Pionierzy z Ostrzeszowa

Plany budowy spalarni odpadów komunalnych w Rojowie budzą coraz większe emocje, tym bardziej, że jest to pionierskie przedsięwzięcie w skali kraju. I choć jeszcze kilka miesięcy temu burmistrz Patryk Jędrowiak unikał tego określenia, twierdząc, że nie ma to być spalarnia, a elektrociepłownia, to jednak obecnie słowo ,,spalarnia’’ nie przeszkadza mu wcale.

Określenia takiego używał bowiem niejednokrotnie w jego obecności podczas spotkania z zarządami dzielnic naczelnik wydziału inwestycji, drogownictwa i rozwoju Dariusz Kwiatek, a i on sam zaczął go używa
– My chcemy zbudować spalarnię, która będzie opalana już wyselekcjonowanym paliwem (tzw. RDF – przyp. red.) – tłumaczy Jędrowiak i każe wszystkim wąchać zapakowane w woreczki ,,paliwo’’.

BRZMI INACZEJ

Jak zwał, tak zwał, na co zresztą zwrócił uwagę burmistrz dowodząc, że tak naprawdę wszelkie obawy biorą się właśnie z nazewnictwa. – Bo dlaczego mówimy, że jest spalarnia odpadów, ale kotłownia węglowa? A gdybyśmy powiedzieli, że to jest spalarnia węgla? Czy to brzmi inaczej? No brzmi inaczej… – przekonywał, zapewniając, że normy emisyjne, jakie są z kotłowni węglowej, a emisje ze spalarni RDF-u różnią się znacznie, i te ze spalarni RDF są ,,o wiele bardziej bezpieczne dla środowiska, bezpieczne dla mieszkańców’’.

CISZEJ JEDZIESZ – DALEJ ZAJEDZIESZ?

Burmistrz nie ukrywa, że prace związane z budową spalarni trwają już od dwóch lat, nie tłumaczy jednak, dlaczego dopiero teraz szuka aprobaty tego przedsięwzięcia wśród mieszkańców. Ba, okazuje się, że nawet Rada Miejska przez ten czas nie była wtajemniczana w nabierające coraz bardziej realnych kształtów plany z tym związane. Tych, co dopytywali – uspokajał, że przecież to tylko plany, że nic nie jest przesądzone. I parł dalej.
Dziś wiemy, że na terenie Rojowa powstać miałby Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów, który – jak wynika z opracowanego na zlecenie Urzędu ,,Modelu prawno-finansowego przedsiębiorstwa prowadzącego działalność w zakresie termicznego przekształcania odpadów w Ostrzeszowie’’ – jest optymalnym rozwiązaniem pod kątem unowocześnienia źródeł ciepła w Ostrzeszowie, a dodatkowo posiadaniu własnego źródła energii elektrycznej, które może uatrakcyjnić miasto i gminę dla inwestorów oraz odbiorców indywidualnych. Zdaniem autora opracowania ,,dodatkowym efektem inwestycji może być ustabilizowanie cen odpadów na rynku lokalnym’’. Burmistrz przekonuje, że spalarnia ta ,,pozwoli wytwarzać tanie ciepło do ogrzewania miasta’’.
Jędrowiak tłumaczy, że budowa elektrociepłowni oraz włączenie jej do miejskiej sieci ciepłowniczej pozwoli na uzyskanie efektywnego systemu ciepłowniczego. – Jest to warunek konieczny, aby spełniać warunki, aby sięgnąć po środki zewnętrzne na rozbudowę istniejącej sieci i przyłączanie indywidualnych odbiorców – wyznaje. Co ciekawe, na tę chwilę do sieci ciepłowniczej przyłączonych jest zaledwie 17 gospodarstw domowych i osiedla bloków mieszkalnych m.in. na ul. Kwiatowej, Zamkowej i Grunwaldzkiej. Tylko, tyle bo reszta nie chce, czy też ZEC nie stać obecnie na budowę kolejnych nitek? – pytamy. Burmistrz na to pytanie nie odpowiada wcale.
Kto i komu mógłby sprzedawać wytworzoną tam energię elektryczną? Okazuje się, że w przypadku uzyskania koncesji na dystrybucję energii elektrycznej podmiot realizujący inwestycje może sprzedawać energię na rynku energii.

DLA WSZYSTKICH NIE STARCZY

Pewne jest, że wytwarzanego przez spalarnię ciepła nie starczyłoby dla wszystkich (pierwotnie mowa była o tym, że instalacja miałaby zaspokoić ok 50% zapotrzebowania, drugie 50% nadal płynęłoby z kotłowni). Na dodatek głównymi beneficjentami tej inwestycji byłyby duże firmy i instytucje, w przypadku gospodarstw indywidualnych wygląda to o wiele gorzej.
Teraz burmistrz mówi jednak, że obecna koncepcja zapewnia zapotrzebowanie na ciepło dla miejskiej sieci ciepłowniczej na poziomie 70%. – Pozostała część będzie pochodzić z istniejącej instalacji – wyznaje. Ta jednak musiałaby ulec gruntownej modernizacji, aby dostosować ją do nowych standardów. – Biorąc pod uwagę, iż węgiel nie jest paliwem przyszłościowym, a ceny gazu rosną w dramatycznym tempie, niepodjęcie żadnych działań mogłoby spowodować konieczność przejścia naszej kotłowni jedynie na gaz, a co za tym idzie drastyczne podwyżki za ciepło dla mieszkańców – tłumaczy Jędrowiak.
Kiedy zwracamy uwagę, że w założeniach transport odpadów miałby się odbywać nową S11, tymczasem wiele wskazuje na to, że powstanie ona nie prędzej, niż w 2030 roku, co oznacza, że do tego czasu transport ten musiałby się toczyć ulicami miasta – burmistrz ,,nabiera wody w usta’’. – Na tę chwilę nie znamy konkretnych terminów realizacji obwodnicy S11, jak i planowanej elektrociepłowni, tak że odpowiedź na to pytanie będzie nieprecyzyjna – wymijająco wyznaje.

NAJLEPIEJ SPÓŁKA

Burmistrz nie ukrywa, że w celu realizacji inwestycji najlepiej byłoby powołać spółkę celową. Co z 15-procentowym wkładem własnym, jaki musiałby do spółki wnieść samorząd? Jędrowiak zakłada ewentualnoś pozyskania partnera projektu, niewykluczone, że prywatnego (wątek partnera prywatnego wybrzmiewał w wypowiedziach burmistrza wielokrotnie), jednak to samorząd miałby być udziałowcem większościowym spółki. Instalacja miałaby się zacząć samofinansować w 5. roku. I to przy cenie 250 zł za tonę RDF-u. Jej koszt budowy ,,na dzisiaj’’ to ok. 70 mln zł. – Mamy możliwość i ogromną szansę na tym etapie uzyskać 100 procent finansowania (50% dotacji i 50% pożyczki) z NFOŚ, który ogłosił nabór na tego typu instalacje – przekonuje naczelnik wydziału kształtowania środowiska i spraw komunalnych Dawid Calik.

PIONIERZY

Jak czytamy w opracowanym modelu prawno-finansowym, poczynione do tej pory starania – opracowanie koncepcji oraz uzgodnienie raportu oddziaływania na środowisko – są początkiem drogi do ,,wdrożenia innowacyjnego w tej skali rozwiązania pozwalającego na stabilizację cen ciepła i energii elektrycznej’’.
Okazuje się więc, na co nie wszyscy zwracają należytą uwagę, że jest to przedsięwzięcie pionierskie, bo – jak pisze autor koncepcji – ,,omawiany projekt jest ambitnym przedsięwzięciem nie posiadającym w chwili obecnej funkcjonującego odpowiednika w tej skali na terenie kraju’’. Aby osiągnąć zakładany cel, należy ,,włożyć bardzo dużo pracy i pozyskać odpowiedni zespół do realizacji zadania’’ – czytamy.
To pionierskie wyzwanie. Nie ma Pan związanych z tym obaw? Skąd wziął się pomysł budowy takiej spalarni w Rojowie? – dopytujemy.
Burmistrz nie zaprzecza, podnosi jednak, że bliźniacza inwestycja powstaje właśnie w Starachowicach i są to rozwiązania funkcjonujące w zachodniej Europie. – Pomysł powstał w związku z dalekowzrocznym patrzeniem na przyszłość sieci ciepłowniczej w Ostrzeszowie. Brak działań teraz, może w przyszłości spowodować drastyczne podwyżki opłat dla mieszkańców związane z polityką klimatyczną, która zakłada dekarbonizację gospodarki. Alternatywą dla zbiorczego zaopatrzenia w ciepło jest bowiem gaz, którego ceny są już tak wysokie, że dla wielu rachunki z miejskiej ciepłowni ogrzewanej gazem byłyby niemożliwe do udźwignięcia – przekonuje.

Z BRAKU WIEDZY?

Chcemy wiedzieć, czy – oprócz luźnych spotkań informacyjnych – burmistrz będzie chciał spytać mieszkańców, czy są za realizacją tego zadania. Przypominamy, że w sąsiednim Ostrowie Wlkp. padło zapewnienie, że bez zgody mieszkańców – taka inwestycja nie powstanie. Jak będzie w Ostrzeszowie? – Taka sytuacja może mieć miejsce dopiero, kiedy budowa będzie realna. Konieczne do tego jest uzyskania finansowania – odpowiada Jędrowiak, co wzbudza nasze zdziwienie. Wynika bowiem z tego, że nie wola mieszkańców, ale możliwość sfinansowania tej inwestycji będzie miała dla władz Ostrzeszowa pierwszorzędne znaczenie.
– Protesty wynikają z braku wiedzy o tego typu instalacjach czego potwierdzeniem jest fakt, że spotkać je można tylko tam, gdzie instalacje dopiero mają powstać – przekonuje Jędrowiak. Zrozumieć trudno.

MÓWIĄ, ŻE SIĘ BOJĄ

Tymczasem grono protestujących jest coraz większe. – To nie jest elektrociepłownia – zwracają uwagę. – To jest instalacja termicznego przetwarzania odpadów, które są tam spalane. Żeby te śmieci się spalały, będą musiały być podtrzymywane płomieniem gazowym. Zbudowanie przyłącza gazowego do takiego zakładu to nie jest taka prosta sprawa i kolejne – również finansowe – wyzwanie. Obaw jest wiele więcej. Mieszkańcy zwracają uwagę na wymienione w tabelce pierwiastki rakotwórcze, boją się też potężnych ciężarówek, które odpady do spalarni wozić będą głównymi ulicami miasta. – Nie dość, że ludzi zmuszeni są zamykać okna z powodu smrodu, to jeszcze hałas – mówią rozżaleni. Wskazują też na fatalną lokalizację, mówią o ,,róży wiatrów’’. – W Ostrzeszowie przeważają wiatry zachodnie, czyli wiejące z zachodu na wschód. Inwestycja jest zlokalizowana w taki sposób, że emitowane zanieczyszczenia pyłowe i gazowe będą się przemieszczały nad północną częścią miasta – przekonują. – Pan to rozumie? Kto będzie siedział na tym kominie i gnał ten wiatr zachodni na północ? – mówią zdenerwowani.
Jerzy Bińczak

Materiał ukazał się w aktualnym wydaniu Pulsu Tygodnia



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest