Jedni zapłacą trochę więcej, inni dużo więcej

Rozmowa z Patrykiem Jędrowiakiem, burmistrzem Ostrzeszowa

Znamy już wyniki przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. Proszę powiedzie, ile teraz płacić będą musieli mieszkańcy miasta i gminy za śmieci?
– Zanim poznamy ostateczne stawki to jeszcze minie troszkę czasu, ponieważ, tak jak uzgadnialiśmy z radnymi, przy zmianie stawek nastąpi również zmiana metody naliczania opłaty. Chcemy przejść na metodę, która jest stosowana praktycznie we wszystkich okolicznych gminach, czyli metoda od osoby. Już niedługo prace rozpoczną ankieterzy, którzy będą razem z mieszkańcami wypełniać deklaracje i dopiero jak poznamy ostateczną liczbę mieszkańców w systemie, to wtedy będziemy mogli zaproponować radnym jakieś wyliczenia, które wypełnią kwotę z przetargu.
Chce Pan powiedzie, że dzisiaj nie wiecie, ile jest osób w systemie?
– Nie wiemy, ponieważ dotychczas, kiedy składano deklaracje zaznaczano na przykład, że w gospodarstwie mieszka od 2 do 4 osób, albo 5 i więcej i my nie wiemy czy tam są 2, 3 czy 4 osoby, bądź 5 lub 6,7.
Ale chyba macie już jakieś symulacje i wiecie, czy to będzie skok o 30, 50 czy np. 70%. Przyjmując jako standard gospodarstwo 4-osobowe, z jakimi podwyżkami muszą się liczy jego mieszkańcy?
– Nie chcę teraz mówić o procentach, ponieważ jeżeli zmienimy metodę to te różnice nie będą wynika stricte z przetargu. Teraz dwie osoby płaciły nieproporcjonalnie więcej w stosunku do 4 osób.
To może inaczej. Patrząc na wynik przetargu, o ile więcej za odbiór i zagospodarowanie odpadów będzie musiało zapłacić globalnie Miasto?
– Zakładaliśmy kwotę w przetargu 4,5 mln, jedyna oferta, która wpłynęła to 6,9 mln zł.
Czyli o ile procent więcej?
– Z prostego przeliczenia procentowego mamy 53% więcej do zakładanej w przetargu kwoty.
Czyli można się spodziewać podwyżek średnio na poziomie 50 procent.
– Dla niektórych przez zmianę metody to będzie trochę mniejsza podwyżka, dla niektórych o wiele większa.
O wiele, czyli o ile?
– Jeżeli mówimy, że np. do tej pory dwie osoby płaciły 35 zł i cztery osoby też płaciły 35 zł, a teraz przejdziemy na stawkę naliczaną od każdej osoby, to dla dwóch osób to będzie o wiele mniejsza podwyżka, a dla czterech już większa, bo będą płaci dwukrotność tego, co dwie osoby.
Kolejne przetargi przynoszą kolejne podwyżki. Nie da się z tym nic zrobić?
– Na spotkaniach związków samorządowych prowadziliśmy rozmowy z różnymi firmami. Niektóre wyrażały swoje zainteresowanie potencjalnym przetargiem, ale ostatecznie stanęła do niego tylko jedna firma. Poprawiliśmy to, co do tej pory naszym zdaniem szwankowało, rozpisaliśmy przetarg o wiele wcześniej, mamy teoretycznie pole manewru… Natomiast patrząc na to, co wydarzyło się w Grabowie, czyli unieważnienie przetargu, zmniejszenie częstotliwości odbioru, a ostatecznie i tak jeszcze wyższa kwota, to pokazuje, że raczej to nie jest metoda. Obecnie największym obciążeniem jest zagospodarowanie odpadów, czyli decydujące jest to, ile odpadów produkujemy a nie to, jak często są one odbierane. Jeżeli w następnym roku drastycznie rośnie ,,opłata marszałkowska’’ wprowadzona przez ministerstwo środowiska, to tak naprawdę drożeje koszt zagospodarowania odpadów. Przypomnijmy, że w roku 2018 za każdą tonę odpadów firma odbierająca musiała dodatkowo zapłacić 140 zł, a w roku 2020 będzie to już 270 zł!
Samorządowcy powiatu ostrzeszowskiego jakiś czas temu wystosowali apel do parlamentarzystów, aby pochylili się nad nabrzmiałym już bardzo problemem dot. zagospodarowania odpadów, wskazując, że obecny system jest po prostu chory. I co?
– Odpowiedzi nie dostaliśmy. Natomiast w międzyczasie wprowadzono zmianę ustawy o gospodarce odpadami, która jednak nie rozwiązuje tych problemów, a tak naprawdę jeszcze ich dołożyła. Zniesiono rejonizację, czyli tak jak do tej pory śmieci z naszego rejonu mogły jeździć do Ostrowa lub Olszowy, tak teraz będą mogły być wywożone wszędzie. Natomiast rozwiązało to jedynie problem Warszawy i gmin podwarszawskich, ponieważ tam regionalne instalacje były już przepełnione. Czyli teraz śmieci z Warszawy i spod Warszawy jeżdżą po całej Polsce, co podnosi ceny zagospodarowania w innych rejonach.
(…) Pamiętajmy też, że np. dla firm zagospodarowujących odpady ceny prądu nie zostały zamrożone; tylko w tym roku ten wzrost wynosi ok. 60 procent, od następnego roku rośnie też płaca minimalna i to wszystko przekłada się też niestety na gospodarkę odpadami.
Co musiałoby się stać, żeby było lepiej?
– Kluczowa jest kwestia ,,opłaty marszałkowskiej’’, którą ustala Minister Środowiska. Tu musimy znaleźć jakiś zdrowy rozsądek w tym wszystkim, ponieważ jeżeli od roku 2017 opłata wzrosła od 24,15 zł do 270 zł za tonę, to widać jak na tacy, gdzie jest znaczny czynnik wzrostu kosztów.
Czy to prawda, że nosi się Pan z zamiarem powołania międzygminnej spółki, która to miałaby się zająć odbiorem odpadów komunalnych?
– Na początku tej kadencji kalkulowaliśmy, jak wyglądałoby kosztowo prowadzenie takiej spółki, zważywszy na fakt, początkowo w całym tym systemie najdroższy był sam odbiór. Ale teraz odbiór jest tylko jedną niewielką częścią całej gospodarki odpadami, a największym kosztem jest samo zagospodarowanie. Ilość produkowanych opadów ciągle rośnie i tu każdy z nas się musi uderzyć w piersi, bo to nie jest też tak, że ceny rosną a ilość śmieci jest taka sama. To jest trend w całej Polsce. Rośnie statystycznie zamożność społeczeństwa, więc statystycznie przybywa nam odpadów. My nadal jesteśmy w tyle za Niemcami czy Francją, którzy mimo, że prowadzą bardzo mocną politykę ekologiczną to produkują o wiele więcej odpadów, niż my.
Nowe stawki będą obowiązywać od 1 stycznia?
– Nowe stawki dopiero będą ustalane przez Radę Miejską, a czy będą obowiązywały od 1 stycznia czy od drugiego kwartału, tego jeszcze nie wiem.
Nowa umowa z odbiorcą odpadów będzie podpisana na rok. Czyli pod koniec 2020 roku czeka was ogłoszenie kolejnego przetargu, a mieszkańców najpewniej kolejne podwyżki. Boi się Pan, co będzie za rok?
– Wszystkie samorządy się boją. W tym roku nie mogliśmy zrobić inaczej, niż na rok. Weszła w życie zmiana ustawy o gospodarce odpadami i gminy mają rok na dostosowanie się do tych zmian. To, co wydarzy się za rok jest dla nas wielką niewiadomą, tym bardziej, że nowa ustawa wprowadza gigantyczne zmiany, szczególnie co do odbioru odpadów z gospodarstw niezamieszkałych. Rośnie też poziom śmieci, które powinny być wysegregowane, o czym też się mało mówi, a to też jest koszt dla firm odpadowych. Kiedy wprowadzano politykę odpadową samorządy musiały się wykazać segregacją odpadów na poziomie 10-15 procent, z roku na rok ta suma rosła, lecz w przypadku nieuzyskania tego poziomu płaci się kary. Natomiast w najbliższych latach będziemy dochodzić do poziomu 40-50 procent wysegregowania odpadów. I jeżeli tych poziomów nie uzyskamy, to kary będą przerzucane na firmy, ale w związku z tym one będą te kary kalkulować w przetargach. Więc jest to trochę niekończąca się historia, na którą niestety ze smutkiem patrzymy, bo podczas wspólnego posiedzenia rządu i samorządu większość uwag samorządowców zostało odrzuconych, więc jest to dla nas bardzo niepokojące. Nikt nie ma na razie pomysłu, jak problemem śmieciowym się zająć. Najlepszym rozwiązaniem byłaby polityka współodpowiedzialności, która jest na Zachodzie, czyli że to producent opakowań, które są odpadami płaci część tej ,,opłaty marszałkowskiej’’. To by go motywowało do wykonywania produktów z tworzyw, które są przeznaczone do segregowania. Jerzy Bińczak



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest