On i tak zmartwychwstanie

Rozmowa z księdzem biskupem Damianem Brylem, Biskupem Kaliskim.

 

 

Kiedy przychodzi Wielki Piątek stajemy wobec tajemnicy śmierci. I choć nas przeraża, z nadzieją wsłuchujemy się w to, co mówi Kościół, że śmierć początkiem jest, a nie końcem. Czy w ten sposób mamy patrzyć na Krzyż? Jaką kryje w sobie tajemnicę?

– Tajemnica Wielkiego Piątku z jednej strony rzeczywiście przeraża, ale z drugiej daje niesamowitą nadzieję życia wiecznego. Nie zrozumiemy Wielkiego Piątku, wydarzenia Krzyża, śmierci bez spojrzenia wiary. Jeżeli zabraknie wiary, to te rzeczywistości stają się niezrozumiałe i bezsensowne. Dopiero w perspektywie wiary nabierają sensu. Przytoczę przykład znanej noblistki Marii Skłodowskiej-Curie. Kiedy w tragicznych okolicznościach zginął jej ukochany mąż Piotr, nasza rodaczka, która określała siebie jako niewierzącą, powiedziała do swojej przyjaciółki: „Jak bardzo zazdroszczę Ci i chrześcijanom daru wiary. Jeśli ktoś wierzy, to wie, że nawet śmierć kogoś bliskiego ma sens. Ja tego sensu nie dostrzegam”. Wiara nadaje więc sens życiu, ale również śmierci. Wiara nie sprawia, że życie będzie lekkie, łatwe i przyjemne, ale daje pewność, że wszystkie wydarzenia w życiu, a więc nawet śmierć, bo i ona jest częścią życia, mają głęboki sens. W wierze spoglądamy więc na Krzyż w Wielki Piątek i dostrzegamy Syna Bożego, który oddał życie za sprawiedliwych i niesprawiedliwych, za przyjaciół i nieprzyjaciół. Dostrzegamy ofiarę, z której rodzi się nowe życie w wielkanocny poranek. Dostrzegamy, że śmierć nie jest końcem, ale przejściem, Paschą, do nowej jakości życia, której tutaj, na ziemi, nie doświadczymy. Krzyż jest więc tak naprawdę tajemnicą miłości, która jest zdolna nawet oddać życie za drugiego. Właśnie w perspektywie miłości, wiary i nadziei będziemy mogli pojąć, czym jest Krzyż, poznać jego tajemnicę.

Noc Zmartwychwstania budzi nadzieję, rodzi też jednak pytanie, jakim będzie nasz Bóg, kiedy przyjdzie nam zdać przed Nim sprawę ze swojego życia. Czy rzeczywiście na Sądzie Ostatecznym jedni zostaną zbawieni, a drudzy potępieni? Spytam słowami zapisanymi w Ewangelii św. Łukasza: ,,Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?’’.

– Bóg przez swojego Syna i dar Ducha Świętego obdarza człowieka zbawieniem, ocaleniem od najgorszej niewoli, czyli od zniewolenia grzechem, od śmierci wiecznej, ale człowiek pozostaje zawsze istotą wolną, która może dokonać wyboru – za lub przeciw Jezusowi. Kiedy w okresie Wielkiego Postu i Wielkanocy czytamy często podczas liturgii Ewangelię św. Jana, to możemy dostrzec pewien proces, który toczy się wokół Chrystusa. Z jednej strony mamy tych, którzy uwierzyli w posłannictwo Bożego Syna, a z drugiej tych, którzy go odrzucili. Jezus podkreśla w tej Ewangelii, ale również w innych, że to nie On potępi tych, którzy odrzucili Jego miłość: „Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego” (J 3, 17-18). Człowiek więc sam decyduje o swoim losie, a Bóg szanuje wolność wyboru, którą posiada każdy człowiek, co zresztą świadczy o Bożej miłości względem nas. Bóg nikogo nie zniewala, Bóg ofiarowuje dar zbawienia, oczekuje odpowiedzi, cierpi, kiedy Go odrzucamy, ale nigdy nie zaprogramuje nas, abyśmy wybierali według tego, czego On pragnie. Bóg osądzi każdego człowieka na Sądzie Ostatecznym, ale według tego, co sami wybraliśmy. Sami więc poprzez nasze decyzje osądzamy się i stawiamy albo w szeregu tych, którzy zostają zbawieni, albo w szeregu tych, którzy zostaną odrzuceni. Możemy jednak być pewni, że punkt startowy jest taki sam dla wszystkich: Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka, każdego chce ocalić, przygarnąć do siebie (por. 1 Tm 2,4).

W niedzielny poranek śpiewać będziemy ,,Zwycięzca śmierci, piekła i szatana…’’.  Usłyszymy, że zmartwychwstały Chrystus gładzi grzechy świata. Czy więc na pewno czeka nas jeszcze, już po śmierci, Sąd Ostateczny? Wszak odrzucony przez Boga Kain, który zamordował swojego brata Abla nadal należał do Boga, Bóg go chronił. Kobieta, którą przyłapano na cudzołóstwie nie została przecież potępiona przez Jezusa, więcej – Jezus zawstydził tych, którzy ją oskarżali. ,,Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem” – usłyszeli. Św. Piotr, choć trzykrotnie zaparł się Jezusa, również mógł liczyć na przebaczenie. Skruszony łotr, który zawisł na krzyżu obok Jezusa usłyszał od Niego: ,,Dziś będziesz ze Mną w raju’’. Po co więc Sąd Ostateczny, skoro słyszymy: ,,Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata’’?

– Odpowiadając na to pytanie, należy najpierw odróżnić sąd szczegółowy od Sądu Ostatecznego. Po naszej śmierci dokona się ten pierwszy, w którym będą ocenione nasze czyny i nasza wiara. Wtedy otrzymamy zapłatę za to, w jaki sposób żyliśmy, jakich wyborów, decyzji dokonaliśmy. Sąd szczegółowy skieruje nas albo do nieba, albo do czyśćca, albo do piekła. Jeżeli umieramy w zjednoczeniu z Chrystusem i w chwili śmierci nie mamy już nic do odpokutowania, to możemy być pewni, że niebo jest dla nas otwarte. Może jednak tak być, że będziemy musieli przejść przez oczyszczenie, aby uzyskać konieczną świętość. Kościół naucza, że niektóre winy mogą być odpuszczone w tym życiu, a niektóre w przyszłym, a więc w czyśćcu. Jeżeli natomiast odrzucimy dobrowolnie miłość Boga, a w konsekwencji również miłość bliźniego, to niestety czeka nas piekło, wieczne oddzielenie od Boga. Podkreślam jednak, że stan piekła wybieramy sami: przez nasze konkretne decyzje, przez odrzucenie miłości Bożej, przez świadome życie w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego w chwili śmierci. Katechizm Kościoła Katolickiego wskazuje, że Bóg nikogo nie przeznacza do piekła (por. KKK 1037). To od nas zależy, gdzie się znajdziemy. Dlatego istnienie rzeczywistości wiecznej wzywa nas do odpowiedzialności za swoje życie. Przytoczone przez Pana przykłady z Pisma Świętego ukazują właśnie, że Bóg nikogo nie przekreśla i w każdym momencie życia, nawet w chwili śmierci, jak w przypadku skruszonego łotra na krzyżu, człowiek może zawrócić z drogi zła, nawrócić się i przyjąć przebaczenie, wynikające z miłosierdzia Bożego. Póki żyjemy, możemy zmienić swoje życie i zorientować je na Boga. Delikatne, pełne szacunku, miłości i przyjaźni zachowanie Chrystusa wobec grzeszników wskazuje, że nigdy żaden grzesznik nie jest przekreślony. Papież Franciszek często powtarza: „Każdy święty miał swoją przeszłość, a każdy grzesznik ma przyszłość”, a więc zawsze istnieje szansa, aby przyjąć ofiarowany dar zbawienia. Jeśli zaś mówimy o Sądzie Ostatecznym, to mamy na myśli paruzję, czyli ostateczne przyjście Chrystusa na końcu dziejów. To będzie dzień tryumfu Bożej sprawiedliwości i miłości. Bóg ukarze wszystkim ludziom wszystkich czasów drogi swojej Opatrzności, a człowiek otrzyma ciało przebóstwione, zmartwychwstałe. O tym dniu mówi Pan Jezus w przypowieści w Ewangelii św. Mateusza (Mt 25, 31-46), w której wskazuje, że ostatecznym kryterium zbawienia i potępienia będzie miłość i to jak traktowaliśmy Chrystusa ukrytego w naszych braciach i siostrach. Katechizm wskazuje, że „Sąd Ostateczny ujawni to, co każdy uczynił dobrego, i to, czego zaniechał w czasie swego ziemskiego życia, łącznie z wszystkimi tego konsekwencjami” (KKK 1039). Wszechświat zostanie wtedy odnowiony, a sprawiedliwi będą królować z Chrystusem. To będzie nowa ziemia i nowie niebo (por. 2 P 3, 13). Myślę, że chciałbym być mieszkańcem takiego odnowionego świata, więc pragnę podejmować w swoim życiu wybory zgodne z wolą Bożą.

Co więc mamy robić, aby być zbawieni? Czy wystarczy sama wiara i nadzieja? Czego w nas za mało? Mówią, że umierający człowiek spotyka się bezpośrednio ze swoim Bogiem – Bogiem wiary i nadziei, Bogiem całego swojego życia, jakie by ono nie było. To moment, kiedy pojmuje kim był, jaki jest… Przechodzi przez ogień, który oczyszcza? Czy wtedy już wie, że będzie zbawiony? Jaka prawda płynie ze zwycięstwa Wielkiej Nocy?

– Duchowość chrześcijańska, która jest owocem refleksji nad Słowem Bożym oraz wynikiem całej Tradycji, którą niesie Kościół, wskazuje bardzo mocno na powiązanie wiary z czynami. Relacja z Bogiem łączy się ściśle z tym, w jaki sposób żyję, w jaki sposób odnoszę się do bliźniego, ale również do samego siebie we wszystkich wymiarach życia. Słowo Boże wskazuje nam, że wiara bez czynów z niej wynikających i postawy względem drugiego człowieka jest bezużyteczna (por. Jk 2, 14-17). Każdy człowiek otrzymuje dar miłości Bożej, ale doświadczywszy jej, pragnie odpowiedzieć nie tylko przyjęciem go, ale również życiem według woli Bożej, wyrażonej w przykazaniach, szczególnie w przykazaniu miłości. Najpierw jest dar, zachwyt nad faktem, że Chrystus nie cofnął się przed doświadczeniem męki i Krzyża, ale oddał za mnie życie. Z tego zachwytu płynie moja odpowiedź: chcę ukochać Chrystusa, chcę kochać jak On, pragnę żyć tak jak On, a więc przebaczać, obdarowywać miłością, poświęcić życie dla innych, wspomagać tego, kto tej pomocy duchowej i materialnej potrzebuje, głosić zwycięstwo Boga nad śmiercią, piekłem, szatanem i grzechem. Takie życie daje mi pewność zbawienia, daje nadzieję, że nie zmarnowałem daru życia. Wiąże się to z tym, czego dokonał Jezus w wielkanocny poranek. Jego zwycięstwo nad śmiercią jest również zwycięstwem każdego wierzącego w Niego. Każdy może mieć udział w zwycięstwie Wielkiej Nocy, jeśli tego pragnie. Jezus żyje i wciąż działa w swoim Kościele, w świecie – ta prawda może przeniknąć naszą trudną codzienność, tym bardziej w obecnym czasie pandemii, i dopingować nas do działania na rzecz dobra każdego człowieka.

Te Święta znów będą inne niż zwykle. Wielu z nas dobrą nowinę usłyszy z telewizora czy radia, a nie podczas mszy św. rezurekcyjnej. Czy dotrze ona do nas z tą samą siłą?

– Myślę, że prawda o zmartwychwstaniu Chrystusa zawsze, w każdym czasie, może przeniknąć nas do głębi. Pomimo pandemii, pomimo tego, że wielu z nas spędzi Wielkanoc tylko w domu, pomimo izolacji i ograniczeń, pomimo cierpienia tak wielu spośród nas, sądzę, że dobra nowina o zmartwychwstaniu kruszy mury, przenika przez zamknięte drzwi, wyzwala z uśpienia i zniechęcenia. Bez zmartwychwstania wiara chrześcijańska nie miałaby sensu, a dzięki niemu życie może nabrać zupełnie innego blasku. Mam nadzieję, że również z duchowej łączności z kościołami parafialnymi i nie tylko, w których będzie celebrowane Triduum Paschalne, wyniknie wiele dobra, a nowina o zwycięstwie Chrystusa dotrze do każdego. Zmartwychwstały Jezus spotkał się z uczniami w Wieczerniku, przyszedł do nich pomimo zamkniętych drzwi (por. J 20, 19), pomimo ich lęku o życie, a więc głęboko ufam, że przyjdzie do naszych domów i przyniesie nam nową nadzieję. On i tak zmartwychwstanie, nawet jeśli wierni tak licznie jak wcześniej nie będą mieli możliwości pełnego uczestnictwa w celebracji Misterium Paschalnego. To, co przeżywali uczniowie w Wieczerniku staje się więc i naszym udziałem. Ukryci w domach, zalęknieni o przyszłość, o życie i zdrowie, możemy doświadczyć obecności Zmartwychwstałego Pana. Będzie to dobra okazja do modlitwy w naszych rodzinach, do lektury Pisma Świętego, zwłaszcza tych fragmentów, które mówią o męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, do współdzielenia troski o właściwe przygotowanie do Wielkanocy, do dostrzeżenia Chrystusa w naszych bliskich.

Co jest dziś najważniejsze dla Kościoła Kaliskiego, czego u progu Wielkiej Nocy życzy Ksiądz Biskup swoim wiernym, jak i Sobie? Czego nam najbardziej potrzeba?

– Dla całego Kościoła powszechnego, a więc również dla naszego Kościoła diecezjalnego, najważniejsze jest zawsze głoszenie Ewangelii, dobrej nowiny o Jezusie Chrystusie, o Jego panowaniu i zwycięstwie nad złem. Pragniemy więc głosić z całą mocą te prawdy i odrzucić to wszystko, co nie jest zgodne z Ewangelią. Kościół Kaliski posiada wielki potencjał: oddanych sprawie Ewangelizacji kapłanów, wiernych świeckich, którzy w swojej codzienności świadczą o prawdzie Ewangelii, wspólnoty, które zgłębiają życie wiary, a także służące temu wszystkiemu struktury materialne. Chcemy więc na nowo jako wspólnota naszej diecezji głosić Jezusa, Jego miłość, dobroć, życie, które On nam ofiarowuje. Pragniemy zadbać o tych, którzy tej miłości jeszcze nie doświadczyli. Chcemy ukazać niezgłębione pokłady miłosierdzia, które daje nam Jezus. Myślę, że tego nam najbardziej potrzeba: Jego życia, miłości, obecności. Dlatego życzę wszystkim wiernym Diecezji Kaliskiej, aby ucieszyli się zmartwychwstaniem Pańskim. Niech Zmartwychwstały Chrystus, który kruszy mury nienawiści i wrogości, obdarza nas wszystkich swoją mocą i miłością. Niech trudny czas, który przeżywamy, nie odbierze nam nadziei, którą otrzymaliśmy przez misteria paschalne. Niech łaska Zmartwychwstałego ogarnie każdego chorego i cierpiącego, a także każdego posługującego im, aby wsparci nią nigdy nie zwątpili w sens życia, szczególnie życia wiecznego. Niech twórcza obecność Chrystusa w Waszym życiu odnawia Was i przynosi na nowo wiarę w zapewnienie, że „jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8, 31).

Jerzy Bińczak



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest