Ostrzeszów: Spór o wiedzę, czy o model sprawowania władzy?

Czy strategiczne decyzje odnośnie ważnych dla ostrzeszowskiego samorządu inwestycji opierają się – jak mówi burmistrz Patryk Jędrowiak – na szczegółowej, przekazywanej wcześniej radnym analizie, czy też – jak sugeruje radny Sławomir Odrobiński – podejmowane są bez szczegółowego objaśniania radnym, o co w tym wszystkim chodzi? Dociec trudno.

Zdaniem burmistrza Patryka Jędrowiaka wszędzie tam, gdzie o losie takiej czy innej nieruchomości czy inwestycji decyduje Rada Miejska, wcześniej radni mają prezentowane wszelkie wyliczenia z tym związane. – Natomiast prezesi spółek, jeżeli prowadzą jakieś inwestycje, również dwa razy do roku są wzywani na komisje i te kwestie są omawiane – dodaje.
Jako przykład Jędrowiak podaje działania związane z należącą do spółki komunalnej Zakład Energetyki Cieplnej restauracją ,,Zacisze’’, która jest przebudowywana. – Już radni poprzedniej kadencji każdego roku zwracali uwagę, że (…) od ładnych kilku, jak nie kilkunastu lat restauracja ta przynosi straty – tłumaczy. Głównie dlatego, że sala restauracyjna jest zbyt mała, co nie pozwala na organizację w niej większych imprez. Stąd decyzja o rozbudowie
lokalu. – I jeżeli radny, który jest radnym wszystkich kadencji i śledzi to, mówi, że on nie ma informacji skąd ta inwestycja się wzięła, to dla nas jest to kompletnie niezrozumiałe – zarzuca radnemu Odrobińskiemu.

SZYBKO I NA SKRÓTY?

Powodów do sporów między burmistrzem Jędrowiakiem a radnym Odrobińskim (i nie tylko) jest jednak więcej. Kością niezgody, czy jak kto woli stanowczej wymiany zdań był na przykład wcielany w życie przez burmistrza zamysł budowy przez spółkę Zakład Gospodarki Mieszkaniowej bloku komunalnego. I nie o sam fakt budowy, ale o niedosyt informacyjny tu chodzi. Już samo uzasadnienie do uchwały dotyczącej przekazaniu na ten cel przez samorząd spółce wartej blisko 800 tys. zł działki jest na tyle enigmatyczne, że faktycznie może budzić wątpliwości.
Czy coś już na ten temat wiemy? Jaki ten budynek miałby być, w jakiej formie zabezpieczenia czy kredytu, czy spółka sama poradzi sobie finansowo? – pytał kilka miesięcy temu podczas sesji, gdzie rada miała podjąć uchwałę w sprawie przekazania spółce działki pod budowę bloku radny Edward Skrzypek.
Radny Sławomir Odrobiński podkreślał wówczas, że decyzja, jaką mają podjąć radni o przekazaniu spółce wartej blisko 800 tys. zł działki do łatwych nie należy. Dziwił się równocześnie tak enigmatycznemu uzasadnieniu do tej uchwały.
– Proszę państwa, pierwsza powinna być decyzja, czy spółka ma być realizatorem tego przedsięwzięcia i do tego jest potrzebne przynajmniej określenie grupy docelowej, do której będą adresowane te mieszkania – przekonywał. Dowodził także, że przekazanie mienia gminy o znacznej wartości powinno być poprzedzone szczegółowym objaśnieniem radzie, jakiemu to służy celowi.

WSZYSTKO PRZED NAMI

Indagowany dzisiaj w tej sprawie burmistrz zwraca jednak uwagę na fakt, że przecież decyzja co do samej budowy bloku nie została jeszcze podjęta i samorząd na razie przekazał jedynie ziemię pod mający powstać blok komunalny. – To jest tak samo, jak w życiu prywatnym – tłumaczy. – Musimy mieć działkę, chociażby orientacyjnie, żeby móc prowadzić jakiekolwiek prace koncepcyjne czy projektowe. Jeżeli nie mamy nic, spółka na podstawie czego ma zlecić przygotowanie projektu czy planu funkcjonalno-użytkowego? Musi wiedzieć, na jakiej działce ma to pobudować i musi też mieć własność tej działki, żeby zlecać prace na niej.
Na jakim etapie jest budowa tego bloku? – pytamy. – Jest zlecone opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego i trwają prace koncepcyjno-projektowe – pada odpowiedź. – Jeżeli będzie potrzebne jakieś zabezpieczenie czy żyrowanie tego kredytu, czy też przekazanie jakiś dodatkowych środków dla spółki, to oczywiście to wszystko będzie przebiegać za zgodą radnych – przekonuje Jędrowiak.

WIĘCEJ INFORMACJI

– Radni chcieliby jednak mieć szerszą wiedzę co do planowanych przez burmistrza inwestycji, a nie być tylko maszynką do głosowania, na co nie pierwszy raz zwraca uwagę radny Odrobiński – prowokujemy.
– Ale właśnie to jest problem z radnym Odrobińskim, że tylko radny Odrobiński mówi, że nie ma informacji – odpowiada burmistrz. – Tak jak w przypadku sprzedaży tego budynku poszkolnego w Rojowie. Możemy zapoznać się z protokołami z komisji, gdzie konkretne kwoty z rozbiciem na wymianę instalacji sanitarnej, na wymianę dachówek, na przebudowanie klatki schodowej, wszystko zostało wycenione w kosztorysach i na komisjach wszystko było przedstawione. Zresztą radni zostali poinformowani, że w biurze rady te dokumenty są złożone. To są oczywiście obszerne dokumenty, które dotyczyły wszystkich budynków poszkolnych a nie tylko tego w Rojowie. I przedstawiliśmy specjalnie kosztorysy, oczywiście potencjalne kosztorysy tych budynków, żeby radni mogli sami przekonać się, ile mieszkań jesteśmy w stanie z tych budynków uzyskać jako mieszkania komunalne, jaki koszt jest potrzebny do włożenia i jak wychodzi to przeliczenie ceny remontu na metr kw.

CO RADNY MA NA MYŚLI?

Chce pan powiedzieć, że radny Odrobiński marudzi, żeby marudzić? – pytamy.
Ja takich słów bym nie użył – odpowiada ostrożnie Jędrowiak. – Natomiast uważam, że radny Odrobiński celowo chce stworzyć taki wizerunek, że nie ma pełnej informacji, że to wszystko dzieje się nieprzemyślanie… Natomiast my tu pracujemy w pocie czoła, tak jak powiedziałem ta komisja, na której przedstawialiśmy te kosztorysy odbyła się dwa miesiące przed sesją, gdzie była omawiana sprzedaż, więc radni mieli bardzo dużo czasu. Nie robiliśmy tego tak, że te kosztorysy były przedstawiane 3 dni przed sesją, na ostatniej komisji, tylko o wiele wcześniej. I zresztą na tej komisji jeszcze radny Odrobiński powiedział, że wychodzi z założenia, że nawet jeśli nie byłoby już teraz potencjalnego zainteresowanego tym budynkiem, to i tak powinniśmy go wystawić (na sprzedaż), bo jego remont jest nieopłacalny. JUR



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest