Kępno: Odwołali przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Rady

Na wniosek nowo powstałego, opozycyjnego wobec burmistrza, mającego większość w Radzie klubu „Wspólnie dla Miasta i Gminy Kępno” Andrzej Stachowiak został odwołany z funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej w Kępnie. Podobny los podzielił pierwszy wiceprzewodniczący – Sylwester Lewek. W jednym i drugim przypadku za odwołaniem głosowało 12 radnych, 9 było przeciw.

Tak naprawdę czwartkowa nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej miała tylko dwa punkty, związane z odwołaniem przewodniczącego i wiceprzewodniczącego rady. Zanim do tego doszło, strony wdały się w mało merytoryczną, dla wielu mieszkańców niezrozumiałą, chwilami wręcz żenującą wymianę zdań związanych z lokalną ,,kuchnią samorządową’’.

UTRACIŁ ZAUFANIE

W przedstawionym przez radnego Pawła Jańskiego uzasadnieniu do procedowanej przez radę uchwały w sprawie odwołania Andrzeja Stachowiaka z funkcji przewodniczącego rady podniesiono, że ,,sposób prowadzenia sesji przez przewodniczącego rady Andrzeja Stachowiaka stoi w sprzeczności z ustawą o samorządzie gminnym’’.
Autorzy projektu uchwały zarzucali Stachowiakowi m.in. brak obiektywizmu podczas prowadzenia obrad, jak również i to, że podczas ostatniej sesji dopuścił, aby obrady trwały pół doby, pozwalając na bardzo długą, blisko 8-godzinną prezentację Raportu o stanie gminy, z którymi radni już wcześniej zostali zapoznani, nie bacząc na to, że w porządku obrad zapisano aż 17 projektów uchwał. – Przewodniczący rady nie czuwał nad sprawnym przebiegiem obrad, a zwłaszcza zwięzłością wystąpień osób uczestniczących w sesji – zarzucili Stachowiakowi radni.
Wszystko to sprawiło, że radni – jak dowodzili – stracili do Stachowiaka zaufanie, stąd postanowili go odwołać. W przypadku Lewka podnosili, że nie gwarantuje rzetelnego i bezstronnego działania na rzecz Rady.

TO BYŁ MÓJ OBOWIĄZEK

– Bycie radnym to służba. Demokracja ma swoje walory i jest oczywiste, że decyduje większość głosów – odparł przewodniczący Stachowiak, nie zgadzając się jednak z argumentami, jakimi posłużyli się autorzy projektu uchwały. – Jakie naruszyłem przepisy? – dopytywał. Odnosząc się do zarzutów związanych z dopuszczeniem do trwającego 8 godzin przedstawienia Raportu o stanie gminy, Stachowiak zwrócił uwagę na fakt, że raport ten ,,nie jest tylko dla radnych’’, ale ,,przede wszystkim dla mieszkańców gminy’’. – I to moim obowiązkiem było dopuścić do szczegółowego omówienia tego raportu – dowodził.
– To wcale nie jest taka łatwa funkcja, natomiast żal mi trochę, że moi koledzy, którzy w 2018 roku podpisywali się o współpracy nad programem, z którym Porozumienie Samorządowe szło razem z burmistrzem do wyborów, państwo przystąpiliście do tego, a teraz odwołując mnie z funkcji przewodniczącego rozumiem, że nie podzielacie również programu wyborczego, z którym wygraliśmy wybory, z którym programem burmistrz wygrał wybory – mówił rozżalony.
Stachowiak dziwił się, że ci sami ludzie teraz głosowali przeciwko udzieleniu burmistrzowi absolutorium. Odniósł się też do uzasadnienia odwołania wiceprzewodniczącego Lewka. – To jest śmiechu warte – podsumował. – To jest obraźliwe do kolegi Lewka, całkowicie niepoważne, nielicujące z godnością bycia radnym.
Zarówno Andrzej Stachowiak, jak i Sylwester Lewek stawiane im zarzuty uznali za bezpodstawne. Ich zdaniem pozbawienie ich funkcji ma związek z tym, że nowa większościowa koalicja chce mieć po prostu swojego przewodniczącego i wiceprzewodniczących Rady.

TEŻ MAMY PRAWO DO KRYTYKI

W odpowiedzi radny Paweł Jański przypomniał, że zgodnie z opinią Związku Miast Polskich, Raport o stanie gminy powinien być ,,maksymalnie przejrzysty i czytelny’’. Odniósł się też do innych, mniej lub bardziej ważnych zarzutów, jakie wyartykułował przewodniczący Stachowiak. Mówił o wewnątrzklubowej (chodzi o Porozumienie Samorządowe), dość zagmatwanej i pokrętnej ,,kuchni’’. samorządowej’’. Zarzucił też Stachowiakowi, że jako przewodniczący niejednokrotnie dokonywał oceny wystąpień radnych, czego nie wolno mu robić. W odpowiedzi Stachowiak podkreślił, że jeśli dokonywał ocen, to nie jako przewodniczący a radny, do czego miał przecież prawo. Zarzucił też Jańskiemu, że jego wypowiedź niewiele ma wspólnego z przedstawionym wcześniej uzasadnieniem.
– My również mamy prawo do oceny i krytyki pana przewodniczącego (…), co niniejszym czynimy – wyznał radny Eugeniusz Przybył, po czym złożył wniosek o zamknięcie dyskusji. Przewodniczący Stachowiak tego nie robił, co rusz pozwalając sobie i innym radnym na wypowiedzi ,,ad vocem’’. Powtórzył, że uzasadnienie projektu uchwały nijak się ma do rzeczywistości, że przecież wystarczyło napisać, że jest nas więcej i tak chcemy. – A nie wymyślać takie absurdalne uzasadnienie – dowodził.
Głos zabrał też przewodniczący klubu ,,Porozumienie Samorządowe’’ radny Adam Tęsiorowski, przypominając podstawowe zapisy porozumienia, jakie podpisali wcześniej wszyscy członkowie klubu, z którego to porozumienia – jak się okazało – nie wszyscy, szczególnie w ostatnich miesiącach się wywiązywali. Tęsiorowski zarzucił radnym, którzy przeszli na drugą stronę, że jakoś nie mieli ostatnio czasu, aby spotkać się i przedyskutować ważne dla klubu i gminy sprawy, rozwiać pewne wątpliwości, ale ostatnio znaleźli jednak czas na spotkania, tyle że już w innym gronie. Zasugerował, że wolta, jakiej dokonali może mieć związek z innym punktem widzenia, jeśli chodzi o reformę sieci szkół, choć przecież wcześniej zdania te w większości były zbieżne.

TAKIE JEST PRAWO DEMOKRACJI

Radny Maciej Baciński zapewniał, że nadrzędnym celem tych z koalicji i opozycji jest praca dla społeczności lokalnej. W podobnym tonie wypowiadał się radny Piotr Baraniak. Adam Tęsiorowski zarzucił radnym, którzy opuścili ich klub, że nie potrafili przyjść i zakomunikować im to prosto w oczy. – To mnie bolało, że mówi się jedno, a robi się drugie – nie ukrywał.
– Wina jest obopólna. Stało się, jak się stało. Mleko się wylało i trzeba współpracować – przekonywał Baraniak. (..) Jest grupa, która ma większość w radzie i taką decyzję podjęła – skwitował, zapewniając równocześnie, że grupa ta będzie współpracować z burmistrzem dla dobra gminy.
Stachowiak wyciągając wnioski z dyskusji uznał, że tak naprawdę wcale tu nie chodzi o niego, a o przejęcie władzy w radzie.
Kiedy przyszło do głosowania, za odwołaniem Andrzeja Stachowiaka było 12 radnych, przeciw – 9. Podobnie było z odwołaniem Sylwestra Lewka. Co dalej? JUR



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest