List otwarty Szymona Chwalisza do mieszkańców i władz miasta Ostrzeszowa

W jednym z ostatnich postów w grupie dyskusyjnej „Ostrzeszów – moje miasto”, pojawiło się kilkukrotnie moje nazwisko a propos wspierania lokalnych twórców oraz artystów i ich aktywności w Naszym mieście. Chciałbym się ustosunkować do tych wypowiedzi. Postaram się krótko i rzetelnie.

Pewnie wielu z Państwa kojarzy, choć lokalne środki komunikacji nigdy nie były mi nad wyraz przychylne, że od kilkunastu lat wykonuję zawód plastyka – malarza. Na przestrzeni tych lat wykonałem kilka… set różnych w moim mniemaniu ciekawych prac. Były to gitary, obrazy, projekty graficzne, okładki płyt etc. Współpracowałem z bardziej lub mniej znaczącymi osobistościami kulturalnorozrywkowymi takimi jak Jerzy Owsiak, Slash z zespołu Guns`n Roses, grupa Deep Purple… portretowałem Zakka Wyldea (byłego gitarzystę takiego znanego w Ameryce szatanisty – Ozzy’ego Osbourne`a z Blach Sabbath), Katarzynę Nosowską, Renatę Przemyk, Roberta Biedronia czy Pawła Małaszyńskiego. Generalnie okropna nuda i o reszcie mniej znaczących prac takich jak np. okładki płyt zespołu Big Cyc czy Urszuli w ogóle nie będę Państwu opowiadał… W każdym razie radzę sobie doskonale bez pomocy Urzędu Miasta i Gminy Ostrzeszów oraz Ostrzeszowskiego Centrum Kultury od początku mojej twórczej działalności. Podczas dyskusji pod postem na temat Dni Ziemi Ostrzeszowskich, Bartek „Borówka” Borowicz wytknął Naszym gospodarzom, że nie współpracują z lokalnymi twórcami. Zgadzam się w 100 % z tym co napisał Bartek i postaram się w dyplomatyczny sposób – choć przyznam, że to osobiście dla mnie bolesny temat – wyrazić swoje zdanie.

Zacząłem się zastanawiać, czy to tylko ja mam taki kłopot we współpracy z naszym Domem Kultury i Urzędem Miasta jako „lokalny twórca”. Otóż nie! Pozwoliłem sobie znaleźć i opublikować w sieci zdjęcie ze strony Powiatu Ostrzeszowskiego, na którym ewidentnie widać, że ani ja, ani Adam Fulara, Bartek Borowicz, Bartek Busz, Sławomir Brdęk, Grzegorz Kosmala, Szymon Jeziorny, Paulina Warszawska, Ewa Owczarek, zespół Let The Boy Decide, nie figurujemy! Z góry przepraszam, że wymieniam tylko niewielki procent ostrzeszowskich Twórców. Ba! Nie ma tam nawet świetnego, nieżyjącego już malarza, grafika i rysownika – Edwarda Haladyna. Ciężko mi to w ogóle skomentować. Jest to jedynie namiastka ignorancji, jaką z nieznanych mi przyczyn zostaliśmy przez włodarzy Naszego miasta obdarowani. Nie mam kompletnie pojęcia, czym ta ignorancja jest spowodowana. Dlaczego postanowiłem napisać o tym Państwu publicznie? Ponieważ uwaga – nie zależy mi! Od początku mojej pracy twórczej nie otrzymałem żadnej, podkreślam żadnej pomocy ze strony Miasta, czy Centrum Kultury. W ubiegłym roku kiedy zostałem przedstawiony przez Panią Zosię Witkowską, która jako jedna z nielicznych osób pomagała mi ze strony Powiatu, za co chciałbym jej też przy okazji serdecznie podziękować, jednemu z wyższych rangą urzędników ten z uśmiechem na ustach odparł, że „coś kojarzę”. Mój poziom zażenowania sięgnął zenitu. Gdyby nie Pani Mirka Rzepecka – dyrektor Muzeum Regionalnego, nadmieniona wcześniej Pani Zosia i kilku nauczycieli z mojego Liceum, z pewnością mój nazwijmy to talent zmarnowałby się w zalążku. Współczuję serdecznie utalentowanym dzieciom i młodzieży, które liczą na pomoc miasta na początku swojej artystycznej kariery i błagam, kontrargumenty, że funkcjonują przy domu kultury pracownie nie jest żadnym argumentem. Ich profesjonalizm, poza pracownią wokalną Aleksandry Marszałkowskiej, pozostawia wiele do życzenia! Z przykrością stwierdzam, że dział Kultura w Naszym mieście nie istnieje, a rozrywka to uwaga – nie to samo co kultura. Koncert Dody to nie Kultura – to rozrywka. Koncert Łobuzów to rozrywka – nie kultura. Kabarety tak tłumnie odwiedzane to nie kultura – to rozrywka. Marginalnie wystawiane przedstawienia teatralne i taneczne to zalążek kultury, ale wybrany repertuar jest raczej skierowany do starszej widowni. Ogromnie się cieszę, że Ostrzeszów tak mocno stoi sportem i rekreacją. Cross czy Bieg Profi to marki, którymi możemy się chwalić… jednak moim zdaniem to wszystko. Zostałem zapewniany nie raz, że Kawiarnia w Baszcie „już za dwa miesiące” wznowi swoją działalność (dom kultury zapewnił o tym publicznie na swojej stronie). Niestety. Na pustych słowach się kończyło. Jeśli się nie mylę, te zapewnienia trwają już niemal drugi rok. Poziom dyskusji i argumentacji Dyrekcji Ostrzeszowskiego Domu Kultury w sprawie Baszty pod postem byłego najemcy – Irka Wołocha, dotknął dna. Będę pierwszym, który napisze to publicznie, ale doprowadzając do zamknięcia Kawiarni Baszta zniszczyliście ostatni bastion kultury w tym mieście. Miejsce, które w najmilszych wspomnieniach przywoływali muzycy, którzy tu koncertowali, których spotykałem po czasie na innych imprezach w całej Polsce, goście, uczniowie. Wszyscy oni są dla Was, mocodawców niczym. Z racji mojej pracy kilkukrotnie proponowałem koncerty kapel z najwyższej półki w Polsce, po rabatowych cenach. Nie było zainteresowania.

Zakulisowe rozmowy, że „kilkanaście a nawet więcej razy” proponowano mi wystawę moich prac, to kolejna kolokwialnie mówiąc ściema. Kępiński Ośrodek Kultury zaproponował mi warsztaty, za co jestem bardzo wdzięczny Pani Dyrektor Annie Niesobskiej. Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Raszkowie zaproponowała mi współpracę podczas Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i dzięki temu pomalowany przeze mnie kask zlicytowany został w maleńkiej Gminie Raszków za ponad 6,000 zł. Już wiem, że w przyszłym roku będę współpracował ze świetną ekipą z Kobylej Góry z charyzmatycznym Wójtem Wiesławem Berskim na czele.

A w Ostrzeszowie udaje się, że „Chwalisz tu nie mieszka”. To bardzo przykre, i wiem, że inni Twórcy w Naszym mieście mają dokładnie takie same odczucia. Nie wykorzystujecie Państwo walorów jakie macie, a nie jedno miasto zazdrości Wam wybitnych fotografów czy muzyków. Odnosząc się do propozycji Warsztatów Rysunkowo – Malarskich prowadzonych przeze mnie w Ostrzeszowie chciałem zapewnić Państwa, że takie się odbędą, jednak postanowiłem nie współpracować na tej płaszczyźnie z Domem Kultury ani Urzędem Miasta. Warsztaty będą bezpłatne i odbędą się w prywatnym lokalu, o czym z pewnością poinformuję Państwa na moich mediach społecznościowych. Nie będzie również możliwości zobaczenia moich prac w Domu Kultury oraz instytucjach miejskich. Jedynym miejscem będzie tylko i wyłącznie Muzeum Regionalne im. Władysława Golusa mieszczące się na ostrzeszowskim Rynku. Nie jest to foch rozwydrzonego artysty, po prostu chyba przyszedł czas na nazywanie spraw po imieniu. Odwiedzam w ciągu roku przynajmniej kilka Ośrodków Kultury w Polce. W jednych jest lepiej, w jednych gorzej… Ale to co się u Nas wyprawia to czasami przechodzi ludzkie pojęcie.

Chciałbym być dobrze zrozumiany. Kultura to nie biznes plan. Kultura to nie cyferki. Żeby pracować w kulturze i przede wszystkich być mecenasem kultury potrzeba charyzmy i umiejętności rozmawiania z ludźmi. W przypadku Ostrzeszowa po stronie decydentów tej rozmowy nie ma, a jeśli już się zaczyna to jest to raczej retoryka „Jak Wy zapracujecie tak my razem daleko zajedziemy”. To tak nie działa. Ktoś bardzo mądrze napisał pod ogłoszeniem o Dniach Ziemi Ostrzeszowskiej, że o imprezie nikt za rok nie będzie pamiętał, a o ludziach stąd pamiętać się będzie długo.

Na koniec zaznaczę też, że nie zobaczycie Państwo moich prac podczas kolejnych plenerów malarskich. Jeśli takowe będą miały miejsce, bo usłyszałem, że w tym roku plener się nie odbędzie bo w ubiegłym zgłosiło się za dużo ludzi i automatycznie plener był za drogi dla miasta… nie wpadł bym, żeby w taki sposób argumentować brak pleneru.

Dziękuję, że dotrwaliście do końca. Życzę z całego serca wszystkim ostrzeszowskim Twórcom wytrwałości i zapewniam, że jeśli tylko komukolwiek z Was będę mógł jakoś pomóc – walcie jak w dym. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia za innych, mądrych rządów… chyba, że coś się zmieni, choć szczerze wątpię…

Nie miałem na celu urażenie kogokolwiek tym listem, a raczej chcę zwrócić uwagę na potężny problem, którego rozwiązania poszukuję od kilku lat… bez skutku.

Pozdrawiam

Ostrzeszowianin – Szymon Chwalisz



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest