłosz pomylił pory roku. Miał urodzić się latem, ale postanowił przyjść na świat jeszcze wiosną. – 26 tygodni – tyle czasu rozwijał się w moim brzuchu – mówi pani Paulina. – Zdecydowanie zbyt krótko. Wszystko wydarzyło się niespodziewanie. Nagle poczułam skurcze, odeszły mi wody i odwrotu już nie było. Moje maleńkie 820 gramów szczęścia… i strachu.
Są dwa typy wcześniaków. Siła niektórych maluszków wprawia w osłupienie. Mimo zbyt wczesnej daty urodzin i niskiej wagi wychodzą bez szwanku. Druga grupa to dzieci, które nie miały tyle szczęścia. Ich dzieciństwo to historia walki o zdrowie, o namiastkę normalności, walka z konsekwencjami przedwczesnego przyjścia na świat. Niestety – Miłosz jest w grupie “pechowców”.
U skrajnych wcześniaków wiele narządów nie jest wykształconych prawidłowo… A to powoduje problemy do końca życia. Miłosz miał problem z serduszkiem, przeszedł operację czyszczenia jelitek z martwicy, laserowe zabiegi oczu, zabieg zamknięcia przepukliny mosznowej… Walczył o życie.
Mimo starań lekarzy oraz żarliwych modlitw jego mamy, nie udało się uchronić go przed niepełnosprawnością. Wylewy IV stopnia pozostawiły ślady w jego małej główce. Miłosz cierpi na wodogłowie, ma uszkodzony nerw wzrokowy, problemy z płucami oraz wzmożone napięcie.
Chłopiec niedowidzi, jego oczka reagują tylko na światło. Mimo że nie widzi świata, poznaje go słuchem, węchem, dotykiem. Pomimo swoich ograniczeń, każdy dzień wita z ogromnym uśmiechem, jakby chciał powiedzieć: „Nie martw się, mamusiu, wszystko będzie dobrze”. – Jego uśmiech to lekarstwo na całe zło. Cieszę się, że choć tego nie zabrała mu choroba. Radość nie schodzi z jego twarzy – mówi mama.
Rehabilitacja to jedyny sposób na poprawę stanu zdrowia Miłoszka. Bez ćwiczeń i ciężkiej pracy dziecko nie ma szansy na bycie sprawnym. Miłoszek z pomocą fizjoterapeuty obraca się, podpiera na łokciach, siedzi, chwilami stoi… Niestety ciągle nie chodzi. (…)
Miłoszek pilnie potrzebuje pionizatora, dzięki któremu nauczy się utrzymywać pozycję pionową… – Taki sprzęt umożliwi mu też poruszanie się bez mojej pomocy – tłumaczy pani Paulina! – To kolejny etap na drodze do tego, by synek kiedyś chodził.
Miłosz powinien też kontynuować rehabilitację. Wszystko to jednak bardzo dużo kosztuje. – Choć przychyliłabym synkowi nieba, nie stać mnie na to – mówi Paulina Garsztkowiak. – Jestem samotną matką. Jest ciężko. Jednego tylko mojemu synkowi nie zabraknie nigdy: miłości. Przed nami bardzo długa droga, ale wierzę, że się uda. Bez pomocy innych nigdy jednak nie będzie to możliwe… Dla synka zrobię wszystko, dlatego proszę o pomoc, choć jest to trudne… Jeśli pochylisz się nad losem mojego dziecka, jeśli zdecydujesz się dać mu szansę… moja wdzięczność nie będzie mieć granic. RED

CHCESZ POMÓC? WEJDŹ NA SIEPOMAGA.PL

https://www.siepomaga.pl/dlamiloszka






Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest