Czas na realne wsparcie dla szpitala

O blaskach i cieniach ostrzeszowskiego szpitala oraz jego przyszłości dyskutowano podczas komisji zdrowia, w której wzięły udział lokalne parlamentarzystki Prawa i Sprawiedliwości. Padły gorzkie słowa, dające do myślenia pytania i ważne deklaracje. Co dalej?

Spotkanie, o które w skierowanym do samorządu powiatu piśmie zwróciły się posłanki Andżelika Możdżanowska i Katarzyna Sójka miało być – jak napisały – sprowokowane licznymi interwencjami mieszkańców, w związku z ,,pojawiającymi się niepokojącymi informacjami dotyczącymi aktualnej sytuacji finansowej, braku strategii rozwoju oraz zabezpieczenia dla funkcjonowania Ostrzeszowskiego Centrum Zdrowia’’. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że nagłe zainteresowanie posłanek zbiegło się z pojawiającymi się w mediach zarzutami, jakoby ostrzeszowski szpital był traktowany przez rządzących po macoszemu, na dodatek nie miał wsparcia ze strony lokalnych parlamentarzystów w zabiegach o pozyskanie środków zewnętrznych na jego rozwój.

POD GÓRKĘ

Starosta Lech Janicki przypomniał, że Powiat każdego roku przekazuje na rzecz szpitala mln zł, a w 2020 r. były to nawet dwa miliony. Wyznał, że w 2014 r. powstał plan dostosowania szpitala do obowiązujących wymogów. Rok później SPZOZ został jednak przekształcony w spółkę, która opracowała nowy program rozwoju. Jego ważnym elementem miał być włoski partner, który miał zainwestować w OCZ duże pieniądze, niestety po dwóch latach negocjacji plan ten spalił na panewce, co wyraźnie podcięło skrzydła władzom spółki. Seria tragicznych wydarzeń, do jakich doszło tu w 2019 roku sprawiła, że odwołana została Rada Nadzorcza, rezygnację złożył prezes spółki, po czym powołana została nowa Rada, która w drodze konkursu wybrała nową prezes, którą została Magdalena Puziewicz-Karpiak.
– Sytuacja finansowa powiatu w chwili obecnej jest niezła – wyznał starosta. – Kończą nam się wszelkie zobowiązania dot. choćby dużego (12 mln zł) kredytu, który zaciągnęliśmy w 2011 r. w celu budowy drogi Szklarka Myślniewska-Perzów, stąd jesteśmy gotowi do przyjęcia na siebie obciążeń z tytułu zagwarantowania środków finansowych w celu rozbudowy i rozwoju szpitala.
O dobrych i złych stronach szpitala i perspektywach jego rozwoju mówiła prezes Puziewicz-Karpiak. Radny Stanisław Hemmerling uznał jednak, że przygotowana prezentacja jest zbyteczna i zaapelował, aby przejść do meritum sprawy. – Myśmy tu po to przyszli, żebyśmy wysłuchali konkretnych propozycji, co panie (posłanki) mają pomóc w sprawie szpitala, rozbudowy. I to wszystko – dowodził.

PRZYWRÓCIĆ ZAUFANIE

M. Puziewicz-Karpiak podkreślała, że nowy zarząd OCZ główny nacisk położył na przywrócenie i rozwój oferty medycznej. – W poprzednich latach następował stopniowy zastój działalności medycznej i utrata zaufania pacjentów do placówki. To w zasadzie jest największym wyzwaniem i będziemy się starać, aby tę wiarygodność naszych działań budować – wyznała.
Dlatego konieczne m.in. jest podniesienie jakości świadczonych usług. – Mamy częściowo zmodernizowaną infrastrukturę szpitala, ustabilizowaną sytuację finansową spółki – przyznała prezes. – Bardzo istotne jest to, że chyba wszyscy jesteśmy zdeterminowani (…) w zakresie wdrażania zasad nowoczesnego zarządzania. (…) Istotna jest kompleksowość świadczeń oraz akredytacja działań szpitalnych, abyśmy mogli pracować z rezydentami i aby stwarzać im również perspektywy rozwoju.
Zmiany kadrowe, wzmocnienie nadzoru, nowe poradnie, nowy sprzęt, poprawa warunków pobytu w OCZ, większa dostępność świadczeń… – to wszystko ma sprawić, że ostrzeszowski szpital spełniać będzie oczekiwania z nim związane. Aby tak się stało konieczna jest m.in. rozbudowa o 4-kondygnacyjny budynek, w którym znaleźć się ma m.in. miejsce na blok operacyjny, bo ten który jest nie spełnia wymaganych standardów i dopuszczony jest do funkcjonowania warunkowo.
– Mamy tutaj poszerzenie zakresu badań diagnostycznych w miejscu udzielania świadczeń i tutaj liczymy bardzo na pozytywną opinię pana ministra zdrowia w zakresie zakupu tomografu komputerowego (obecnie OCZ dzierżawi osiemnastoletni 16-rzędowy tomograf) i rentgena – nie ukrywała prezes.
– Od lat naszym celem strategicznym jest zapewnienie solidnego 4-oddziałowego, przyjaznego szpitala powiatowego, który ma jak najlepiej służyć mieszkańcom – podkreślał starosta. Janicki wyznał, że do końca roku opracowana zostanie ostateczna strategia rozwoju szpitala. – Zdajemy sobie sprawę, że musimy stworzyć bazę finansową do tych wszystkich planów, aby można na tej bazie ubiegać się o dodatkowe środki – przekonywał. – My musimy stworzyć taki swoisty sojusz i przyciągnąć maksymalnie jak najwięcej przyjaznych ludzi, żebyśmy mogli te plany sfinalizować. Będzie Fundusz Odbudowy, są środki ministerstwa, oczywiście baza będzie musiała polegać na zaciągnięciu przez OCZ kredytu gwarantowanego przez Powiat. Niemniej mamy nadzieję, że na sfinansowanie tych planów pozyskamy też środki zewnętrzne i to znaczące. Sądzę, że również te zasługi covidowe, jeśli chodzi o nasz szpital zostaną wzięte pod uwagę, bo wg mojej oceny (…) egzamin covidowski szpital na ten moment zdaje bardzo dobrze.

WYGLĄDA OBIECUJĄCO

A. Możdżanowska wyznała, że przedstawiona przez prezes OCZ strategia wygląda obiecująco. – Zawsze podkreślam, że nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj – wyznała. – Myślę, że to jest takie podsumowanie, ale zarazem początek tej wspólnej drogi, bo drodzy państwo nie możemy żyć w podwójnej rzeczywistości – mówiła.
Europosłanka podkreślała, że najważniejszy w tym wszystkim musi być pacjent. – Jak ma być byle jaki szpital, jak mają być niezadowoleni pacjenci, jak ma być umieralność, to lepiej, żeby tego szpitala nie było – mówiła, po czym skupiła się jednak na przeszłości, analizując podejmowane w sprawie ostrzeszowskiego szpitala działania. Możdżanowska dowodziła, że kiedy w 2017 r. była możliwość pozyskania środków na budowę lądowiska dla LPR na dachu szpitala, to Powiat i OCZ nie byli tym zainteresowani.
– Nas nie stać na budowanie za 3-4 mln lądowiska na dachu – odparł Janicki. – I chcielibyśmy zrobić o wiele tańsze lądowisko gdzieś blisko szpitala. Natomiast proszę sobie też wyobrazić, że nie tylko, że nam nie proponowano wsparcia, ale NFZ wręcz odwodził szpitale, które nie mają SOR-ów od tego typu działań.
Poseł miała też zastrzeżenia do podejmowanych przez OCZ działań zmierzających do pozyskania nowej karetki dla szpitala (piszemy o tym na str. 3). Przypomniała też, że szpital otrzymał w ostatnim czasie z Agencji Rezerw Materiałowych za pośrednictwem Wojewody ponad 1.774.000 zł. – Każdy złożony wniosek zyskał pozytywna opinię i sprzęt na walkę z covidem został przekazywany dla szpitali, które prowadzą oddziały covidowe – wyznała. Dziwiła się też, że OCZ wnioskował o środki na sfinalizowanie instalacji drugiego zbiornika na tlen, a trzeba było wnioskować o zbiornik. – Już byście ten zbiornik mieli zainstalowany z RARS, tak jak wszystkie okoliczne szpitale – wytknęła, ignorując chyba fakt, że taki zbiornik stanął już w Ostrzeszowie już w marcu.
Europoseł kilkakrotnie komplementowała prezes Puziewicz-Karpiak za to, że ma wizję rozwoju. Nie omieszkała również odnieść się do tego, co – jak mówiła – wylewało się medialnie jako wielkie rozgoryczenie, czyli przekształcenia ostrzeszowskiego szpitala w jednoimienny, covidowy. Wyliczać zaczęła środki, jakie dzięki temu trafiły do OCZ. – Ja wiem, że mówimy teraz o covidzie w kategoriach biznesowych, ale drodzy państwo, skoro mówimy, że szpital przekształcił się i walczył o nasze zdrowie, no to za tym też szły pieniądze i musimy jasno powiedzieć, że ani rząd, ani NFZ, ani minister zdrowia nie zostawił żadnego szpitala i żadnego oddziału covidowego w sytuacji jakiegokolwiek zaniedbania – podsumowała.

A JOWISZ?

Odnosząc się do planów budowy m.in. bloku operacyjnego Możdżanowska chciała wiedzieć, czy są to plany uzgodnione z NFZ. – Droga pani prezes, czy macie na to Jowisza (IOWISZ – Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia)? – pytała. – Czy jest to w uzgodnieniach z NFZ, co jest wymagane. (…) Bo ja słyszałam, że 28 kwietnia złożyliście państwo wniosek o sfinansowanie inwestycji budowlanej związanej z Covid-19 na kwotę 25 mln – mówiła.
– Proszę nas nie posądzać o to, że nie wiemy co to jest Jowisz i jak to działa – irytował się Janicki. – Oczywiście wszystko z Jowiszem będziemy działać, natomiast chodzi o to, że w przyszłości chcielibyśmy uwolnić się od takiej sytuacji, kiedy nasi pacjenci odbijają się od drzwi sąsiednich szpitali, kiedy tam nieraz dla nich miejsca nie ma.

SKĄD TE PYTANIA?

Możdżanowska co rusz nawracała do tego, co przeczytała ,,w przestrzeni medialnej’’. Pytała również o współpracę między powiatami. – Bo to też ważne, żeby uzupełniać się ze świadczeniem usług – przekonywała. – Jaki ma pani pomysł na pediatrię? Czy oddział ma zostać, czy raczej idziecie państwo w innym kierunku…? – dopytywała. Kolejny, nie dający posłance spokoju wątek dotyczył wynagrodzeń kadry lekarskiej. A że mówiła w dość ekspresyjny sposób na ten temat, z czym nagłośnienie nie dawało sobie rady, w którymś momencie radny Hemmerling poprosił, aby powtórzyła to, co mówiła na ten temat.
– Nie jest tajemnicą, że wynagrodzenie lekarzy i chirurgów między okolicznymi szpitalami to jest od 80 do 95 zł na godzinę – wyznała. – Ja nigdy nikomu nie zaglądam w wynagrodzenia, ale to są też kwestie możliwości budżetowych danych szpitali. Dziś funkcjonuje pogląd, że w Ostrzeszowie propozycja jest +20 zł do stawki godzinowej dla lekarza chirurga i dla pielęgniarki – wyjawiła. – Oczywiście można dyskutować, czy to jest dużo, czy to jest mało, ale myślę, że to są bardzo wysokie wynagrodzenia – dodała.
Chwilę później europoseł Możdżanowska oświadczyła, że bardzo chętnie podejmie się współpracy. – I to jest moja deklaracja, którą składam – wyznała. Przypomniała jednak, że parlamentarzyści nie mogą wspierać żadnych inwestycji, które nie dostały zielonego światła z NFZ. – No i tu musimy sprostować, że ten tomograf komputerowy jednak ma być 16-rzędowy – poinformowała.
Zdziwiony starosta odrzekł, że z informacji, jakie on uzyskał w NFZ wynika coś innego, że ma to być ostatecznie tomograf 32-rzędowy. Możdżanowska upierała się jednak przy swoim.
– Ja jestem bardzo zdruzgotany tym, co pani powiedziała – nie ukrywał starosta. – Jeżeli pani poseł mówi, że przyszła informacja, że 16, to przepraszam, ale my stoimy w miejscu. (…) Nie wiem, co się nagle stało, że mamy mieć 16-rzędowy.
– Technologia poszła do przodu i dając pacjentom tego typu narzędzie skazujemy tych ludzi na znacznie mocniejsze za chwilę promieniowanie – nie ukrywała prezes. – To tylko o to chodzi. Potrzebujemy zabezpieczyć pacjenta i lekarza, bo jeżeli lekarz nie może mieć diagnostyki na dobrym poziomie, no to nie będzie pracował w takim szpitalu – tłumaczyła równie zaskoczona.

JA SIĘ PODPISUJĘ

– Podpisuje się pod wszystkim, co powiedziała pani poseł, natomiast myślę, że w swojej wypowiedzi dodam jeszcze kilka kolejnych cennych informacji – zaczęła swoje wystąpienie poseł Katarzyna Sójka. – Dzisiaj powinniśmy mówić o tym, jakie mamy cele. Bardzo piękna prezentacja i na początku też chciałam powiedzieć, że ujęło mnie to, co chyba jest najważniejsze. Ujęło mnie logo. To jest chyba taka treść (…) do czego dążymy, czyli właśnie to zaopiekowanie się pacjentem – mówiła. Chwaliła też strategię szpitala – Wcześniej zapewniałam, że jestem do dyspozycji i myślę, że dzisiaj jest ten dzień, że to jest początek czegoś nowego – przekonywała.
Posłanka krytycznie odniosła się do tego, na co skarżyli się pacjenci, że w wielu przypadkach na izbie przyjęć nie mogli się dostać do lekarza. – Więcej, dzwonili do mnie znajomi lekarze z Ostrowa, z Kępna, którzy wręcz wyrażali swoją złość, że tutaj są pacjenci odsyłani – mówiła. Podniosła też problem związany z faktem, że często pacjenci szpitala w Ostrzeszowie na wypisy czekać muszą nawet dwa tygodnie.

INNY PUNKT WIDZENIA

Podobnie jak europosłanka Możdżanowska, posłanka Sójka dopytywała o zarobki lekarzy, interesowały ją też plany spółki odnośnie dalszego funkcjonowania oddziału paliatywnego i Zakładu Opiekuńczo – Leczniczego, jak również chirurgicznego. – Czy jest plan, aby te oddziały rozwijać? Nie może być tak, że na oddziale, który ma 30 łóżek śreniomiesięczne obłożenie wynosi 30-40% – mówiła. Pytała też o pediatrę, o stan zatrudnienia i czy się bilansuje.
– Jaka część procentowa wydatków szpitala to są wydatki na płace? – dopytała. (…) – W środowisku lekarskim wymieniamy się informacjami i nie chcę tu wymieniać sum, ale wiem, że ostrzeszowski szpital tudzież kępiński szpital proponuje trochę inne stawki, aniżeli np. szpital ostrowski – dowodziła.
Poseł zwróciła też uwagę na fakt zatrudniania w Ostrzeszowie osób spoza województwa, co – jej zdaniem – choćby z uwagi na czas dojazdu do pracy, choć nie tylko, nie jest najlepszym rozwiązaniem. – Ja jestem tego zdania i nie pozwolę sobie komukolwiek powiedzieć tutaj, że nie mam racji, że lekarz, który jest miejscowy, on zupełnie inaczej angażuje się w pracy, w pacjenta – oświadczyła dowodząc równocześnie, że lekarz, który decyduje się dojeżdżać do pracy kilkadziesiąt kilometrów kieruje się przede wszystkim względami finansowymi. Podobnie zdaniem posłanki rzecz ma się z pielęgniarkami. – Bo jeżeli ktoś miałby takie same finanse i możliwości w szpitalu 10 km dalej, ja też bym wybrała bliski dojazd do pracy, aniżeli daleki – przekonywała.
– Nasza oferta jest ciągle aktualna – wtrącił starosta, przypominając mieszkającej w Przedborowie posłance, że przecież miała wcześniej (kiedy pracowała w szpitalach w Ostrowie Wlkp. i Kępnie) propozycję pracy w ostrzeszowskim szpitalu.
Prezes odpowiedziała, że założyła sobie górne granice stawek godzinowych i nie ma możliwości, żeby te granice przekroczyć. – Moją wizją zarządzania jest to, żeby to nie był jedyny argument dla lekarza, że on ma pracować w szpitalu. Bo lekarz ma mieć zagwarantowane możliwości pracy – dodała. Prezes przekonywała, że lekarz przyjdzie do pracy znacznie chętniej, za mniejsze pieniądze, jeżeli będzie wiedział, że ma zespół, że ma anestezjologa, że ma leki, że ma zapewnioną 24 godziny na dobę diagnostykę obrazową. – To są problemy. I teraz jeżeli my tworzymy takie warunki, które pozwalają tym lekarzom pracować w poczuciu bezpieczeństwa, to oni przyjdą nie za takie pieniądze – wyznała.
M. Puziewicz-Karpiak odniosła się też do kwestii dotyczącej lekarzy, którzy dojeżdżają do pracy z innego regionu, zwracają uwagę na fakt, że np. w Niemczech, Austrii czy Holandii nie stanowi to dla nikogo żadnego problemu. – Bo jest system, bo jest kontrola, bo wykonują po prostu swoją pracę – mówiła. (…) – Problem polega na tym, żeby szpitale nie przyjmowały ,,na zakładkę” 10 czy 20 lekarzy, żeby po prostu załatać te dziury, tylko żeby tworzyć zespoły, bo jeżeli będzie zespół to ten zespół będzie doskonale poinformowany o tym, co jest danemu pacjentowi (…), bo jest wymiana informacji. Zgranie zespołu jest podstawą funkcjonowania normalnego systemu – mówiła.
Poseł Sójka nie do końca wydawała się podzielać punkt widzenia prezes, ważniejsze były jednak wynagrodzenia, do których uporczywie nawracała.
– A procent tych wydatków na wynagrodzenia? – powtórzyła pytanie. W końcu udało się jej uzyskać informację, że środki te stanowią około 60%. – To dobrze – skwitowała.

CZY PODOŁAMY?

Radny Adam Grzyb wyznał, że spotkanie miało odpowiedzieć na dwa zasadnicze pytania: co chcemy zrobić i za co te koncepcje zrobimy? – Ale mowa jest na razie o BGK, czyli jakimś kredycie – skwitował, twierdząc, że będzie on na wiele lat dużym obciążeniem dla Powiatu. Zwrócił też uwagę na Krajowy Plan Odbudowy, gdzie są zapisane środki dla szpitali powiatowych. Pytał, czy te środki miałyby trafiać do szpitali w formie pożyczek, które trzeba będzie spłacić, czy też dotacji. – Dlaczego o to pytam? Bo uważam, że zanim podejmiemy decyzję skądinąd zasadną o rozpoczęciu budowy, to chcielibyśmy poznać wszystkie tryby finansowania. Czy zdecydujemy się na kredyt i uwiązanie nas na lat 20, bo mówimy o 20-30 milionach, czy też mamy szanse na pieniądze celowe dla szpitali powiatowych z KPO? Możdżanowska odpowiedziała, że pieniądze na ten cel mogą być z różnych źródeł. Ja myślę, że przede wszystkim wsparcie jednak nie pożyczkowe a dotacje na inwestycje – wyznała. RED

 

TAK TO WIDZĘ
Czy należy się obawiać, że ktoś gdzieś na górze postawił już kreskę na pediatrii i chirurgii w ostrzeszowskim szpitalu? I w zamian – w ramach ,,współpracy międzypowiatowej’’ – postanowił rozwinąć tu Zakład Opiekuńczo – Leczniczy powiązany z oddziałem paliatywnym? Takie czarne myśli nasunęły mi się analizując informacje i pytania, jakie padły podczas spotkania posłanek z samorządowcami.
Może niepotrzebnie kraczę, ale…
Jerzy Bińczak



Jeden komentarz z Czas na realne wsparcie dla szpitala

  1. Chciałbym w tym miejscu zacytowac słowa posłanki Możdzanowskiej ,,PiS kłamał, kłamie i kłamał bedzie,,

Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest