Kraszewice: Muszą ratować kuźnicki dworek

– Za chwilę to się wszystko zawali i zniknie z powierzchni ziemi – alarmuje wójt Kraszewic Konrad Kuświk, obrazując stan, w jakim znajduje się będący własnością Powiatu dworek w Kuźnicy Grabowskiej, w którym Gmina Kraszewice stworzyła Muzeum Elementarza im. prof. Mariana Falskiego. Gmina chciałaby go wyremontować, pozyskać na ten cel środki zewnętrzne, ale… – My nie jesteśmy w stanie z tym nic zrobić, bo budynek nie jest naszą własnością – mówi włodarz gminy.

– Ten obiekt jest w jako takim stanie tylko dzięki temu, że utrzymujemy go i finansujemy jego bieżące utrzymanie – dowodzi wójt. – Tak naprawdę wszystkie instalacje są tutaj do wymiany, piec jest starego typu, kopci niesamowicie. Okna stare, jednoszybowe, często popękane. Zimą, gdy na dworze jest mróz, w pomieszczeniach muzealnych jest 13 stopni, Sufit odpada, dach przecieka, tam wszystko jest do remontu.

INACZEJ GO STRACIMY

Wójt ma świadomość, że obiekt ten stanowi majątek Powiatu, wie też, że stanowi zabezpieczenie jego finansowych zobowiązań. – Niewątpliwie jest to majątek, ale chcemy im pokazać, w jakim stanie jest ten majątek, że właściciel tego budynku przez długi okres czasu nic z tym nie robi, złotówka tam nie jest zainwestowana – dowodzi. (…) – Obiekt ten wymaga bardzo dużych nakładów, inaczej go stracimy. Żeby pozyskać takie środki, choćby z Polskiego Ładu, musimy być jego właścicielem i o to zabiegamy.

NA TOPIE

Faktem jest, że w ostatnich latach o kuźnickim Muzeum jest coraz głośniej. – Byliśmy w Polskim Radiu, wystawa ,,Elementarz dobrych wspomnień’’ gościła m.in. w Senacie, głośnym echem odbija się też coroczne Czytanie Elementarza – wylicza Konrad Kuświk. – To wszystko sprawia, że do pani dyrektor Marleny Maląg zgłaszają się osoby, które mówią, że mogą przekazać do Muzeum pamiątki po profesorze Falskim. I trzyma to w szafach, bo nie ma tego gdzie wyeksponować. Mamy też coraz więcej artefaktów związanych z Kuźnicą Grabowską, jakie przekazują nam członkowie Stowarzyszenia Wrocławska Grupa Poszukiwawcza, które prowadza tutaj poszukiwania. Guziki, medaliki, kule do muszkietu, przecież tam była bitwa powstańcza….
W kwietniu br. Muzeum Elementarza wpisane zostało na listę rekomendowanych obiektów, które mogą zwiedzać grupy szkolne w ramach programu „Poznaj Polskę”. – Jest nam wstyd, kiedy przyjeżdża wycieczka szkolna i dzieci muszą korzystać z jednej toalety – mówi Konrad Kuświk. – Bywały weekendy, że przez Muzem przewinęło się 120 osób, są to wycieczki z całej Polski.

MAMY PLANY

To, że obiekt, w którym znajduje się jedyne w Polsce Muzeum Elementarza wymaga gruntownego remontu nie podlega żadnej dyskusji. – Chcemy się nim chwalić, rozwijać je – mówi wójt Kraszewic. – Chcemy ten obiekt zmodernizować, żeby to było centrum kultury dla naszej gminy, gdzie obok Muzeum będzie filia biblioteki, salka konferencyjna, harcówka, ale chcemy też wygospodarować miejsce dla zespołu Zaprośnianki, stworzyć tu izbę regionalną, do której moglibyśmy przenieść eksponaty, jakie zgromadziła pani Bożena Zadka.
– Tu nie za bardzo powinno się mówić o majątku, ale o nakładach, jakie powinno się ponieść, aby uratować ten budynek – mówi włodarz gminy. W przeciwnym razie nie wyklucza, że Gmina odda ten obiekt Powiatowi. – I wtedy wystarczy jedna zima, kiedy obiekt ten nie będzie ogrzewany, wejdzie grzyb i budynek będzie nie do uratowania – przekonuje. Takie rozwiązanie to jednak ostateczność. – Nie chcemy iść tą drogą – mówi Kuświk. – My nie prosimy Powiat o pieniądze, nie oczekujemy też, że nam ten budynek wyremontuje. My to zrobimy, ale dajcie nam na to szansę – apeluje. Stąd wniosek, aby Powiat przekazał Gminie dworek w Kuźnicy Grabowskiej na własność. – Liczymy, że znajdziemy jakiś kompromis – przekonuje.
Kuświka cieszy fakt, radni powiatowi z Komisji Rozwoju Gospodarczego, Rolnictwa, Ochron Środowiska i Promocji Powiatu na jego prośbę wreszcie odwiedzili Kuźnicę i zainteresowali się, w jakim stanie jest ten obiekt. – Dobrze, że przyjechali i zobaczyli, a nie tylko słyszeli, że jest taki budynek, a w nim Muzeum Elementarza. I to jest nasz duży sukces, bo radnym otworzyły się oczy – mówi z nadzieją.
Wójt sceptycznie ocenia jednak możliwości remontowe Powiatu, gdyby nawet była taka wola. – Pewnie byłoby tak, że w tym roku byłoby wymienionych 5 okien, w następnym kolejne 5, a za dwa lata to pomyślimy o części instalacji, za 3wymienimy piec, za 4 – kaloryfery… To nie jest metoda, bo to będzie trwało i ten budynek nigdy nie będzie wyglądał dobrze – przekonuje. – Jeden duży, porządny remont i wtedy ten budynek zyska blask.

COŚ ZA COŚ

Starosta ostrzeszowski Lech Janicki ma świadomość, że dawny dworek w Kuźnicy nie jest w najlepszym stanie, ale… – To jest jeden z nielicznych elementów majątku powiatu, który obecnie posiadamy i on służy nam również do zastawów w sytuacjach, kiedy potrzebujemy zaciągnąć zobowiązania – wyznaje. – On jest wart gdzieś 1,5 mln zł, więc powiem szczerze, że nie bardzo chcemy i możemy pozbywać się tego majątku, bo on nam służy jako zabezpieczenie.
Obecnie obiekt ten stanowi zabezpieczenie w NFOŚ. – My tego majątku mamy w sumie ok. 5 mln zł, więc to jest jeden z najistotniejszych elementów tego majątku – podkreśla starosta. Nie zgadza się równocześnie z wójtem Kuświkiem, który mówi, że bez prawa własności gmina nie może zabiegać o środki zewnętrzne na remont dworku. – My możemy im w tym pomóc, tylko że oni chcą, aby im to dać, a to byłaby z naszej strony niegospodarność. Owszem, moglibyśmy rozważyć wymianę: coś za coś. Jak nam oddają za to kawał jakiegoś gruntu, ja też to chętnie przyjmę. Ale wójt mówi, że on nic nie ma. JUR



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest