Menu główne

Liczy się tu i teraz – Rozmowa z Pawłem Ruszkowskim, trenerem UKS Koliber Ostrzeszów

Stało się, już pod koniec września UKS Koliber Ostrzeszów wystartuje w III lidze seniorek. W rozmowie z nami Paweł Ruszkowski – trener, dla którego priorytetem jest rozwój zawodniczek z treningu na trening, z meczu na mecz.

Czy nie żal było trenerowi zostawiać ekipy TG Sokół Kępno i tam zaproponować zarządowi kompletowanie drużyny seniorek?

– Niczego nie żałuję. Skoro zaproponowano mi tu lepsze warunki, inną ekipę, to zdecydowałem się zmienić otoczenie i spróbować kolejnych wyzwań. Teraz skupiam się tylko i wyłącznie na nowej drużynie.

Skąd więc Ostrzeszów? Kto stoi za tym, że nasze miasto doczeka się żeńskiej siatkówki na ligowym poziomie?

– W tej kwestii za wszystko odpowiada prezes Jerzy Kurzawa, to on się do mnie odezwał, razem przedyskutowaliśmy sprawę i myślę, że pan Jurek dokona wszelkich starań, aby dopiąć to organizacyjnie na ostatni guzik. Ja tu jestem tylko trenerem.

Tutaj zespół jest bardzo młody, na pewno mniej doświadczony i nieobyty w ligowych bojach tak jak tuzy III ligi. Czym ta ekipa może nas zaskoczyć w premierowym sezonie?

– Mamy młody zespół, ale są w nim także starsze dziewczyny. Ja jestem takim trenerem, który myśli o tym co jest tu i teraz, nie zastanawiam się co osiągniemy, czym zaskoczymy. Dla mnie liczy się walka i zaangażowanie na każdym treningu, na każdym meczu.

Jako trener stawiasz na włoski model gry. Na czym on polega?

– To jest właśnie ta walka, to jest to zaangażowanie. Dużo uczę się od włoskich szkoleniowców, ostatnio właśnie miałem przyjemność współpracować z Marco Lionettim, byłym zawodnik Seria A, prowadzącym obecnie żeńską drużynę Union Volley Jesolo. Mam nadzieję, że to co od niego podejrzałem przełożę na swoją drużynę. Wzoruję się także na trenerze Andrea Anastasim, który jest moim idolem, a podczas stażu miałem okazję uczyć się pod okiem Stephana Antigi. Poza tym mam możliwość dalszego rozwoju dzięki współpracy z firmą Voleyball Academy.

Jak radzisz sobie z charakterem dziewczyn? W końcu to trener musi pilnować, aby nie dochodziło do wewnętrznych zgrzytów i nieporozumień.

– Na początku ustaliliśmy z dziewczynami nasze zasady, obecnie jesteśmy po trzecim tygodniu przygotowań i naprawdę nie mogę narzekać na nic. Dziewczyny naprawdę, ale to naprawdę ciężko trenują, walczą o każdą piłkę na treningu i mogę być z tego zadowolony. Stawiamy też dużo na atmosferę, to dla mnie jest naprawdę ważne. Jeśli będą nie daj Bóg takie sytuacje no to wyegzekwuje to wszystko prosto z mostu. Ja jestem konkretny, tak że nic się nie ukryje.

A jak to jest z usposobieniem kobiecości? Wiadomo, że w dobie obiektywów i kamer liczy się look, odbiór wizualny i dobrze prezentujące się paznokcie. Piłkarze stawiają włosy na żel, siatkarki też mają swoje zwyczaje.

– Tak, na pewno nie będą gorsze (śmiech). Tak serio to jest grupa, która wie czego chce, zauważyłem to zresztą od początku, od pierwszych treningów. Część z nich już prowadziłem, bo przyszły tu ze mną z Kępna. Te dziewczyny wiedzą co to jest siatkówka, one same nie są tu po to, by wyglądać na boisku w sensie tych paznokci i tak dalej, one przychodzą na trening, aby się czegoś nauczyć, by skupić się na siatkówce i grać później na miarę swoich możliwości.

Część dziewczyn uczęszcza na zajęcia lekkoatletyczne, na zumbę. Jak nie zabić w nich tej pasji, a jednocześnie sprawić, by to właśnie siatkówka była tym numerem 1?

– Każdy ma jakieś pasje, ja też z dziewczynami dużo rozmawiam i broń Boże ja niczego nie zabraniam. Zawodniczki mają wolną rękę, ja żadnej z nich nie będę zmuszał do przychodzenia na siatkówkę. Do dyspozycji póki co mam 20 dziewczyn, to też nie zdarza się często, zwłaszcza, że wytrzymują one treningi serwowane trzy razy w tygodniu po dwie i pół godziny. Żadna nie narzeka, przychodzą z uśmiechem na twarzy na każde zajęcia, tak że mam nadzieję, że to o czymś świadczy, że nie zniechęcają się i wszystko można pogodzić jeśli tylko się chce.

Wiem z instagrama, że macie za sobą integracyjne ognisko, wiem, że dziewczyny mogą przyjść do trenera porozmawiać nie tylko na tematy siatkarskie. Czy to budowanie fundamentów pod prawdziwą siatkarską rodzinę?

– Tak jest, trener jest dla drużyny, to nie jest tak, że ja się ograniczam tylko do prowadzenia zajęć. Jeśli zawodniczka ma jakiś problem, chce porady, cokolwiek, cokolwiek by to było ja zawsze pomogę, zawsze służę pomocą, rozmową… Psychologia, rozmowa jest bardzo ważna, to też buduje atmosferę między nami.

Czy ma już trener w głowie pierwszą szóstkę? Czy znajdą się w niej dziewczyny spoza tej kadry, która przyszła tu z Kępna?

– Ciężko o tym mówić, pracę w szóstkach rozpoczniemy dopiero w piątym tygodniu, tydzień później ruszymy ze sparingami. Na razie skupiamy się stricte na elementach technicznych, każda z dziewczyn ma czystą kartkę, nie ma faworyzowania, więc każda pracuje na ten pierwszy skład. Po obserwacji wiem, że każda w danej chwili może wejść na boisko i każda pomoże, każda mi jest potrzebna.

Nie da się ukryć, że część dziewczyn będzie podczas pojedynków ligowych częściej stać w kwadracie i obserwować pozostałe koleżanki z boku. Jak zbudować w nich poczucie wartości, aby nie zaniechały treningów i nie odpuściły po drugim czy trzecim meczu wyjazdowym?

– To jest właśnie ta rozmowa między trenerem a zawodnikiem. Każda z dziewczyn jest pomocna na treningu, będzie potrzebna na meczu. Ja raczej nie będę trzymał się żelaznego składu, to będzie uzależnione od naszej taktyki pod danego przeciwnika, każda musi być gotowa, aby w danej chwili zastąpić koleżankę i pomóc.

Co jeśli w dobie pandemii przyjdzie grać dziewczynom przy pustych trybunach? Jak wytłumaczyć, że nie grają tylko dla siebie, a uzyskany wynik idzie jednak w świat.

– Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, że te trybuny będą dostępne, choć mamy taką sytuację, a nie inną. Tak jak mówiłem już wcześniej, te dziewczyny wiedzą czego chcą i mam nadzieję, że nie będą odpuszczały i niezależnie od tego czy będzie widownia czy też nie, ten skład da z siebie wszystko.

Liga rusza pod koniec września, powoli więc czas na prezentacje siły w sparingach. Wiadomo już z kim, kiedy i gdzie nadarzy się okazja do przetarcia przedsezonowego?

– Tak, pierwszy sparing gramy u siebie w poniedziałek 7 września, tutaj w hali przy ulicy Piastowskiej o godzinie 18 z zespołem Libero Pleszew. W ramach rewanżu dwa dni później jedziemy do Pleszewa, dogadujemy wspólnie z panem Jurkiem Kurzawą kolejnych przeciwników, chcę właśnie, aby do tego 26 września udało się rozegrać sześć spotkań kontrolnych.

Na koniec zapytam, jakie trener ma marzenia i cele przed zbliżającym się sezonem?

– Tak jak wspominałem, ja jestem trenerem, który myśli o tym co się dzieje tu i teraz, nie wybiegam w przyszłość. Nie chcę mówić, że naszym celem jest drugie, trzecie czy czwarte miejsce, nie wiem co będzie. Skupiam się na każdym treningu, dla mnie liczy się walka i zaangażowanie, a także realizacja taktyki, jeśli będą te trzy elementy to za tym pójdą wyniki. Dla mnie liczy się postęp tych dziewczyn z treningu na trening. Może inaczej do tego podchodzę niż wszyscy, inaczej patrzę na siatkówkę, nie tylko sukcesy, sukcesy, mnie interesuje każda z tych zawodniczek i ich rozwój z treningu na trening, z meczu na mecz.

Sebastian Gołdyn






Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest