Ostrzeszowscy strażacy wrócili z misji w Grecji

Nie chcą, by nazywać ich bohaterami, bo przecież robią ,,tylko’’ to, do czego zostali powołani. – Pojechaliśmy tam zrobić coś dobrego – wyznaje asp. Adrian Kwikert, dowódca pierwszej grupy ostrzeszowskich strażaków, którzy wrócili właśnie z Grecji, gdzie walczyli z żywiołem.  

Ze strażakami spotkał się dzisiaj (3 września) starosta Lech Janicki. – Jestem usatysfakcjonowany tym, że tak pokaźna grupa naszych strażaków została do tej akcji delegowana – wyznał, dziękując ratownikom za zaangażowanie i odwagę. Starosta przypomniał, że już wcześniej ostrzeszowscy strażacy brali także udział w podobnej misji w Szwecji – Świadczy to o tym, że wasz poziom organizacyjny, wasze umiejętności, wasze kwalifikacje zostały bardzo dobrze ocenione na poziomie Komendy Wojewódzkiej PSP – nie ukrywał. Dumy i zadowolenia z postawy swoich strażaków nie krył też komendant powiatowy PSP bryg. Piotr Mazurkiewicz.

O tym, jak wyglądał ich pobyt w Grecji mówili dowódcy grup: asp. Adrian Kwikert i st. asp. Michał Mamczak.

Wyjechali z Ostrzeszowa średnim pojazdem GBA – Rt 2,5/16 MAN. – Żeby dotrzeć d Grecji musieliśmy przejechać przez kilka krajów: Węgry, Serbię, Bułgarię…  – wyznał dowódca pierwszej zmiany Adrian Kwikert. Nie nocowali w hotelach czterogwiazdkowych, zdarzało się, że spali pod chmurką czy w jakiś halach. Jadąc tam dziennie pokonywali około 300-400, nieraz 600 km. Jeśli chodzi o posiłki, byli samowystarczalni, zaopatrzeni zostali bowiem w hermetycznie zapakowane pakiety, tzw. ,,eski’’. 

Grecy witali ich z entuzjazmem, podawali wodę.  Pierwsza grupa pojechała na wyspę Evia, ich baza znajdowała się tuż nad morzem. Tam pożar był już w dużej mierze ugaszony przez służby greckie, szczególnie samoloty i helikoptery gaśnicze. – To była ciężka, mozolna praca – mówi Kwikert. -Chodzenie po górach, dogaszanie zarzewi, usuwanie drzew… Nieraz gasiło się 2-5 minut, a zejście tam trwało 40 minut. 

Dużo pomagali im sami mieszkańcy, np. przy budowie pasa przeciwpożarowego chroniącego miasteczka, domy.  Owszem, mieli chwile odpoczynku, bo przecież nie są robotami, chociażby po to, żeby kilka godzin się przespać, zjeść coś czy napić się wody.  Na szczęście znaleźli tyle czasu, aby co jakiś czas nawiązać kontakt z rodziną.  

Kiedy już mieli wracać do domu, okazało się, że pod Atenami wybuchły dwa duże pożary i zapadła szybka decyzja, aby ruszyli tam z pomocą. – Trzy godziny przed naszym wylotem, pakowaliśmy się do domu, druga zmiana była już w Atenach, nagle wyskoczył jeden z większych pożarów, najtrudniejszy do opanowania, gdzie udało nam się uratować kilkanaście domów – mówi Adrian Kwikert. Ostatecznie ich miejsce zajęła druga zmiana.

Jakie emocje im towarzyszyły, co czuli wyjeżdżając na misję, zostawiając w domach swoich bliskich? 

Emocje były różne – mówi Adrian Kwikert. – Była euforia, radość, bo wyjazd na taką misję wiąże się z tym, że jesteśmy grupą strażaków, którzy walczą z tymi pożarami, ćwiczymy to od 2010 roku, kiedy powstał nasz moduł. (…) Ja byłem już na jednej misji, więc wiedziałem czego się mogę spodziewać. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czas operacyjny na wylot czy wyjazd na misję jest bardzo krótki. O godz. 20 dostaliśmy informację, że prawdopodobnie pojedziemy, a o godz. 9 następnego dnia byliśmy już w Lesznie. Mieliśmy tylko noc na spakowanie się i pożegnanie z rodziną. Musieliśmy sobie w rodzinach wszystko poukładać i zacząć myśleć o tym, co będzie tam – dodaje. Wyjazd drugiej grupy mógł być już trochę lepiej zaplanowany.

Fot. PSP

Czy zdarzyły się sytuacje bezpośredniego zagrożenia życia? Na szczęście nie, choć – jak wyznał st. asp. Michał Mamczak – bywało i tak, że kierunek wiatru bardzo często ulegał zmianie. – Wtedy sytuacja jest tak dynamiczna, że w każdej minucie może takie zagrożenie się pojawić – tłumaczył.  

Ostrzeszowscy strażacy pojechali do Grecji w ramach modułu GFFFV Poznań. W sumie w skład wielkopolskiego modułu GFFFV wchodzi 65 strażaków i 21 pojazdów, w tym pojazdy gaśnicze, wężowe, pompy dużej wydajności, quady, zaplecze logistyczne oraz sprzęt łączności. JUR

STRAŻACY, KTÓRZY BRALI UDZIAŁ W MISJI:

Pierwsza zmiana: asp. Adrian Kwikert (dowódca), asp. Artur Zakręt, mł. asp. Konrad Mak, st. ogn. Jarosław Szala, sekc. Mateusz Lis.

Druga zmiana: st. asp. Michał Mamczak (dowódca), st. ogn. Dariusz Strzelecki, asp. Błażej Dolata, mł. ogn. Radosław Puchała, st. ogn. Grzegorz Stempniewicz.

WIĘCEJ: we wtorkowym wydaniu Pulsu Tygodnia



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest