Jankowy bez gazu w Doruchowie

LZS Doruchów pokonał u siebie LKS Jankowy 3:0 w spotkaniu XVIII kolejki kaliskiej klasy A. Porażka gości sprawia, że różnica punktowa pomiędzy nimi a czubem tabeli jest coraz wyraźniejsza.

To spotkanie uświadomiło piłkarskich kibiców w naszym regionie kogo tak naprawdę stać na walkę o pierwsze dwa miejsca premiowane awansem z kaliskiej klasy A do wyższej klasy rozgrywkowej. Jankowy choć na cienkich bolków nie wyglądają i dzielnie walczyli na niełatwym terenie, musieli pogodzić z dość dotkliwą porażką. Doruchowianie ciąg na przeciwną bramkę mieli już od pierwszego gwizdka, ale zastopował ich Piotr Ochnio interweniując jak należy przy strzałach Bartłomieja Kaźmierczaka i Adriana Barańskiego z dystansu. Ochnio miał też nosa wychodząc w porę do groźnie bitego dośrodkowania w kierunku wbiegających w szesnastkę Patryka Tomaszewskiego i Dawida Przybyła II. Jankowy nie tylko statystowały. Okazję na wymianę podań w szesnastce mieli Piotr Stempin i Maciej Szefner, lecz strzał tego drugiego mimo, iż celny większej krzywdy Andrzejowi Nasiadkowi nie uczynił. Za to jak się powinno kończyć akcje pokazał Dawid Przybył II w 23 minucie, kiedy to najlepiej odnalazł się w polu karnym gości i wystarczyło, że kulnął piłkę po długim rogu i zrobiło się 1:0 dla LZS-u. W odpowiedzi wiele krwi mógł napsuć miejscowym Rafał Kuras, jednak w porę taktycznym faulem w bezpiecznej odległości zatrzymał go Patryk Mularczyk i nawet żółta kartka była w tej sytuacji w pełni do zaakceptowania. W 37 minucie mógł paść gol kuriozum, bowiem z połowy boiska na strzał zdecydował się Mateusz Jajko i choć Nasiadek oślepiony promieniami słońca czysto nie interweniował to sędzia stwierdził, że futbolówka nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej. Gospodarze próbowali kreować coś miłego dla oka i w taki oto sposób w 44 minucie Barański inteligentnie przepuścił gałę do Tomaszewskiego, którego strzał powstrzymał jeszcze Ochnio, lecz przy dobitce Dawida Przybyła II był już bezradny i zrobiło się 2:0. Z drugiej strony dobrą robotę wykonywał Maciej Szefner nie raz i nie dwa próbując swoich sił z dystansu. Każda z wykonanych przez niego prób była więcej niż soczysta, niestety albo brakło celności, albo koniuszkami palców oddalał zagrożenie Nasiadek. Doruchów potrafił za to odpowiedzieć kontrą, po jednym z takich wyjść i wymianie piłek pomiędzy Braunem i Barańskim, ten drugi złożył się do strzału z pierwszej piłki lecz huknął za lekko w stronę Ochnio. Na lewej flance szalał także Michał Łyczyński i to właśnie on był bliski dopisania sobie asysty po podaniu do Dawida Przybyła II, gdyby nie kolejna skuteczna parada goalkeepera. Jak nie asysta to bramka, więc nie sposób zgadnąć, że wynik na 3:0 ustalił właśnie w 71 minucie Łyczyński. Kolejna okazja do gry 3 maja, wtedy to Jankowy podejmują u siebie Czarnylas, a Doruchów jedzie na małe derby do Czajkowa.

Sebastian Gołdyn



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest