Oczekiwania i potrzeby wszędzie są te same

Rozmowa z Patrykiem Jędrowiakiem, burmistrzem Ostrzeszowa

Budować Pan będzie w mieście park dla psów?
– Tak, chociaż park dla psów to jest bardzo bogate określenie. Chodzi bardziej o mały teren, który będzie ogrodzony, z kilkoma instalacjami dla piesków, z wydzielonym miejscem, gdzie będą mogły załatwić swoje potrzeby. Ktoś, kto z nimi przyjdzie, może je spuścić ze smyczy, one mogą sobie pobiegać.
Za tą potrzebą to same do tego miejsca trafią?
– Myślę, że do tego miejsca trzeba je będzie zaprowadzić, ale w tym parku będzie ono tak przystosowane, z odpowiednimi słupeczkami, z piaskiem, że nie będzie z tym żadnego problemu.
A nie boi się Pan, że jak znajdzie się w tym parku kilkanaście, a może i kilkadziesiąt piesków, to zaczną na siebie warczeć, a nie daj Boże skoczą sobie do gardeł?
– Myślę, że takie sytuacje zawsze mogą mieć miejsce, natomiast od tego są już właściciele, którzy muszą to kontrolować. Wbrew pozorom nie obawiałbym się takiej sytuacji, mamy doświadczenia z innych miast, gdzie takie parki powstały i nic złego się tam nie dzieje. Przeciwnie, spełniają swoje zadanie i wiele miast już myśli o kolejnych takich miejscach. Ale nie nazywajmy tego parkiem, a raczej wydzielonym miejscem. To nie jest cały nowy park, który będzie budowany, tylko w Parku Jana Pawła II wydzielone miejsce, 150 m2, które będzie dla tych zwierzaków ogrodzone, z odpowiednimi zabawkami, przeszkodami, gdzie będą mogły się wybiegać.
To co tam będzie?
– Tam będzie miejsce, gdzie będą mogły załatwić swoje potrzeby, oczywiście ze żwirkiem, z kołeczkami, będzie kilka zabawek – przeszkód, wokół których będą mogły pobiegać, przez które będą sobie mogły przebiegać, oraz ogrodzenie, ławeczka dla osoby, która z tym pieskiem przyjdzie. To nie jest żadna gigantyczna inwestycja.
Pan Burmistrz też tam będzie zachodził? Ma Pan pieska?
– Nie, nie mam, więc nie robię tego dla siebie. Ale pewnie i tam się nie raz pojawię, bo ja chodzę po różnych miejscach w naszym mieście.
Jakiś czas temu na fb pojawił się komunikat Spółki Wodnej STRZEGOWA, że 7 i 8 września przeprowadzane będzie opróżnianie hali solarnej suszarni osadów ściekowych, co może się wiązać z odczuwalnym nieprzyjemnym zapachem w okolicy terenu oczyszczalni. Miało cuchnąć kilka dni, a – jak ktoś napisał – cuchnie już dwa tygodnie.
– Myślę, że mieszkańcy nauczyli się tego, że jeżeli odczuwają jakikolwiek zapach, to do niedawna było mówione, że albo winne jest wysypisko, albo oczyszczalnia. W momencie kiedy wysypisko zostało zamknięte, jest tam tylko prowadzona rekultywacja, no to tych głosów jest już mniej, bo nie daje to żadnych powodów.
Chce Pan powiedzieć, że ludzie narzekają, bo tak się już nauczyli?
– Nie. Proszę zauważyć, że to nie jest tak, że przez cały rok mieszkańcy zgłaszają takie uciążliwości. Jesteśmy w okresie, kiedy rolnicy nawożą pola, a przecież mamy gospodarstwa w bezpośrednim sąsiedztwie, w samym mieście, chociażby wokoło wysypiska śmieci. Zweryfikowaliśmy informacje o rzekomym zapachu z oczyszczalni i okazało się, że hale po wyczyszczeniu dwa tygodnie temu teraz stoją puste. Te zapachy więc na pewno nie są z hal, bo tam nic uciążliwego nie ma. Prawdopodobnie te zapachy pochodzą z jakiś pól, gdzie wywożony jest obornik. (…) Czasem najłatwiej jest zrzucić wszystko na oczyszczalnię, bo pamiętamy, jakie kiedyś ona generowała uciążliwości.
Minęło już 1000 dni Pana burmistrzowania, warto więc chyba pokusić się o jakieś podsumowanie. Patrząc z tej perspektywy, z czego jest Pan najbardziej zadowolony, a co traktuje Pan jako porażkę?
– To trzy najważniejsze rzeczy, każda z nich jest inna. Pierwsza to jednak projekt OZE (Odnawialne Źródła Energii). To było coś, co wiele osób obawiało się, że kiedy przyjdzie nowy burmistrz i dostanie gigantyczny projekt do zrealizowania…
Który już wtedy trwał…
– Właśnie nie trwał, bo nie wiem czy pan pamięta, ale nie można było wybrać wykonawcy. Były przetargi, które nie wyłoniły wykonawcy, więc wielu mieszkańców się obawiało, że skoro poprzednia władza nie poradziła sobie z tym problemem, to już tym bardziej nowy burmistrz, który przychodzi bez doświadczenia, to już w ogóle nie będzie w stanie sobie z tak dużym projektem poradzić. Okazało się, że daliśmy radę, oczywiście dzięki ciężkiej pracy naszych urzędników. Zmieniliśmy zapisy przetargowe, udało się wyłonić wykonawcę i zrealizowaliśmy ponad 500 instalacji fotowoltaicznych i solarnych, gdzie też starałem się na możliwie prawie wszystkie osobiście przyjeżdżać z naczelnikami, doglądać na etapie już zakładania, nie po fakcie, jak jest to wykonywane, rozmawiać z mieszkańcami czy pracownicy, bo to były różne grupy monterskie, faktycznie spełniają oczekiwania, czy ta współpraca idzie dobrze. Więc prawie cały pierwszy rok upłynął nam pod znakiem projektu OZE. I to jest fantastyczne doświadczenie, fantastyczna inwestycja, która się u nas udała, a dla mnie cała realizacja projektu – od wyłonienia wykonawcy do rozliczenia – to jest bardzo duży powód do dumy.
Druga kwestia to oczywiście budowa żłobka. Bo pamiętam, gdy jeszcze byłem radnym i podnosiłem ten temat, że brakuje miejsc żłobkowych, zawsze pojawiała się taka informacja, że jednak nie, że to nie jest priorytet. Ja jednak uważałem, że musimy postawić na tę opiekę żłobkową, bo też widzieliśmy, jak się prywatne żłobki otwierały, a więc to zapotrzebowanie było. I to co mnie najbardziej cieszy to fakt, że nas i tak czekał remont przedszkola przy ulicy Łąkowej i dostosowania go do norm bhp i ppoż. A dzięki temu, że połączyliśmy to z budową żłobka pozyskaliśmy 1,3 mln zł z programu Maluch+, pozyskaliśmy prawie 800 tys. z Urzędu Marszałkowskiego na jego funkcjonowanie, to naprawdę ten nasz wkład własny był niewiele większy, niż musielibyśmy wydać na remont samego przedszkola, który w ramach tych prac i tak został wykonany. A dzięki temu mamy 40 nowych miejsc żłobkowych, mamy ten pierwszy rok, gdzie za darmo rodzice mogą z tego korzystać, a prawda jest taka, że po rekrutacji już wiemy, że jeszcze więcej miejsc by było potrzebnych.
Czyli będziecie budować kolejny żłobek.
– Na razie nie ma mowy o budowaniu drugiego, ale potwierdziło to też moją intuicję, że jest to zapotrzebowanie, bo wraca ta chęć do tej publicznej opieki. Wiele młodych kobiet chce wracać szybko na rynek pracy i bardzo dobrze. Ta budowa żłobka to jest nie tylko dobre rozwiązanie dla tych młodych rodzin, dla ich dzieci, ale to jest też bardzo dobre rozwiązanie dla przedsiębiorców, bo jeżeli te młode rodziny mają gdzie zostawić dziecko, żeby było zaopiekowane, no to mogą na rynek pracy szybciej wrócić, a wszyscy też wiemy, jak przedsiębiorcom tych pracowników brakuje.
I trzecia najważniejsza rzecz, która jest dla mnie powodem do dumy, ale z drugiej strony też takim poczuciem, że pomimo wielkiego wysiłku i tak jeszcze dużo pracy przed nami. Kwestia dróg. Przez 1000 dni, czyli niecałe trzy lata wykonaliśmy 40 zadań drogowych. Myślę, że jak porównamy to do innych okolicznych gmin i zapytamy, ile dróg zostało wykonanych, dłuższych i krótszych, to 40 zadań drogowych na drogach gminnych to jest naprawdę sporo. Do tego dofinansowaliśmy budowę trzech dróg powiatowych, do tego udało się wywalczyć remont ,,jedenastki” z dobudowaniem wszystkich lewoskrętów, dobudowaniem brakujących chodników na przebiegu przez Ostrzeszów. Udało się doprowadzić do tego, gdzie osobiście jeździliśmy do pana marszałka województwa Marka Woźniaka, apelowaliśmy do posłów, do wystartowania z przebudową drogi 444 i wyłonienia już wykonawcy na pierwszy etap, zaraz będzie przetarg na drugi. A z drugiej strony mam tę świadomość, widzę, że obojętnie ile dróg byśmy nie zrobili to i tak zaraz padnie pytanie: A kiedy moja droga? I ja to też rozumiem, bo każdy patrzy na to, że ta ,,jego droga” go najbardziej boli. Prawda jest taka, że pomimo wykonania tych 40 dróg nadal jest jeszcze w kwestii drogowej wiele do wykonania.
W sumie to kilka, kilkanaście czy może kilkadziesiąt kilometrów?
– Nie liczyliśmy kilometrów, ale myślę, że minimum kilkanaście. Zarówno były to zadania duże, ale było też wiele małych zadań, które być może nie robią wrażenia, jeśli chodzi o ilość metrów, ale były przez wiele lat oczekiwane. Wymienię chociażby ulicę Kwiatową, która przechodzi przez środek dużego osiedla. Dokończyliśmy tę ulicę, zrobiliśmy wyniesione skrzyżowanie, poprawiliśmy bezpieczeństwo, zmieniliśmy tam organizację ruchu… To jest w sumie zadanie niewielkie kosztowo, ale oczekiwane przez wiele lat. Takie ulice jak Przełajowa, Cedrowa, Graniczna to były ulice, gdzie od wielu lat ludzie tam oczekiwali na te inwestycje i tak jak np. Przełajowa była droższa, Cedrowa już była tańsza, ale oczekiwania i potrzeba wykonania tych dróg były prawie, że takie same. Więc ja bym nie odnosił tylko do tego, ile kilometrów zostało zrobionych, bo czasem kilometry też nam nie mówią, jak istotna jest dla nas droga.
A z czego Pan nie jest dumny?
– Z tego, że jeszcze nie udało nam się dobrze wystartować ze sprawą mieszkaniową. Ja widzę pozytywne działania, które zaraz się będą odbywać, bo otrzymaliśmy już dofinansowanie na remont budynku poszkolnego na Olszynie, więc nowe mieszkania już zaczną się zaraz pojawiać…
Ale to tylko kilka mieszkań, więc kropla w morzu potrzeb.
– Więc dołączyliśmy do tej Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej i uważam, że jest to dobra inicjatywa rządu, ale musimy czekać na efekty, że ona sprawnie wystartuje i w ten sposób będziemy też w stanie wybudować mieszkania. Są powody do optymizmu jeszcze do końca kadencji, że ten temat mieszkaniowy się ruszy, bo też uważam go za istotny, a przez te 1000 dni pomimo naprawdę wielu wysiłków ze strony pani prezes Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, rozmów z bankami, aplikowania do programu Mieszkanie+, nie udało się doprowadzić do tego, żeby ta łopata została wbita. I myślę, że to jest coś, co musimy poprawić.
I druga rzecz, która też uważam, że przez 1000 dni za wiele w tych tematach nie zostało zrobione i dlatego mocny nacisk będzie musiał być położony przynajmniej do końca kadencji, a co będzie potem to zobaczymy, to jest kwestia zieleni w mieście. Zaczęliśmy już od opracowań tych koncepcji, zlecania projektów. Faktycznie zbyt wiele prac, jeśli chodzi o zieleń do tej pory nie było i przez to zaczęliśmy od tych prac koncepcyjnych, a jeśli chodzi o takie widoczne efekty to myślę, że to jest coś, na co dopiero musimy postawić duży nacisk, czyli wszystkie kwestie parków, skateparków, placów zabaw, to będzie coś, na co myślę, że ten większy nacisk będzie dopiero położony. Jerzy Bińczak



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest