Menu główne

Wielki ambaras o dwa tysiące złotych

Z apelem o zrzutkę na naprawę uszkodzonego podczas akcji ratowniczej wozu bojowego zwrócili się do mieszkańców strażacy ze Słupi pod Kępnem. – Jeżeli Gmina nie ma chęci oraz nie poczuwa się do obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa swoim mieszkańcom, zawracamy się do Was drodzy przyjaciele o wspomożenie nas w tym przedsięwzięciu – czytamy. Wójt Bogumiła Lewandowska-Siwek zbiórkę strażaków nazywa żebraniem.
Przypomnijmy, 4 kwietnia ochotnicy ze Słupi zostali wezwani do pożaru lasu w Donaborowie. – Tego dnia pogoda nie sprzyjała strażakom ze względu na wysoką temperaturę i silny wiatr – wyznają. (…) – Niestety, podczas dowozu wody na teren pożaru, wystający z drogi korzeń rozciął przednią oponę w naszym GBA. W wyniku tego zdarzenia auto przechyliło się na bok, co doprowadziło do zahaczenia o skład drewna. Zostały urwane zamykania żaluzji sprzętowych – tłumaczą.
Kiedy już wrócili do remizy, postanowili jak najszybciej naprawić auto. – Szybko znaleźliśmy dostawcę mocowań żaluzji – przyznają. Jej koszt to 900 zł. Doliczyć do tego należy 1200 zł za nową oponę.

PISMO DO URZĘDU

I tu zaczęły się problemy. – Jako że jesteśmy w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym, obowiązek utrzymania gotowości bojowej jest po stronie Gminy – mówią strażacy. – Wysłaliśmy pismo do Urzędu Gminy z opisem zaistniałej sytuacji oraz prośbą o szybkie załatwienie naszej sprawy – relacjonują.
W piśmie z 18 kwietnia prezes jednostki Michał Błażejewski informuje, że podczas akcji gaśniczej samochód uległ uszkodzeniu, i że całkowity koszt naprawy wynosi 2.100 zł, o które to środki – zgodnie z zapisami ustawy o ochronie przeciwpożarowej – zwraca się do Urzędu Gminy.
W odpowiedzi (10 maja) sekretarz gminy Ilona Skiba prosi o dodatkowe wyjaśnienia dotyczące okoliczności zajścia zdarzenia: jak doszło do uszkodzenia żaluzji oraz co spowodowało przebicie opony i czy w zdarzeniu brały udział osoby trzecie. Sekretarz prosi też o podanie danych osoby lub osób prowadzących bądź obsługujących w tym czasie samochód.

WIELKIE ROZCZAROWANIE
Odpowiadając na wyartykułowane przez sekretarz pytania, prezes Błażejewski wyraża równocześnie ,,wielkie rozczarowanie z powodu tak długiego rozstrzygania sprawy’’. – Jeśli naprawdę jest problem z uiszczeniem kosztów naprawy samochodu z pieniędzy budżetu gminy (pieniędzy tak naprawdę wszystkich mieszkańców), prosimy o jak najszybszą odpowiedź, ponieważ w takim przypadku przeprowadzimy zbiórkę społeczną lub pokryjemy naprawę z prywatnych pieniędzy słupskich strażaków – deklaruje.

APEL DO MIESZKAŃCÓW

– Jest nam niezmiernie przykro, że gmina, która ma budżet na poziomie ponad 60 mln zł nie jest w stanie wydać niespełna 2.100 zł na zlikwidowanie usterek w naszym aucie – mówią rozgoryczeni strażacy i w ślad za złożoną deklaracją za pośrednictwem Facebooka zwracają się z apelem do mieszkańców, aby poprzez datki wsparli jednostkę. Uzyskane w ten sposób środki miałyby być przeznaczone na naprawę auta. – Jeżeli Gmina nie ma chęci oraz nie poczuwa się do obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa swoim mieszkańcom, zawracamy się do Was drodzy przyjaciele o wspomożenie nas w tym przedsięwzięciu – apelują.

JESTEM ZASKOCZONA

Tymczasem wójt Bogumiła Lewandowska-Siwek nie ma sobie nic do zarzucenia w tej sprawie. – Jestem ogromnie zaskoczona, że po takim niefortunnym zdarzeniu, jakie się panu przytrafiło, nie ma pan odwagi przyjść osobiście i porozmawiać ze mną, tylko prowadzi pisemną korespondencję – pisze do prezesa Michała Błażejewskiego, w reakcji na facebookową zapowiedź zbiorki. – Na pewno jedna pana wizyta rozstrzygnęłaby wszystkie wątpliwości w tej sprawie. Najpierw próbował pan bez żadnej informacji uzyskać pieniądze przez moją pracownicę, później złożył pan pismo w sekretariacie, które ja sama osobiście stemplowałam i nie raczył pan zamienić ze mną słowa o tym zdarzeniu, Po czym wyraża pan ,,wielkie rozczarowanie z powodu tak długiego rozstrzygnięcia tej sprawy’’ – dziwi się wójt gminy.

WOJNA NA PISMA

Myli się jednak ten, kto sądzi, że Gmina zdecydowała się jednak na pokrycie kosztów związanych z naprawą auta. – W związku z powyższym, przychylając się do pana sugestii proszę o załatwienie tej sprawy tak, jak Pan zasugerował – pisze do Błażejewskiego Lewandowska-Siwek.
Czy rzeczywiście wychodzi pani z założenia, że koszty te powinny być pokryte ze zbiórki pieniężnej? – pytamy z niedowierzaniem. Wójt odpowiada, że przecież OSP w Słupi posiada środki na swoim koncie, a które przecież pochodzą z budżetu gminy, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyłożyła je na naprawę auta. Większym problemem wydaje się być jednak fakt, że – jak twierdzi Lewandowska-Siwek – prezes Błażejewski ,,nie umie rozmawiać’’.

JA NIE MUSZĘ, JA MOGĘ

Kiedy pytamy wójt, czy nie czuje dyskomfortu w sytuacji, kiedy wskutek pisemnych utarczek na linii Wójt – Prezes jednostka OSP w Słupi nie jest w pełni gotowa do zabezpieczenia rejonu, wójt przypomina, że na terenie gminy działa 11 jednostek OSP, a więc o braku zabezpieczenia mowy być nie może. Kiedy przypominamy, że do obowiązków gminy należy takie zabezpieczenie jednostki, aby utrzymywała pełną gotowość bojową – wójt oponuje. – Ja nic nie muszę, ja mogę – przekonuje. (…) – OSP w Słupi ma na swoim koncie środki – dowodzi.

NIE MA PRAWA ŻEBRAĆ

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o… Pieniądze? Niekoniecznie. Wszak kwota, o jaką zabiega OSP nie przyprawia o zawrót głowy. Chodzi raczej o brak komunikacji między zainteresowanymi.
– Prosiłam pana Błażejewskiego, żeby mi powiedział, jaki jest stan konta jednostki OSP w Słupi – mówi Lewandowska-Siwek. – Powiedział, że mi takiej informacji nie poda.
A powinien? – pytamy. – Oczywiście, że powinien – pada odpowiedź. – Przecież my finansujemy te jednostki – przypomina. – Jeżeli okaże się, że nie mają pieniędzy, to oczywiście Gmina pokryje ten wydatek.
A jak mają, to mają zapłacić ze swoich? – dopytujemy.
– Co to znaczy, ze swoich – denerwuje się Lewandowska-Siwek. – Oni mają gminne pieniądze, oni nie mają swoich środków. Dajemy im na wszystko, na mundury, na pokrycie m.in. takich kosztów… On nie ma prawa żebrać od mieszkańców, bo on ma pieniądze na koncie – mówi zdecydowanie. – Pan prezes Błażejewski wyłudza od ludzi pieniądze, bo na koncie ma pieniądze, których nie chce mi ujawnić. Nie ma do tego prawa przekonuje.
Wójt dodaje, że wszystkie OSP złożyły do Urzędu sprawozdania roczne, za wyjątkiem jednostki ze Słupi.
W ostatnich dniach na fb baranowskiej gminy pojawiło się stanowisko wójt Lewandowskiej-Siwek w tej sprawie, co spotkało się z niemal natychmiastową odpowiedzią prezesa Błażejewskiego. Też na fb. Prezes zaprzecza, jakoby kontaktował się w sprawie zwrotu pieniędzy za powstałą szkodę z jakąkolwiek pracownicą Urzędu. Sugestie, jakoby OSP miała zapłacić za naprawę auta ze swoich środków nazywa ,,mydleniem oczu’’.

SZTUKA KONWERSACJI

Po co to całe zamieszanie? – Czy nie lepiej by było po prostu zapłacić za naprawę auta, które przecież wszystkim służy? – pytamy. – Oczywiście, że to najprościej by było, tylko niech ten chłop przyjdzie i porozmawia. Ale jak nie umie, no to trudno – wyznaje. – On uważa, że wszystko może, bo rządzi Słupią i wszystkim. Pan Błażejewski myśli, że wszystkim rządzi dalej. (…)
A czy czasem nie jest to tak, że w sumie błaha rzecz urasta w Urzędzie do rangi problemu, bo dotyczy Słupi, z którą ciągle ma pani ,,na pieńku’’? – sugerujemy.
– Nie – zaprzecza wójt. – Ja w Słupi robię dużo inwestycji. Tam są ludzie, którzy też na mnie głosowali.
JUR






Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *