Menu główne

Raz człowiekowi się zdarzyło

Rozmowa z Piotrem Psikusem, burmistrzem Kępna

Czy w gabinecie burmistrza Kępna standardem jest, że podczas każdej rozmowy, w tym przypadku wywiadu, towarzyszy Panu pracownik magistratu? Podyktowane to jest jakimiś złymi doświadczeniami?
– Nie. Ja tajemnic żadnych nie mam, nie mam nic do ukrycia, natomiast staram się w tej kadencji rozmawiać zawsze w towarzystwie osób trzecich.
Można wiedzieć, czym to jest spowodowane?
– Żeby spać spokojnie, chociaż nie podejrzewam, żeby cokolwiek ze strony Twojego Pulsu Tygodnia mi groziło.
Ile wynosi dzisiaj zadłużenie miasta i gminy?
– Zadłużenie kępińskiego samorządu jest pod pełną kontrolą, jest oceniane przez RIO. W procentach jest mniejsze niż było 4 lata temu.
Czyli ile?
– Na dzień 30 września zadłużenie Gminy Kępno wynosi 40.377.500 zł, co stanowi 33,51% w stosunku do planowanych dochodów, do spłaty do roku 2029. Warto dodać ze zadłużenie w grudniu 2014 roku, gdy zostałem burmistrzem wynosiło 35,88%.
A gdyby doliczyć do tego zadłużenie spółek komunalnych.
– Ja wiem, że to są pytania podyktowane różnymi względami, natomiast…
Nie rozumiem.
– Pytania podyktowane różnymi względami i sugerowane, że gmina Kępno w ciągu ostatnich 4 lat maksymalnie się zadłuża. Tak nie jest. To, że my korzystamy z emisji obligacji jest nam brane za złą monetę, moja poprzedniczka też z nich korzystała i to nie na małą skalę. My ten program tylko kontynuujemy, przeznaczając wszystkie pieniądze na inwestycje. Samorząd jest pod pełną kontrolą, jest to 33,51% do dochodów. Jeżeli chodzi o spółkę Wodociągi Kępińskie, obecnie realizowany jest przez nią 57-milionówy projekt kanalizacyjny. Tu pozyskaliśmy 30 mln zł dotacji, preferencyjne pożyczki z NFOŚIGW, równocześnie Rada Nadzorcza spółki wyraziła wcześniej zgodę na emisję obligacji, to jest zanim spółka pozyskała w ogóle dotację. Oznacza to, że spółka kwotę przyznaną pod emisję obligacji wykorzystuje, ale nie musi wcale wykorzystać w pełni. Pula na emisję udzielana jest bowiem do danej kwoty. Niektóre zadania inwestycyjne nie mają jeszcze wyłonionych wykonawców, a tym samym nie znamy ich ostatecznych kosztów. Energetyka Cieplna z kolei nie ma żadnego kredytu, jedynie pożyczkę z WFOŚiGW w kwocie 40 tyś zł na realizację przedsięwzięcia z 2015 r, która jest częściowo umarzalna. Na kolejne inwestycje ma dopiero promesę preferencyjnej pożyczki też z WFOŚiGW na kwotę 1,4 mln zł. TBS Spółka z o.o., nie jest też spółką zadłużoną, ponieważ realizowana inwestycja jest oparta o finansowanie zewnętrzne, ale nie o obligacje. Jest to umowa podpisana między Towarzystwem Funduszy Inwestycyjnych Banku Gospodarstwa Krajowego a spółką, na mocy której bank uruchomił finansowanie inwestycji polegającej na budowie dwóch pierwszych bloków mieszkalnych w ramach Programu Mieszkanie+.
Czyli BGK za nią zapłaci?
– Tak, a dokładnie Fundusz Municypalny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych i te pieniądze będą odzyskiwane w czynszu.
Natomiast kolejna Spółka gdzie udziałowcem jest Gmina Kępno, czyli ZZO Olszowa to jest spółka, która funkcjonuje już od 2010 roku.
Ale tutaj nie jesteście większościowym udziałowcem.
– Kiedy w 2010 r. odchodziłem z funkcji burmistrza to gmina Kępno miała ponad 93% udziału w spółce i w pełni ją kontrolowała. W 2014 roku, gdy zostałem ponownie burmistrzem, Gmina Kępno miała w spółce już tylko 34% udziałów. To wielka strata dla Gminy Kępno.
To Pana martwi?
– To nie tylko mnie martwi. Dziś jest tak, że ktoś kto kiedyś uczył się od nas (…), jak taki podmiot ma funkcjonować zachował do dzisiaj pakiet kontrolny i realizuje inwestycje na dużo większą skalę, niż kępińska spółka, ale przy tak rozdrobnionym akcjonariacie nie ma decydenta, tylko jest gra interesów. Spółka ZZO Olszowa mogłaby dużo lepiej inwestycyjnie funkcjonować, gdyby kapitał tej spółki nie był tak rozproszony.
Jaka to była kadencja. Jest Pan dumny z tego, co udało się zrobić?
– Może to zabrzmi nieskromnie, ale uważam, że dotrzymałem słowa. To co zapowiedziałem 4 lata temu zrealizowałem.
Oj, zapachniało kampanią wyborczą.
– A pan tu jest dlaczego?
Żeby podsumować minioną kadencję.
– Dotrzymałem słowa. Mówiłem o budowie krytej pływalni – stała się faktem. Mówiłem, że doprowadzę do powstania drogi Olszowa – Kierzno, gdzie swego czasu do realizacji tej inwestycji nie doszło a pieniądze oddano, mimo tego, że były jeszcze przeze mnie pozyskane, Po trzech latach starań doprowadziłem do budowy tej drogi, pozyskując na ten cel 50-procentowe dofinansowanie. Kino ponownie zostało uruchomione, budownictwo komunalne ruszyło, w ciągu jednego roku powstało 6 boisk ze sztuczną nawierzchnią, sala gimnastyczna jedna otwarta, za chwilę ruszy budowa kolejnej w Krążkowach, ul. Sportowa (dawna Walki Młodych), ul. Wieluńska we współpracy ze starostwem, Świba-Donaborów we współpracy ze starostwem, inne ciągi komunikacyjne, budowa kanalizacji sanitarnej Myjomice-Mikorzyn, która została wcześniej przerwana…
Wiem, mógłby Pan jeszcze długo wymieniać zrealizowane w tej kadencji inwestycje. Mówi Pan ,,we współpracy ze starostwem’’. Ale ta współpraca nie była przecież usłana różami.
– Nie była, ale kiedyś była poprawna, bo każdy ma swoje interesy, ja rozumiem interesy starostwa, ale też chciałem, żeby rozumiano interesy samorządu gminnego.
A tego zrozumienia nie było?
– Na początku było a potem z nieznanych mi powodów było coraz gorzej i współpracy nie było. Liczyłem na to, że ul. Dworcowa będzie kolejną, którą wspólnie zrealizujemy, niestety tak się nie stało. Przypomnę, że starosta dołożył nam na ul. Sportową, ja dołożyłem na ul. Wieluńską i dwie duże inwestycje powstały przy udziale obu samorządów. Przygotowywaliśmy się do ul. Broniewskiego, liczyłem na to, że nie tylko wylejemy tam dywanik. Myślałem o Rzetni, o kilku innych przedsięwzięciach, niestety tak się stało, jak się stało.
Czy to prawda, że jeszcze przed wyborami zamierza Pan zrobić otwarcie basenu ,,na sucho’’?
– Ja nie jestem inwestorem budowy basenu, inwestycję tę realizuje spółka Projekt Kępno.
Ale to spółka ze 100-procentowym udziałem Gminy, więc nic tam się nie dzieje bez Pana wiedzy.
– Na sucho, to jak mam to rozumieć?
Na sucho, czyli bez wody.
– Woda już jest. Zapraszam Pana dzisiaj po południu do obejrzenia pięknego filmu na ten temat.
Ponoć jeszcze przed wyborami mieszkańcy będą mieli okazję zwiedzić teren budowy. Takie dni otwarte.
– Tak, będzie dzień otwarty, ale będzie go organizował generalny wykonawca i inwestor, czyli spółka Projekt Kępno. Jest tak duże zainteresowanie krytą pływalnią i ciekawość (nawet zdarzyły się wtargnięcia na plac budowy), dlatego zdecydowano, że przed długą fazą odbiorową i rozruchową, szkoleniami pracowników itd., mieszkańcy Gminy Kępno będą mogli zobaczyć całymi rodzinami obiekt wewnątrz i jego liczne atrakcje. Wkrótce zorganizowany zostanie spacer po QARIUM.
To może w ramach tego dnia otwartego można by skoczyć na główkę?
– Z tego co słyszałem są pozytywne opinie Straży i Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, ale na to zdecydowanie za wcześnie.
Jest Pan gotów? Wiem, że pływa Pan systematycznie.
– Pływam, w Ostrzeszowie byłem nie dalej, jak w sobotę.
To ogromna, ale też kosztowna inwestycja. W Radzie Nadzorczej spółki Projekt Kępno jest burmistrz Słupcy, który też taki basen u siebie wybudował. Czy się różnią te pływalnie, oprócz ceny?
– Tym, co buduje Słupca, a co wybudowało już Kępno. Pan burmistrz Michał Pyrzyk złożył specjalne oświadczenie, w związku z wypowiedzią mojego kontrkandydata, który porównuje te dwa dalece różne obiekty. Nie wiem, skąd ta zbieżność zainteresowań.
Ja nie słyszałem, co mówił na ten temat pan Szczęsny, oświadczenia burmistrza Słupcy też nie czytałem. Skupmy się jednak na meritum. Tu i tu mamy 6 torów.
– Ale cała reszta, cała część rekreacyjna w Słupcy jest dużo skromniejsza czy wręcz symboliczna w porównaniu do kępińskiego obiektu.
Koszt w Słupcy też jest dużo skromniejszy.
– Nie wiem, bo mnie to nie interesuje. Nasz obiekt, który dzisiaj powstał, gdyby został wybudowany 12 lat temu, jak pływalnia w Ostrzeszowie, też byłby dużo tańszy, ale z pewnością nie tak nowoczesny.
Czyli to jest tania inwestycja?
– Patrząc na jakość i zastosowane materiały oraz rozwiązania techniczne, to jest inwestycja relatywnie tania. Gdybyśmy dzisiaj chcieli ogłaszać przetarg na tę inwestycję… zabrakłoby kilku, a nawet może i więcej milionów złotych.
Wiem, wiem, byłaby o wiele droższa. Takie są realia rynku.
– Właśnie, dzisiaj zapłacilibyśmy dużo, dużo więcej. Natomiast trzeba powiedzieć jedno. My zdecydowaliśmy się na pewne rozwiązania droższe w budowie, szczególnie w zakresie ekonomiki funkcjonowania obiektu, bo zanim woda będzie ściekiem, i trafi do kanalizacji sanitarnej, to jej ciepło zostanie wykorzystane. Ta woda będzie w obiegu zamkniętym i zastosowane rozwiązania, nieco droższe niż inne popularne, tanie, które można by zastosować, ale w eksploatacji dadzą nam oszczędności, szczególnie jeśli chodzi o zużycie energii, a jak pan zapewne wie, ona ma od nowego roku ulec drastycznej podwyżce.
Ile nasza pływalnia będzie kosztować?
– Wychodzi ok. 28 mln netto. (…) Decydując się na ogłoszenie konkursu dot. opracowania projektu kompleksu rekreacyjnego musieliśmy sobie przyjąć z góry założenie, że on musi być lepszy od tego w Ostrzeszowie, bo inaczej nie pozyskamy klientów, bo jeśli klienci stwierdzą, że nasz basen jest gorszy lub porównywalny z tym w Ostrzeszowie to będą jeździć nadal do Ostrzeszowa czy do innych miast mających podobne obiekty. (…) Udało się nam również pozyskać maksymalnie możliwe dofinansowanie z Ministerstwa Sportu i Turystyki na tę inwestycję – ponad 2 mln zł.
Ilość zrealizowanych inwestycji robi wrażenie, podobnie jak blisko 22 mln środków zewnętrznych, jakie udało się wam na te inwestycje pozyskać z różnych źródeł. Pewnie niewiele więcej można było przez te 4 lata zrobić. Natomiast cieniem na tę kadencję kładzie się tzw. afera taśmowa. Wiem, za chwilę Pan odpowie, że nie chce już o tym mówić, kto kogo chciał w kosmos wysłać, kto kogo zastraszał i kto kogo obraził.
– Jak Pan zapyta – odpowiem.
Chciałbym spytać o coś innego. 19 grudnia 2017 r. wydał Pan oświadczenie, w którym przekonywał, że tak naprawdę ujawnienie tych nagrań jest pokłosiem czynności, jakie Pan jako burmistrz ,,zmuszony był podjąć w związku ze stwierdzeniem nieprawidłowości mających miejsce w OSP w Kępnie’’. Poinformował Pan wtedy, że w październiku 2017 r. skierował doniesienie do organów skarbowych oraz ministra nadzorującego finanse jednostek pożytku publicznego w tej sprawie. To co się dzieje nazwał Pan próbą szantażu. Minął już rok, czy Pana podejrzenia zostały przez te organy potwierdzone?
– Nie mogę na ten temat nic powiedzieć. Dobrze pan wie, że gdybym powiedział słowo więcej, zostałoby to wykorzystane przeciwko mnie prawnie.
Czy to oznacza, że toczy się jakieś śledztwo w tej sprawie?
– To, co miałem panu powiedzieć, już powiedziałem.
Czy otrzymał Pan jakąś odpowiedź od tych organów, do których złożył Pan doniesienie w tej sprawie?
– Otrzymałem informację z organów skarbowych, że zajęły się tą sprawą, ale nie będę informowany o postępowaniu.
A z ministerstwa otrzymał Pan jakąś odpowiedź?
– Podejrzewam, mogę tylko w trybie przypuszczającym powiedzieć, że ministerstwo czeka na te postępowanie, które się skończyło, albo się dzieje dalej. Nie wiem. (…) Ja nie chcę do tego tematu wracać. To co miałem powiedzieć i zrobić – zrobiłem, czekam na decyzję niezależnych instytucji.
Panie burmistrzu, pytam o to dlatego, że Pana oświadczenie ma wydźwięk jednoznaczny. Twierdzi Pan w nim, że to wszystko co się dzieje, ta cała eskalacja konfliktu jest spowodowana tym, że Pan złożył doniesienie do tych organów.
– To, co miałem Panu powiedzieć na ten temat, już powiedziałem.
Czy przez ten czas coś się zmieniło w relacjach między Panem a Ochotniczą Strażą Pożarną w Kępnie?
– Poza tym, że – jak mi ktoś niedawno powiedział – jeden z czołowych działaczy nazwał mnie na fb zwierzem…
Zwierzem? Może chodziło o polityczne zwierzę?
– Nie, to był bardzo złośliwy komentarz, zresztą ten człowiek pisał na mój temat różne inne ciekawe rzeczy i potem szybko ten komentarz został usunięty.
Ale nie dookreślił, jakie zwierzę? Są takie, które wzbudzają bardzo pozytywne emocje.
– Nie było to miłe, kiedy się to czytało. Na drugi dzień ten człowiek to usunął, ale w internecie nic nie ginie.
Wróćmy jeszcze do Pana oświadczenia. Co, gdy się okaże, że ani organy skarbowe, ani ministerstwo nie dopatrzyły się w działalności OSP w Kępnie nieprawidłowości?
– Poczekajmy za rozstrzygnięciem, jeśli się oczywiście dowiemy.
Jeszcze 4 lata temu wspólnie z poseł Andżeliką Możdżanowską niemal ,,piliście sobie z dziubków’’, wydawało się, że stanowicie jedną drużynę. Ja pokusiłem się jednak wówczas o stwierdzenie, że prędzej czy później ,,dopadniecie sobie do gardeł’’, bo charaktery macie całkiem różne. I tak się stało. Dlaczego?
– Odpowiedział już Pan na to pytanie. O charakterach pan wspomniał.
I tylko o charaktery tu chodzi?
– Ja się o Pani Minister Możdżanowskiej negatywnie nie wypowiedziałem i nie wypowiadam. (…) Wydaje mi się, że każdy z nas swój mandat postrzega tak, aby zrobić jak najwięcej dla lokalnej społeczności. Pani poseł mocno się zaangażowała, z czego się osobiście też bardzo cieszę, w sprawy dotyczące budowy obwodnicy czy modernizacji szpitala, a ja zaangażowałem się w sprawy lokalne.
Panie burmistrzu, Pan wie, że nie o to pytam. Pytam, dlaczego nie ma tej chemii. Jest tak, że prawie że rąk sobie nie podajecie.
– Bo się nie widzimy.
A czasem się mijacie i każdy patrzy w drugą stronę.
– Ja panią poseł zapraszam na wszelkie imprezy dot. samorządu gminnego.
Ale nie zawsze ją Pan zauważa na tych imprezach.
– Zawsze Panią Minister witam. Bardzo rzadko jest na naszych imprezach, ale jeśli jest – jest witana.
Z czego jest Pan najbardziej dumny, patrząc na minioną kadencję?
– Że dotrzymałem słowa.
Znów ta kampania.
– Ja mam wielki powód do satysfakcji związany z tym, że gdy 9 grudnia 2014 r. zostałem zaprzysiężony na funkcję burmistrza, to naprawdę nie było tu żadnej dokumentacji. Szuflady z planami inwestycyjnymi były puste. Trzeba było katorżniczej pracy, żeby osiągnąć to, co dzisiaj mamy.
Słyszał Pan, że sołtys Krążków Jan Blabuś odmówił Pana kontrkandydatowi udostępnienia sali?
– Dzisiaj się o tym dowiedziałem i jestem zbulwersowany tą sytuacją.
Mówią, że Pan za tym stoi.
– Taki mamy czas, że chyba już za wszystkim złem świata tego stoję ja.
I co Pan zamierza z tym zrobić?
– Dzwoniłem już do sołtysa, żeby zmienił swoją decyzję. (…) Z tego co ja wiem, to jest jedyny przypadek. (…) Uważam, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.
Ile w Kępnie zarabia prezes spółki komunalnej? Prawda, że więcej niż prezydent kraju?
– Nie wiem, ile zarabia Prezydent. Prezesi zarabiają więcej niż burmistrz. Wynagrodzenie jest w ramach prawa uchwalonego przez Sejm.
Górnych czy dolnych?
– Panie Redaktorze, to jest właśnie niezrozumienie tematu.
Dlatego pytam, żeby zrozumieć.
– To sejm uchwalił ustawę o ograniczeniu wynagrodzeń dla prezesów zarządów spółek skarbu państwa i spółek komunalnych. Wprowadzone zostały widełki mówiące o tym, że prezesi spółek – w zależności od ilości zatrudnienia, od obrotów, od wyników finansowych i paru innych rzeczy – mogą zarabiać od dwóch do trzech średnich krajowych, od trzech do pięciu, od pięciu wzwyż. Nasi prezesi mieszczą się w dwóch widełkach i zarabiają to minimum, co które mogą, czyli albo dwie średnie krajowe (Energetyka Cieplna, Projekt Kępno), albo trzy średnie krajowe (ZZO Olszowa, TBS i Wodociągi Kępińskie). I to uchwalił Sejm RP a nie burmistrz Kępna.
Tak patrzę, na ścianie Pana zdjęcie z prezydentem Aleksandrem Dudą. Dobrze widzę?
– Źle pan widzi, bo tam jest Andrzej Duda.
Ten lapsus z ,,Aleksandrem’’ podczas wizyt pana prezydenta w Kępnie odbił się Panu jakąś czkawką?
– Nie sądzę. Nawet Pan Prezydent podszedł do tego z humorem.
Czy nie jest już Pan zmęczony tym burmistrzowaniem?
– Nie, cały czas mi to sprawia satysfakcję. Jestem pełen energii, pełen nowych pomysłów. Czas pokaże, czy mi przyjdzie je zrealizować.
Wcześniej wyznał Pan z wyrzutem, że coraz gorzej się nam rozmawia. Oczywiście ma Pan prawo do swoich ocen. Problem w tym, że źle się Panu rozmawia również z OSP, z Polonią Kępno, z mediami…
– Mnie się źle nie rozmawia z OSP czy też z Polonią, gdzie ze zdecydowaną większością działaczy mam bardzo dobry kontakt. To ja inicjuję spotkania ze środowiskiem sportowym. Cenię sobie bezpośredni kontakt. W miarę możliwości kibicuję meczom. Co do mediów jestem zawsze do dyspozycji w miarę posiadanego czasu.
Po prostu nie rozmawiacie wcale.
– Panie Redaktorze, jest 10 jednostek OSP i z 9 rozmawia mi się bardzo dobrze, z jedną są różnice zdań. OSP Kępno nie może pogodzicie się z faktem, że pożytki w z wynajmowanego mienia gminnego muszą trafiać do budżetu gminy a nie do OSP. Te pieniądze w formie dotacji mogą z powrotem wracać do OSP Kępno, ale procedury prawne trzeba przestrzegać. Warto wykazać się dobrą wolą i współpracą, a nie upierać się i pokazywać, że Gmina Kępno nie mam racji.
Ale Pan też pokazał.
– Raz człowiekowi się zdarzyło wybuchnąć, byłem pełen emocji.
Właśnie, wszyscy byli w szoku, że ich burmistrz może się tak zachować.
– Jeżeli naprzeciwko pana siedzi osoba, która wypisuje na pana różne rzeczy i jeżeli ta osoba dwa dni wcześniej pisze jeszcze rezygnację z zakupu samochodu a ja w tym czasie jadę w sprawie tego samochodu, to nie wytrzymałem nerwowo. Żałuję.
Tak Pan to tłumaczy.
– Nie tłumaczę. Mogę panu chętnie pokazać te wpisy, pan je zna. Zna pan te wpisy na mój temat czy nie?
Znam i nie pochwalam. Tylko, że to pojawiły się one nie na otwartym portalu społecznościowym tylko w grupie zamkniętej, do której dostęp mieli tylko wybrani. Pan nie.
– To wiemy oboje z jakimi ludźmi mamy do czynienia.
Jerzy Bińczak