O spalarni na Komisji, czyli prywatny inwestor na celowniku

Założenia są takie, że aby wybudować w Rojowie spalarnię odpadów trzeba powołać spółkę, której udziałowcem obok samorządu ma być także partner prywatny. Spółka miałaby wystąpić do NFOŚ o 50-procentową dotację na wycenione dziś na ok. 70 mln zł zadanie, a na resztę wziąć kredyt. – Po to jest taki inwestor prywatny, żeby trochę wrzucił, i żeby zabezpieczył kredyt – przekonywano.

Komisja Gospodarki Komunalnej i Rolnictwa Rady Miejskiej zaprosiła na swoje posiedzenie prezesów spółek komunalnych, chcąc poznać ich opinię dotyczącą ewentualnej budowy na terenie gminy elektrociepłowni (spalarni). Spotkanie było też okazją do zadania pytań związanych z będącą w fazie projektu inwestycją. O uwarunkowaniach prawnych mówił mecenas Krzysztof Weremczuk – współwłaściciel kancelarii prawnej, której to władze Ostrzeszowa powierzyły przygotowanie tego zadania. Sprawy techniczne były w gestii Andrzeja Grześka – twórcy założeń koncepcji instalacji.

WYSTARCZY, ALE…

Artur Derewiecki, prezes Zakładu Energetyki Cieplnej zastrzegł, nie posiada obecnie wiedzy ani dokumentów, które pozwoliłyby mu wyrazić opinię co do instalacji termicznego przekształcania odpadów w kontekście jej wpływu na zanieczyszczenie powietrza, nie potrafi się też odnieść do przyjętych rozwiązań technologicznych. – Ja mogę tę opinię wyrazić jedynie odnośnie wpływu na ciepłownictwo, bo to jest ta część, którą się w spółce zajmujemy – przekonywał.

Derewiecki tłumaczył, że przez większą część roku zużycie energii cieplnej nie jest na wysokim poziomie, natomiast w okresie grzewczym (2-3 miesiące) zapotrzebowanie na ciepło przekracza 5MW, a więc możliwości, jakie ma ciepłownia. – Niewątpliwie taka instalacja mogłaby zaspokoić w 100% zapotrzebowanie na ciepło na terenie miasta, licząc spokojnie od marca do końca października, może nawet do listopada – wyznał prezes. Gorzej zimą, kiedy zapotrzebowanie jest o wiele większe. Wtedy trzeba by uruchomić również wszystkie trzy kotły grzewcze w kotłowni węglowej.

(…)

UŁAMEK PROCENTA

Sceptycznie odnośnie oczekiwań przewodniczącego komisji odniósł się również prezes Spółki Wodnej STRZEGOWA Leszek Stach. – Spółka nie posiada żadnych materiałów, na podstawie których taką opinię mogłaby wydać – nie ukrywał. (…)

Stach tłumaczył, że zgodnie z przyjęta przez spółkę strategią wszystkie wytwarzane na oczyszczalni osady ściekowe powinny być docelowo suszone. – Ich spalanie powinno być priorytetem, jeśli chodzi o osady ściekowe powstające na oczyszczalni – dowodził. Przyznał również, że sąsiedzi płacą grube pieniądze, żeby ten osad zagospodarować. W przypadku STRZEGOWY byłyby to koszt ok. 400-500 tys. zł, a tak trafi do instalacji. Radny Marcin Łuczak pytał jednak, skąd ta pewność że elektrociepłownia odbierze to za darmo? Stach odparł, że właśnie dlatego, że takiej pewności nie ma, STRZEGOWA chce się asekurować. – Stąd plany związane z biogazownią – oznajmił. (…)

Prezes Stach wyznał, że ilość osadu wytwarzanego na oczyszczalni stanowić miałaby zaledwie ułamek procentowy zapotrzebowania, jakie będzie konieczne do elektrociepłowni, a i kaloryczność tego suszu jest niska, porównywalna do węgla brunatnego, choć – jak zauważył Odrobiński – i tak większa od kaloryczności RDF-u, jaki miałby być spalany w spalarni.

(…)

TAJEMNICZY PARTNER

– Dosyć niejasne jest dla mnie, kto jest inwestorem i kto ma być docelowo właścicielem tej spółki – nie ukrywał radny Sławomir Odrobiński. Mecenas Weremczuk odparł, że pytanie to w pewnej mierze dotyczy decyzji zarządczych po stronie gminy, a rolą kancelarii jest jedynie opracowanie komponentu prawnego i naświetlenie, w jaki sposób tworzy się spółkę komunalną, co jest wymagane, jaka jest ścieżka prawna. Sęk w tym, że ani burmistrza, ani jego zastępcy na tym spotkaniu nie było. Mecenas wyznał, że przeprowadzenie takie inwestycji co do zasady wiąże się z istotnym nakładem finansowym. Jego część ma być pokryta z Funduszu Ochrony Środowiska, stąd potrzebne jest również inne źródło dofinansowania, a takie może zapewnić m.in. partner prywatny. (…)

Radca prawny przekonywał, że to Gmina jako większościowy udziałowiec będzie miała decydujący głos w spółce. Wybór partnera też nie może być przypadkowy. – Będzie poprzedzony ustaleniem procedury i ustaleniem polityki, w jakim charakterze ten podmiot miałby uczestniczyć w spółce – tłumaczył. (…) Zwrócił też uwagę na fakt, że na każdym etapie tworzenia spółki decyzyjny głos będzie należał do Rady Miejskiej.

PACHNIE USTAWKĄ

Do słów mecenasa odniósł się radny Andrzej Manikowski, który nie ukrywał, że wyglądać to może na ,,ustawkę’’.  (…) – Mnie to przynajmniej pachnie ustawką – podsumował. – Jakimś ustawieniem, tak, ustawką. Wpuszczamy jakiś podmiot do naszej spółki, bo wiemy, że takie są podmioty. Przepraszam, ale ja to tak odczuwam. Pan może mówić językiem prawniczym i taką nowomowę pan może stosować, ale wychodzi na to, że jest przygotowana firma, która ma w to wejść. Przynajmniej ja to tak odczułem.

(…)

TROCHĘ WRZUCI I ZABEZPIECZY KREDYT?

Radny Sławomir Odrobiński chciał wiedzieć, co taki partner prywatny miałby wnieść do spółki oprócz pieniędzy.

– Jeżeli to ma być 5 czy 10 procent to dla mnie wydaje się, że to całkowicie nie ma sensu, bo ten jego wkład finansowy będzie na poziomie 5-7 czy 8 mln, co przy skali całej inwestycji jest jakąś drobną kwotą – przekonywał Łuczak. – Co ten prywatny inwestor, wtedy już współwłaściciel spółki, nam daje, a czego bez niego nie mamy? – dopytywał

– Dla mnie kotłownia, elektrociepłownia, oczyszczalnia, wodociągi… wykonują zadania strategiczne i wprowadzania kogokolwiek prywatnego budzi też i pewien strach – dowodziła Rajska. (…) – Albo będzie to spółka miejska, albo udział kogoś prywatnego będzie naprawdę minimalny – mówiła.

Radca prawny tłumaczył, że nie można utożsamiać wysokości udziału inwestora w spółce z tym, co on ma wnieść, bo można wnieść dużo więcej. Co konkretnie? Na przykład może być poręczycielem kredytu, o który spółka się będzie ubiegać. – Po to jest taki inwestor prywatny, żeby trochę wrzucił, i żeby zabezpieczył kredyt – przekonywał. I że wiele zależy od negocjacji.

Radni pytali, czy również w Starachowicach, gdzie powstać ma podobna instalacja, samorząd zdecydował się na powołanie nowej spółki, której udziałowcem jest partner prywatny. Okazało się, że nie. Tam obowiązki te wziął na siebie miejscowy zakład energetyki cieplnej, a jedną z form poręczenia kredyty jest jego majątek. (…)

Co ciekawe, tylko kilku radnych (Rajska, Odrobiński, Łuczak, Manikowski) w aktywny sposób uczestniczyło w spotkaniu. Pozostali albo byli świetnie zorientowani w sprawie, albo nie do końca wiedzieli, o co w tym wszystkim chodzi, bo pytań nie zadawali wcale. Burmistrza Patryka Jędrowiaka na spotkaniu nie było, dało się jednak zauważyć jego aktywność w czasie posiedzenia komisji na fb. JUR 

Cały tekst ukazał się w aktualnym wydaniu Pulsu Tygodnia



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest