KRASZEWICE: Wójt pożegnał się z gminą

– Ja ze swej strony chcę państwa przede wszystkim (…) prosić o przebaczenie tych wszystkich moich nieprawidłowości i to, że być może czasami narażałem państwa czy gminę, naszą społeczność na różnego rodzaju problemy, kłopoty, być może jakieś czyny, które nie są do końca zgodne z prawem czy cokolwiek innego – wyznał podczas ostatniej, pożegnalnej sesji kraszewickiej rady gminy wójt Paweł Koprowski.

Wójt podkreślał, że nie ma ludzi doskonałych. – Ja też nie uważam siebie za doskonałego, daleko mi do tego i cały czas się uczę, i pewnie uczyć się będę – przekonywał żegnający się z kraszewickim samorządem wójt Koprowski. – Ze swej strony chcę państwu serdecznie podziękować, bo nawet te najostrzejsze słowa krytyki to jest lekcja i od człowieka zależy, czy coś z tej krytyki wyciągnie, czy nie wyciągnie. Bo można się na kogoś wiecznie gniewać i obrażać, a można po prostu analizować i wyciągać wnioski.

NIE JA A MY

Koprowski dziękował za zaufanie, wsparcie i wyrozumiałość, zwracając uwagę na fakt, jak wiele dzięki temu udało się im wspólnie zrealizować.
– Nie mielibyśmy zrobionych tylu dróg, nie mielibyśmy zrealizowanych tylu zadań, przedsięwzięć, placów zabaw, projektów… – wyliczał. – Wiadomo, w życiu jest tak, że jedno się udaje, drugie nie udaje, jedno kończy się sukcesem, inne trzeba modyfikować, starać się ponownie, tak jak chociażby dzisiaj mówiliśmy tutaj o przedszkolu – wyznał Koprowski. (…) – Dla mnie to jest wyjątkowe szczęście, że dane mi było w historii Kraszewic wpisać się w rolę gospodarza. (…) Natomiast nie czuję się ojcem żadnego z sukcesów, nie czuję się nikim ważnym, jestem jednym z mieszkańców gminy Kraszewice. A za to, że dane mi było stać ciut wyżej i mieć wpływ na jakiekolwiek decyzje, to za to bardzo dziękuję – podsumował.

WYRÓŻNIENI

Dziękując wszystkim, wójt wskazał na kilka osób, którym to chciał szczególnie podziękować. – Chcę bardzo serdecznie podziękować obecnemu tutaj panu Stanisławowi (Stanisław Plewiński – były sekretarz gminy), bo to była osoba, która pomogła mi wejść w klimat Urzędu, to była osoba, którą jako jedną z pierwszych po wyborach odwiedziłem, rozmawiałem i prosiłem go, bo on już wtedy chciał odpocząć, ale ja go prosiłem z racji swojego doświadczenia, żeby jeszcze został. Panie Stanisławie, za te wszystkie słowa, rozmowy, za wsparcie, za to, że pomógł mi pan przez te początki przejść bardzo serdecznie dziękuję – wyznał.
Wójt nie zapomniał również o człowieku, ,,który siedzi dzisiaj z brzegu, ale powinien siedzieć tak naprawdę w środku’’. – Jako skarbnik pomagał mi, jako sekretarz pomagał mi i teraz jako osoba, która mnie zastępuje bardzo mi pomagał – komplementował sekretarza gminy Konrada Kuświka.
Dużo ciepłych słów usłyszeli też zajmująca się pozyskiwaniem środków zewnętrznych Beata Rzepecka, skarbnik Magdalena Baś i przewodniczący rady Artur Chowański. – Magdo, ja wiem, że to był trudny dla ciebie czas i wiele się dzieje dzisiaj kosztem twojego życia osobistego – wyznał dość tajemniczo Koprowski. – Mam nadzieję, że to będzie tobie zrekompensowane, natomiast myślę, że jesteś, mogę to śmiało powiedzieć, tą dużą perłą dla tego Urzędu, jeżeli chodzi o sprawy finansowe i za to bardzo serdecznie dziękuję.
Wójtowi dziękował w imieniu radnych przewodniczący Chowański. – Uważam, że gmina traci naprawdę dobrego włodarza – przekonywał. – Szkoda, że takie a nie inne były sytuacje, które powodują, że nie może pan zostać z nami.

NIE ZOSTANĘ Z WAMI

Wójt oświadczył, dementując wcześniejsze plotki, że nie ma żadnych planów związanych z kraszewickim samorządem, czy jakimkolwiek innym. – Na razie o tym nie myślę, na razie też nie myślę o planach na przyszłość, chociaż jakieś tam rozmowy gdzieś tam w tle się toczą. Dla mnie dzisiaj najistotniejsze i najważniejsze jest to, żebym mógł się nie męczyć, bo to mi niestety, ale przeszkadza – podsumował.

ZAPOMNIELI?

Zrobiło się swojsko i sielsko, były kwiaty, radni odbierali też przygotowane dla nich okolicznościowe statuetki, jako dowód uznania i podziękowania.
Kraszewiccy rajcy tak byli zajęci sobą, że zapomnieli o kimś, kogo już nie ma, choć przecież był też członkiem tej rady.
– Bardzo ładnie pan powiedział, ale o jednym pan zapomniał, że jeden z naszych kolegów radnych odszedł w czasie tej kadencji, śp. Jarek Mucha – zwrócił się do wójta radny Jan Kędzia. – Proszę, abyśmy uczcili go minutą ciszy.
JUR



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest