Aby mieszkańcom żyło się lepiej

Rozmowa z Mariuszem Witkiem, burmistrzem Ostrzeszowa

Spóźniłem się, bo za diabła nie mogłem znaleźć w pobliżu Urzędu wolnego miejsca parkingowego.
– Fakt, tych miejsc ciągle brakuje, mimo że w ostatnim czasie powstało na terenie miasta kolejnych 330 miejsc parkingowych. Jest jeszcze kilka możliwych rozwiązań, między innymi chcemy zapytać właścicieli znajdujących się w pobliżu Urzędu działek, czy nie byliby skłonni je sprzedać, wtedy moglibyśmy stworzyć w tym rejonie kilkadziesiąt nowych miejsc parkingowych.
Prędzej czy później trzeba będzie pewnie pomyśleć o wprowadzeniu w mieście strefy ograniczonego postoju.
– Nie odżegnuję się od tego, przypomnę jednak, że taki pomysł już był, jednak po konsultacjach z mieszkańcami nie zdecydowaliśmy się, aby go zrealizować. Może zabrakło trochę tej obywatelskiej odwagi. Faktem jest, że chyba jesteśmy jedynym miastem powiatowym, gdzie takiej strefy nie ma. Jedni się z tego cieszą, inni z tego powodu narzekają, bo tak jak pan nie mogą znaleźć miejsca parkingowego. Wydaje mi się, że przyjdzie taki moment, w którym trzeba będzie poważnie to rozważyć.
Jakimi sukcesami pochwalić się może samorząd Ostrzeszowa?
– Niewątpliwie ostatnie 4 lata zdominowały sprawy oświatowe. Budowa kompleksu szkolno-przedszkolnego była bowiem jednym z elementów reorganizacji całej struktury oświatowej. Oczywiście ta inwestycja była bardzo ważna, przypomnę, że kiedy zaczęliśmy rozmawiać o konieczności reorganizacji, o wygaszeniu kilku szkół, powiedzieliśmy sobie, że równocześnie musimy stworzyć dla ich uczniów godne warunki nauczania. Te decyzje zapadały jeszcze w poprzedniej kadencji, natomiast sam przetarg na realizacje inwestycji ogłoszony został w 2016 r.
Tak naprawdę o budowie nowej szkoły, gdzieś ,,za autostradą’’, mówiło się w Ostrzeszowie od 30 lat. W końcu się udało. 3 września w murach nowej szkoły zabrzmiał pierwszy dzwonek.
Słyszałem, że osobiście doglądał Pan ostatnich prac, tym bardziej, że czas naglił i istniały obawy, że nie uda się zakończyć tej inwestycji przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego.
– Praktycznie od kwietnia byłem tam niemal codziennie. Aktualna sytuacja gospodarcza jest, jaka jest. Wiele firm ma problemy z pracownikami, na rynku brakuje materiałów budowlanych… Na szczęście wszystko się udało, choć nerwów było co niemiara.
Obiekt robi wrażenie, niemniejsze robi jednak również kwota, za jaką został wybudowany. Najpierw była mowa o tym, że kompleks ten będzie kosztował 12 mln, a skończyło się na 30. Co się stało?
– Na 30 milionach? Nie, to nieprawda, Wszystko jest dokładnie rozliczone, na wszystko są dokumenty. Ja nie wiem, skąd się ta kwota wzięła. Ktoś rzucił tę kwotę, nie wiem, może na podstawie mapek, koncepcji… Natomiast o kwotach i o pieniądzach należy mówić wtedy, kiedy pojawiają się kosztorysy inwestorskie. A kosztorys mówił o ponad 25 mln zł.
To skąd się wzięło te 12 milionów?
– W momencie, kiedy zdecydowaliśmy się na budowę szkoły, postanowiliśmy zrobić konkurs na opracowanie koncepcji architektonicznej tej budowy. Firmy projektowe, które przystąpiły do konkursu miały również podać przybliżoną kwotę, za którą ich koncepcja mogłaby być zrealizowana. (…) To było założenie karkołomne, bo nie wzięto pod uwagę materiałów, z jakich ta szkoła będzie budowana. W międzyczasie ceny materiałów budowlanych gwałtownie poszły w górę.
W końcu opracowany został kosztorys tej inwestycji i wyszło, że najpewniej trzeba będzie na nią zabezpieczyć…
– Około 25 milionów. Niewiele niższą kwotę dał nam przetarg.
Ale później trzeba było jeszcze coś tam dołożyć.
– Tylko raz, co było przedmiotem dyskusji na Radzie Miejskiej. Na wszystko są dokumenty. Ostatecznie koszt budowy zespołu zamknął się kwotą ponad 24 mln zł.
To skąd się wzięło te 30 mln w przestrzeni publicznej?
– Może chodzi o to, ile w obecnych uwarunkowaniach rynkowych ta szkoła musiałaby kosztować. Gdyby tak na to patrzeć, to te 30 mln na pewno by nie starczyło.
W ilu procentach udało się Panu zrealizować swój program wyborczy?
– Myślę, że to jest około 90 %.
Patrzę: budowa nowej szkoły, rozbudowa sieci wodociągowej, kanalizacyjnej i gazowniczej…
– Jeśli chodzi o sieć gazowniczą, to jest najtrudniejsze medium, ponieważ nie jest zależne od samorządu. Kilka ulic już zostało zgazyfikowanych, trwają przygotowania do pociągnięcia gazu w kierunku Potaśni. Co roku spółka wodociągowa inwestuje też ok. 1-1,5 mln zł w sieć wodociągową. Obecnie mamy już pozwolenie na rozpoczęcie budowy sieci kanalizacyjnej w Rogaszycach. A jeśli chodzi o cieplik miejski, przypomnę, że w ostatnich latach zostały wyłączone wszystkie kotłownie, które zadymiały nam powietrze. Powstała jedna, centralna kotłownia na ul. Przemysłowej, wszystkie sieci zostały zmodernizowane i wymienione na proizolowane sieci cieplne. Z cieplika miejskiego jest też dostarczane ciepło do nowo powstałego kompleksu szkolno-przedszkolnego w Rojowie, co równocześnie pozwoliło na dostarczenie ciepła do osiedli zlokalizowanych za krajową ,,jedenastką’’. Zresztą na tej szkole jest również instalacja fotowoltaiczna, która będzie produkować prąd. Mam nadzieję, że koszty związane z eksploatacją tego obiektu mile nas zaskoczą.
Gra Pan w piłkę nożną?
– Kiedyś częściej, teraz już trochę może mniej, bo czasu brakuje. Ale ostatnio z radnymi uczestniczyłem w dolnośląskim turnieju samorządowców w piłce halowej.
Cieszy Pana fakt, że poszerzyła się w mieście baza sportowa?
– Ogromnie mnie cieszy, zawsze była o tym mowa, że Ostrzeszów chce być takim miejscem troszkę wypoczynkowo-rekreacyjno-sportowym. Cieszę się, że udało się wybudować boisko ze sztuczną nawierzchnią, wcześniej zmodernizowano cały stadion, wybudowano piękny kompleks sportowy przy Szkole Podstawowej nr 2… Takich miejsc rekreacyjno-sportowych powstało podczas tej kadencji bardzo dużo.
Ile udało się wam pozyskać środków zewnętrznych?
– W sumie prawie 12 mln. Część z nich już wpłynęła do budżetu, część jest jakby konsumowana i wpłynie niebawem.
Mówi się, że projekt związany z instalacją Odnawialnych źródeł Energii spalił na panewce.
– Nie, nie spalił. Nadal obowiązuje umowa z Urzędem Marszałkowskim na dofinansowanie tej inwestycji, a są to środki niemałe. Projekt jest dosyć trudny, dlatego że dotyczy 546 instalacji na dachach właścicieli prywatnych nieruchomości. A warunki są, jakie są, ogłoszony przetarg nie przyniósł rezultatu. Wystąpiliśmy więc do Urzędu Marszałkowskiego o przedłużenie terminu realizacji tego zadania, obecnie ogłoszony jest drugi przetarg. Jeżeli pojawi się jakiś wykonawca i UM zgodzi się na wydłużenie terminu – ta inwestycja będzie sfinalizowana.
Cieniem na tej kadencji kładzie się falstart związany z solarną suszarnią osadów, pojawiły się też protesty związane z dalszym funkcjonowaniem na terenie miasta składowiska odpadów. Czy walkę ze smrodem można nazwać walką z wiatrakami?
– Muszę przyznać rację, że były prezes spółki Strzegowa, kiedy próbował w sposób kompleksowy rozwiązać gospodarkę pochodzącymi z oczyszczalni osadami, nie wziął pod uwagę konieczności wybudowania filtra, który ten zapach będzie neutralizował. Musieliśmy więc wziąć sprawy w swoje ręce i doprowadzić do kolejnej inwestycji i taki filtr został zainstalowany. W końcu problem został więc rozwiązany.
Jeżeli chodzi o składowisko, myślę, że to była incydentalna sprawa i mam nadzieję, że problem docierającego do mieszkańców smrodu został już rozwiązany.
– Zarządzająca tym składowiskiem firma przygotowuje się w tej chwili do jego rekultywacji, a ostatecznie do wyłączenia go z eksploatacji. Wszystkie składowiska, starsze czy młodsze, odgazowują, zgromadzone tam nieczystości ulegają mineralizacji. I wtedy wydobywa się tam gaz, co okazało się szczególnie uciążliwe w okresie letnich upałów. Obecnie firma montuje tam tzw. stację odgazowania całego złoża. Ten gaz będzie podciśnieniowo odsysany z całego składowiska, będzie zapalona tzw. świeczka, która ten gaz będzie spalała.
Na jakim etapie są zabiegi związane z budową obwodnicy miasta?
– O tej obwodnicy mówiło się już w latach 90, choć wtedy mówiło się raczej tylko o przesunięciu krajowej ,,jedenastki’’ gdzieś poza Ostrzeszów. W ostatnim czasie plany te nabrały bardziej poważnych i chyba realniejszych kształtów. Jesteśmy na etapie opiniowania jej przebiegu.
I który wariant wydaje się najbardziej optymalny?
– Ze społecznego punktu widzenia warianty 3 i 4, czyli najbardziej oddalone od miasta. Ta obwodnica biegłaby głównie po niezamieszkałych terenach, choć tu również narusza pewne dotychczasowe układy własnościowe.
I to obwodnica będzie zaprzątać głowę nowej władzy samorządowej?
– Dla Miasta to temat bardzo ważny, bo jakby nie patrzeć, dla rozwoju miasta jest ona bardzo potrzebna. Bardzo istotna jest też dyskusja w którym miejscu będziemy mogli włączyć się do S11. Budowa tej obwodnicy nie jest oczywiście zadaniem naszego samorządu, ale z punktu widzenia jego interesów, ale przede wszystkim interesów mieszkańców, jest bardzo ważna.
Naszym obowiązkiem jest natomiast robić wszystko, aby mieszkańcom miasta i gminy żyło się tutaj lepiej. Drogi to niekończąca się opowieść. W ostatnim czasie wykupiliśmy też 3,5 ha w centrum miasta z przeznaczeniem na cmentarz, bardzo duży parking i niezbędną infrastrukturę komunalną pomiędzy Al. Wolności, ul. Wojska Polskiego i Kościuszki.
Jerzy Bińczak



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest