Ostrzeszów: Chcą przekonać do spalarni

70 mln zł miałaby kosztować budowa spalarni odpadów komunalnych w podostrzeszowskim Rojowie. Jej budową miałaby się zająć powołana przez samorząd spółka, jej udziałowcem mógłby zostać partner prywatny. – My chcemy zbudować spalarnię, która będzie opalana już wyselekcjonowanym paliwem – tłumaczył podczas czwartkowego spotkania z zarządami dzielnic burmistrz Patryk Jędrowiak. – Tak jak do ciepłowni przy ul. Przemysłowej jest dostarczany węgiel, tak samo do tej instalacji byłoby przywożone takie właśnie paliwo.

Burmistrz Patryk Jędrowiak zaznaczył, że nie jest to pierwsze, i nie ostatnie spotkanie w tej sprawie. – Chcemy przedstawić państwu założenia budowy tej instalacji, rozwiać wszelkie wątpliwości, odpowiedzieć na pytania, pokazać skutki ekologiczne tego, jak obecnie funkcjonuje system ciepłowniczy w mieście i gminie, a jak funkcjonowałby po zrealizowaniu tej inwestycji i pokazać szanse, bo budowanie tej instalacji jest w dużej mierze uzależnione od możliwości pozyskania dofinansowania zewnętrznego – dowodził.

TO SIĘ OPŁACA

Dariusz Kwiatek, naczelnik wydziału inwestycji, drogownictwa i rozwoju zwrócił uwagę na fakt, że tego typu instalacje są popularne w całej Europie, w Polsce jak dotąd funkcjonuje ich zaledwie kilka, jednak – jak podkreślał – w ostatnich latach pojawił się na nie bardzo duży boom.
Co sprawiło, że władze Miasta chcą, aby tego typu instalacja powstała również u nas? Przemawiać mają za tym dwa czynniki: ekologiczny i ekonomiczny. W ostrzeszowskiej ciepłowni rocznie spala się ponad 3.800 ton węgla. – Normy emisji, polityka UE, obecna sytuacja gospodarcza związana z wojną powodują, że ten węgiel nie jest przyszłościowym źródłem energii – tłumaczył Kwiatek. Rozwiązaniem problemu – zdaniem urzędników – może być budowa spalarni, w której spalane byłyby wyselekcjonowane wcześniej odpady, tzw. RDF (paliwo powstałe w procesie odzysku odpadów posiadających wysoką wartość opałową). – Czyli zastępujemy piece w domu ciepłem systemowym, które jest wytwarzane w inny, bezpieczny sposób – mówił naczelnik. Znaczenie może mieć również cena, jaką za odpady komunalne płacą wszyscy mieszkańcy, która sukcesywnie rośnie. Problem polega na tym, że firmy, które odbierają te odpady ponoszą wysokie koszty gospodarowania tymi odpadami. – Jeśli my zapewnimy możliwość zmniejszenia tych kosztów, to może to w pewien pośredni sposób wpłynąć na cenę tych odpadów w naszym mieście – sugerował.
Później, podczas dyskusji, burmistrz Jędrowiak wyznał jednak, że dziś nie można powiedzieć, że po wybudowaniu spalarni opłaty za śmieci spadną. – Koszt zagospodarowania RDF-u w ostatnich latach jest znaczący, ale jest to jeden z wielu – dowodził. – Może być tak, że my ten czynnik obniżymy, a tu pojawią się inne, które spowodują, że system gospodarki jako całość będzie na tym samym poziomie, albo wyższy.
Okazuje się, że prace koncepcyjne nad instalacją trwają już w Ostrzeszowie od dwóch lat. – Opracowaliśmy koncepcję, opracowaliśmy też raport oddziaływania na środowisko, którego efektem jest decyzja środowiskowa – wyznał Dawid Calik, naczelnik wydziału kształtowania środowiska i spraw komunalnych. Powstała energia cieplna byłaby włączona w istniejący system ciepłowniczy. Pozwoliłoby to na zasilanie tej sieci przez cały rok w tzw. podstawie energetycznej. Jeżeli będzie występować większe zapotrzebowanie na energię cieplną, a będzie – wtedy uruchamiana ma być istniejąca kotłowania węglowa. Nadwyżka ciepła, jaka występowałaby latem, byłaby wykorzystywana do suszenia powstających w oczyszczalni ścieków osadów (ponad 800 ton w skali roku), które docelowo można by spalić w tej spalarni.
– Mamy możliwość i ogromną szansę na tym etapie uzyskać 100 procent finansowania (50% dotacji i 50% pożyczki) z NFOŚ, który ogłosił nabór na tego typu instalacje – przekonywał naczelnik Calik. – Jeżeli zagospodarujemy to ciepło i damy tanie ciepło systemowe dla mieszkańców (…) to jest to najlepsza droga do walki ze smogiem i z ograniczeniem tej niskiej emisji, która występuje na osiedlach, które bezpośrednio sąsiadują z tą instalacją.

ZAMIAST WĘGLA

Burmistrz Jędrowiak tłumaczył, że nie będzie to spalarnia, gdzie spalane będą wszystkie odpady, jakie przywiezie śmieciarka. – My chcemy zbudować spalarnię, która będzie opalana już wyselekcjonowanym paliwem. (…) Tak jak do ciepłowni przy ul. Przemysłowej jest dostarczany węgiel, tak samo do tej instalacji byłoby przywożone takie właśnie paliwo. Proszę otworzyć, powąchać, jak to pachnie – zachęcał, wskazując na rozłożone na stołach woreczki z RDF-em. – To nie śmierdzi – przekonywał. (…) – Ktoś, kto przywiezie do naszej instalacji to paliwo do palenia, to on będzie musiał zapłacić za to, że to zostanie spalone. Dlatego tego typu instalacja jest też opłacalna ekonomiczne. Pozwoli wytwarzać tanie ciepło do ogrzewania miasta.
Jeszcze dwa lata temu za spalenie tony RDF-u dostawcy musieli zapłać ok. 250 zł, rok temu nawet 600-700 zł. Trzeba jednak liczyć się z tym, że jeśli takich instalacji będzie więcej – tej ceny nie da się raczej utrzymać, będzie spadać. Nawet jednak, gdyby to było 250 zł – taka inwestycja ma ekonomiczne uzasadnienie.

BRZMI INACZEJ

Organizatorzy spotkania przekonywali, że instalacja ta byłaby o wiele bardziej ekologiczna, niż obecne rozwiązanie. Burmistrz wysnuł nawet tezę, że wszelkie obawy biorą się z nazewnictwa. – Bo dlaczego mówimy, że jest spalarnia odpadów, ale kotłownia węglowa. A gdybyśmy powiedzieli, że to jest spalarnia węgla? Czy to brzmi inaczej? No brzmi inaczej, bo jak zobaczycie państwo normy emisyjne, jakie są z kotłowni węglowej, a emisje ze spalarni RDF-u to widzicie, że jest to o wiele bardziej bezpieczne dla środowiska, bezpieczne dla mieszkańców – dowodził.

KTOŚ JESZCZE

Burmistrz nie ukrywał, że w celu realizacji inwestycji najlepiej byłoby powołać spółkę celową. Co z 15-procentowym wkładem własnym, jaki musiałby do spółki wnieść samorząd? Patryk Jędrowiak zakłada ewentualność pozyskania partnera projektu, niewykluczone, że prywatnego (wątek partnera prywatnego wybrzmiewał w wypowiedziach burmistrza kilkukrotnie), jednak to samorząd miałby być udziałowcem większościowym spółki. Instalacja miałaby się zacząć samofinansować w 5. roku. I to przy cenie 250 zł za tonę RDF-u. Jej koszt budowy ,,na dzisiaj’’ to ok. 70 mln zł.
– Tu mówimy o korzyściach osób indywidualnych, ale pamiętajcie państwo, że z tego będą również korzystały większe podmioty. Mówimy o jednostkach administracji publicznej (…), mówimy o firmach, którym się też poprawi rentowność – wyznał Jędrowiak. – Wszyscy wiemy, jak firmy dotknęła podwyżka gazu. Jeżeli te firmy będą w stanie podłączyć się do sieci ciepłowniczej, dla nich będzie to bardziej ekonomiczne źródło ciepła, to poprawi się też ich bilans ekonomiczny funkcjonowania.

DLA KOGO TO CIEPŁO?

Gdyby jednak tak się stało, wytwarzanego przez spalarnię ciepła najpewniej nie starczyłoby dla wszystkich (instalacja miałaby zaspokoić ok 50% zapotrzebowania, drugie 50% nadal płynęłoby z kotłowni), z kolejnych wypowiedzi wynikało bowiem, że – jak mówił wcześniej burmistrz – głównymi beneficjentami tej inwestycji byłyby jednak duże firmy i instytucje.
– Mieszkańcy teraz też są podłączani – tłumaczył burmistrz. – Spółdzielnie mieszkaniowe są podłączane. Więc to nie jest tak, że mieszkańcy nie są podłączani. My tylko mówimy, że rozwój sieci ciepłowniczej jest warunkowany tymi dużymi odbiorcami na razie, bo jeżeli wybudujemy sieć ciepłowniczą za własne środki to musi się to też ekonomicznie opłacać.
Nie jest tajemnicą, że plany budowy podobnych spalarni mają też w Polsce inne samorządy czy firmy prywatne. W większości spotykają się one z protestami mieszkańców. Czy podobnie będzie w Ostrzeszowie?
JUR



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest