Menu główne

Dostało się lokalnym samorządowcom PSL od posła PiS

– Przetrzymują protokoły prawdopodobnie w szufladach, żeby wyrobić w odbiorze rolników niechęć do Prawa i Sprawiedliwości – oskarżył samorządowców z Doruchowa i Kobylej Góry poseł Jan Mosiński. Ma to – zdaniem parlamentarzysty – wywołać wściekłość rolników na partię rządzącą.

 

Bardzo mocne słowa padły podczas piątkowej konferencji prasowej posła Prawa i Sprawiedliwości Jana Mosińskiego w Ostrzeszowie. Zdaniem parlamentarzysty, samorządowcy związani z Polskim Stronnictwem Ludowym świadomie opóźniają procedury związane z szacowaniem strat wywołanych przez suszę, aby wśród rolników wywołać wściekłość na partię rządzącą. Jak wynika z informacji przekazanych przez J. Mosińskiego, część komisji zajmujących się szacowaniem strat działa bardzo opieszale.

– Rolnicy, którzy u nas interweniowali mówili, że wycenili straty na 80%, bo znają się na tym jako gospodarze własnego terenu, natomiast przychodzi komisja i twierdzi, nie wychodząc na pole, może być 20% z tego, bo pan ma jeszcze trzodę czy bydło, co oczywiście obniża ten wskaźnik – mówił Mosiński, przekonując równocześnie, że jest to wynik wynegocjowania przez PSL z Komisją Europejską szkodliwego algorytmu wyceniania strat.
– Rolnicy z Doruchowa, kiedy dzwonili do nas potwierdzali, że komisja przedłuża pracę, przetrzymuje wnioski – relacjonował. – Nagle członek komisji musi wyjechać na urlop, bo go nie wykorzystał. A przecież wiemy, że okres żniw i oceny po ich zakończeniu to jest czas intensywnej pracy, ale też dla urzędników. Urlopy można brać w innym czasie.

Według parlamentarzysty, z podobnym scenariuszem mamy do czynienia również w gminie Kobyla Góra i nie jest przypadkiem, że w obu tych samorządach władzę sprawują przedstawiciele PSL.
– Dlaczego członkowie gminnych komisji szacujących straty, powołanych przez wójtów podchodzą do tego w sposób tak dyletancki? – pytał poseł. – Oczywiście politycznie można to wytłumaczyć. Żeby wywołać wściekłość u rolników wobec PiS-u. A niestety ta wściekłość powinna się skierować właśnie na tych, którzy noszą w kieszeniach legitymacje Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Zastrzeżenia J. Mosińskiego dotyczą jednak nie tylko działań w zakresie efektów suszy. W przypadku Doruchowa mówił o rzekomych zaniedbaniach przy projektowaniu oraz budowie przedszkola, a także nieskutecznych staraniach o środki na dofinansowania montażu odnawialnych źródeł energii.
– Około 300 rodzin, wiedząc o tym projekcie, bo był bardzo rozreklamowany przez władze Doruchowa, chciało wejść w fotowoltaikę lub kotły na pellet – tłumaczył. – Wynajęli nawet firmy, które zrobiły im ekspertyzy za 200-300 zł. I te pieniądze przepadły. Firma ich nie odda tylko dlatego, że gmina przegrała projekt. Moim zdaniem oszukano około 300 rodzin w gminie Doruchów w związku z tym nieudanym projektem.

Dostało się też również PSL-owskim władzom samorządowym Osrzeszowa. Poseł Mosiński, powołując się na sygnały od mieszkańców os. Pisarzy, podniósł problem niedogodności wynikający z sąsiedztwa wysypiska odpadów.
-Mieszkańcy osiedla od dłuższego czasu alarmują mnie, że Urząd Miasta i Gminy w Ostrzeszowie w roku 2015 wydzierżawił nieodpłatnie dla Eko-Regionu Bełchatów teren pod składowanie śmieci. Miało być to składowisko dla osiedla i mieszkańców okolicznych  posesji. Jak się okazuje tam są nawet nocą zwożone śmieci z terenu działania Eko-Regionu Bełchatów. To jest prawdopodobnie wykroczenie poza ramy umowy. Co z tym związane, ta powierzchnia na składowanie śmieci już nie wystarcza i mieszkańcy skarżą się na fetor, na warunki, które tam występują dowodził. – Firma miała to zutylizować, nie zutylizowała. Ja się boję, żeby tam nagle nie wybuchł jakiś pożar, bo mieliśmy ostatnio przypadki dziwnych pożarów na różnego rodzaju składowiskach.
Parlamentarzysta zapowiedział wystąpienie do burmistrza Ostrzeszowa o przedstawienie szczegółowej informacji na ten temat. REK