KRASZEWICE: Pożar stodoły – straty sięgają 200 tysięcy zł

Blisko 40 strażaków walczyło z pożarem stodoły, do jakiego doszło w miniony wtorek w Kraszewicach. Jako pierwsi z pomocą pospieszyli patrolujący ten teren policjanci, którzy zauważyli ogień. Jeden z nich doznał poparzeń.

Pożar wybuch w miniony wtorek około godz. 20.25 na terenie jednego z gospodarstw przy ul. Kaliskiej w Kraszewicach. Patrol policji z grabowskiego Komisariatu, który zauważył wydobywające się kłęby dymu zaalarmował służby oraz mieszkańców domu. Nie czekając na przyjazd pierwszych jednostek straży, funkcjonariusze rozpoczęli ewakuację zwierząt i znajdujących się w stodole maszyn.

– Po dojechaniu na miejsce, z uwagi na zaawansowany już pożar stodoły oraz znajdujących się obok kojcy, po przeskoczeniu przez zamkniętą bramę posesji natychmiast podbiegli i uwolnili z nich zamknięte psy – mówi asp. Magdalena Hańdziuk, rzecznik prasowy KPP w Ostrzeszowie. – Następnie przystąpili do ratowania dobytku znajdującego się wewnątrz budynków gospodarczych. Z uwagi na niewiedzę domowników o zaistniałej sytuacji, krzykiem z terenu posesji informowali ich o pożarze.

Z wnętrza pomieszczeń garażowo-gospodarczych policjanci wydobyli dwa ciągniki rolnicze wraz z osprzętem i podpiętymi maszynami rolniczymi, volkswagena T4 oraz inny sprzęt rolniczy. Z uwagi na rosnącą w budynku temperaturę oraz rozprzestrzeniający się ogień, nie udało się wyprowadzić z pomieszczeń pozostałego znajdującego się tam dobytku m. in. przyczepki samochodowej. W związku z pożarem i tragedią policjanci udzieli też domownikom potrzebnego wsparcia, w szczególności zapewniając opiekę znajdującym się tam dzieciom – dodaje rzecznik.

– Po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i przeprowadzonym rozpoznaniu, nasze działania polegały na obronie sąsiadujących budynków, które były zagrożone – mówi mł. ogn. Radosław Gatkowski, rzecznik prasowy KP PSP w Ostrzeszowie. – W pierwszej fazie rozprzestrzeniania się pożaru siły i środki były niewystarczające, dlatego na miejsce sukcesywnie dojeżdżały kolejne zastępy straży pożarnej, które skupiły się na gaszeniu palącego się obiektu stodoły.

Rósł też tłum gapiów, którzy swoimi zaparkowanymi po obu stronach drogi autami w znaczny sposób utrudniali dojazd wozów pożarniczych. Dopiero po jakimś czasie podjęto decyzję o zamknięciu tego odcinka drogi i organizacji objazdów.

Łącznie w akcji brało udział 10 jednostek straży pożarnej w sile blisko 40 strażaków. Z pomocą do policjanta, który doznał poparzeń przyjechał Zespół Ratownictwa Medycznego.

  • W wyniku podjętej przez policjantów KPP akcji jeden z nich – 30-letni sierż. sztab. Piotr Pawłowski doznał obrażeń ciała w postaci oparzenia obu dłoni, stanowiące 2-3 procent poparzenia pierwszego stopnia, oparzeń karku, uszkodzenia stawu skokowego oraz miał trudności z oddychaniem związane z dużą aspiracją dymu i gorących oparów. W chwili obecnej jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi asp. Hańdziuk.

Pożar opanowano po około 1,5 h. Niestety nie udało się uratować palącej się stodoły (10×26 m) – spłonęła doszczętnie. – Spaleniu uległy dach i konstrukcja budynku, maszyny rolnicze (kombajn zbożowy ,,Bizon”, przyczepa samozbierająca, prasa do słomy, przyczepa rolnicza) oraz słoma składowana w stodole – dodaje rzecznik. Straty jakie powstały w wyniku tego zdarzenia oszacowano na 200 tysięcy złotych.
Przyczynę pożaru ustala policja. RED

fot. KP PSP Ostrzeszów



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest