CZAJKÓW/KRASZEWICE: Za śmieci zapłacą ciut więcej

Najpewniej o kilka złotych od osoby wzrośnie od 1 lipca stawka za odbiór odpadów komunalnych na terenie czajkowskiej gminy. W sąsiednich Kraszewicach podobnie.

Na otwarcie złożonych przez potencjalnych wykonawców ofert w ramach ogłoszonych przetargów na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych samorządowcy z zaprośniańskich gmin czekali z niemiarowym biciem serca. Bo choć spodziewać się można było, że zgłosi się jeden i ten sam co w latach poprzednich wykonawca (spółka Eko-Region z Bełchatowa), to już cena, jaką zaproponuje samorządom nie była już taka pewna.

CZAJKÓW: 4-5 ZŁ DROŻEJ?

Wójt Czajkowa Henryk Plichta nie ukrywa, że kwota, jaką Gmina zamierzała przeznaczyć na to zadanie była trochę mniejsza, bo wynosiła 540.000 zł, tymczasem przetarg przyniósł cenę na poziomie 686.880 zł. – Gdyby skalkulowana przez Gminę cena nie zmieniła się, najpewniej obeszłoby się bez podwyżek, jednak w sytuacji, gdy cena po przetargu jest o blisko 150 tysięcy wyższa – najpewniej trzeba będzie podnieść stawki opłat dla mieszkańców – wyznaje.
Co ciekawe, w tym przypadku cena za odbiór i zagospodarowanie odpadów w zasadzie nie wzrosła. Wzrosła za to, i to znacznie, ilość produkowanych przez mieszkańców odpadów, co ostatecznie przełożyło się na zaproponowaną przez Eko-Regionu cenę. – W poprzednim przetargu brutto za tonę mieliśmy 1.134 zł a teraz mamy 1.144,80 zł, czyli wzrost 10 zł na tonie. Natomiast niesamowicie rosną z roku na rok ilości odpadów, jakie wyjeżdżają z naszej gminy – tłumaczy włodarz gminy. Teraz, w stosunku do poprzedniego przetargu jest to wzrost na poziomie 23-30%. I to robi kwotę – dodaje. Z danych statystycznych wynika, że w 2019 roku mieszkańcy czajkowskiej gminy wyprodukowali 429 t odpadów, rok później było już 513 t, a tylko do końca kwietnia br. odebrano już stąd 394 tony.
Jak odbije się to na kieszeniach mieszkańców? – Jeżeli system ma się samofinansować, nowa cena powinna wynosić od lipca 26-27 zł od osoby (obecnie 22 zł) – mówi Plichta. Zdaniem wójta niebagatelne znaczenie, jeśli chodzi o wzrost ilości odpadów, ma wprowadzenie systemu dwutygodniowego, jeżeli chodzi o odbiór odpadów zmieszanych i bio. – Druga sprawa, znaczący wzrost tonażowy ma przeciągający się okres palenia w piecach. Chodzi o popiół, który teraz szedł do zmieszanych. Kiedyś popiół kończył się w kwietniu, a w tym roku jeszcze w czerwcu wielu w piecach przepalało.
Plichta zapewnia, że analizowane są jeszcze wszystkie stawki, również w sąsiednich gminach, nie ulega jednak raczej wątpliwości, że obecna stawka musi zostać o kilka złotych podniesiona.

KRASZEWICE: MOŻE 2 ZŁ?

Podobnie, a może nawet troszkę lepiej rzecz ma się w sąsiedniej gminie Kraszewice. Tu zaproponowana przez Eko-Region cena wynosi 1.085.522 zł, podczas gdy Gmina zamierzała przeznaczyć na ten cel 1.075.281 zł.
– Przetarg zawiera cenę nieznacznie wyższą niż ta, która funkcjonowała do tej pory, aczkolwiek tegoroczne bilansowanie już nie jest dla nas korzystne – przyznaje wójt Konrad Kuświk. W odróżnieniu od Czajkowa, tutaj jak dotąd obowiązywała umowa określająca tonażowe (za każdą odebraną tonę) rozliczanie z odbiorcą, co w przypadku rosnącej ilości odbieranych z terenu gminy śmieci wydaje się być coraz mniej atrakcyjnym rozwiązaniem. – I już w tym roku widać, że to się nie bilansuje – przyznaje włodarz gminy. Bo choć wzrost ilości odebranych ton nie jest drastyczny (ok. 5%), to jednak obecnie praktycznie co miesiąc ten tonaż jest inny.
Teraz (od 1 lipca) ma być inaczej, czyli tak jak w Czajkowie. – Będę zastanawiał się z radnymi, czy utrzymać te stawki takie, jakie są, ze świadomością, że będzie się to wiązało z jakimiś tam dopłatami z naszego budżetu, co teoretycznie nie powinno się zdarzyć, czy jednak będziemy ruszać stawkę. Musimy to przedyskutować – mówi wójt.
Wójt nie ukrywa, że być może zaproponuję podwyżkę stawki od osoby. – Ale nieznacznie. Może 2 zł – zastrzega. – To byłaby podwyżka na teraz i na przyszłość (nowa umowa obowiązywać będzie od 1 lipca przez najbliższe 12 miesięcy). – Chociaż rynek jest taki niestabilny, że naprawdę trudno przewidywać – dodaje. Istnieje wiec obawa, że jeśli rosnąć będzie ilość oddawanych śmieci – rosnąć będą ceny. – Bo my nie możemy obciążać mieszkańca od kosza, od kilogramów, tylko tam jest opłata od mieszkańca. To oni mają ryczałt. I w związku z tym to ryzyko spada na gminę: przeszacowanie albo niedoszacowanie tej opłaty – podsumowuje.
JUR



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest