Menu główne

Ruszyła śmieciowa lawina

W Grabowie 23 złote od osoby, w Kraszewicach, Czajkowie, Mikstacie i Kępnie – 18, gdy tymczasem w pobliskim Sycowie 13, a w Wieruszowie… 7 zł od osoby. O czym świadczą i z czego wynikają tak zróżnicowane stawki za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych?

MIKSTAT

W Mikstacie mieszkańcy miasta i gminy płacą 18 zł od osoby, a więc taniej niż w Grabowie. – Jesteśmy w różnych obszarach, bo ja ogłosiłem przetarg na 3 lata i zapewniłem sobie stałe ceny na 3 lata – tłumaczy burmistrz Henryk Zieliński. – W Grabowie ostatecznie ogłosili na pół roku i dostali cenę, jaką dostali.
Zieliński przekonuje, że tak naprawdę, gdyby przyjąć średnią, stawka za odpady jest u niego nawet trochę mniejsza. – W Grabowie jest prosty iloczyn, u nas stawki te są pogrupowane w zależności od liczby osób zamieszkujących dane gospodarstwo – wyjaśnia. -Tam, gdzie jest ich więcej, suma sumarum wychodzą one niższe.

SYCÓW

Całkiem inne rozwiązanie przyjęto w niedalekim Sycowie, gdzie nie było przetargu nieograniczonego na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych, a zdecydowano się na zamówienie ,,z wolnej ręki’’.
– To jest tzw. usługa in house – mówi burmistrz Mikstatu. – U nas nie wchodzi w grę, dlatego że jesteśmy za małą gminą, żeby spełnić te wszystkie wymagania, jakie musi mieć firma wywozowa. Wydaje mi się, że dla nas takie rozwiązanie byłoby ekonomicznie nieopłacalne. Zakup odpowiedniego sprzętu, jego utrzymanie… To wszystko jednak kosztuje, bo te wszystkie wymogi muszą być spełnione.
W Sycowie jakoś się im jednak opłaca – odpowiadamy, wskazując na fakt, że dzięki temu stawki opłat za odbiór odpadów dla mieszkańców są tam o wiele niższe. Zieliński twierdzi jednak, że część kosztów związanych z tym zadaniem przechodzi w tym przypadku na zakład komunalny, a przecież gospodarka odpadami zgodnie z ustawą powinna się samobilansować – To taka ukryta dopłata – sugeruje.
Czy takie rozwiązanie faktycznie jest dla was opłacalne? – pytamy Dariusza Maniaka, burmistrza Sycowa. – I to bardzo – pada odpowiedź. – Od samego początku to był duży plus, że mamy swoją spółkę komunalną i tak naprawdę mamy realny wpływ na to, gdzie te samochody jeżdżą, mamy też lepszą możliwość komunikowania się z mieszkańcami, jeśli chodzi o gospodarkę odpadami. Wreszcie wpływa to też na cenę, jaką jesteśmy w stanie dzisiaj zaproponować. Kwestia zarzadzania systemem gospodarowania jest tutaj o tyle dużo łatwiejsza, że jesteśmy w stanie reagowa natychmiast na to, w którym miejscu mieszkańcy widzą jakieś problemy, są pewne niedociągnięcia, choćby kwestia zmiany częstotliwości odbioru, tak że tutaj jest duży komfort dla burmistrza czy Urzędu w kwestii kontaktu z mieszkańcami, niż mielibyśmy ogłaszać duży przetarg, w którym wygrywa firma X i jak gdyby nie jesteśmy w bezpośrednim kontakcie i nie mamy realnego wpływu na funkcjonowanie.
Burmistrz tłumaczy, że najważniejszym warunkiem zlecenia zadania w trybie inhousowym jest to, że 90% realizowanych przez spółkę zadań bieżących wykonywanych jest tylko dla miasta i gminy. – Gdyby to było poniżej, to musielibyśmy ogłaszać przetarg – przyznaje.
Takie rozwiązanie jest więc realne w takich gminach jak Syców czy Ostrzeszów, w tych mniejszych już pewnie nie – sugerujemy. Burmistrz zaprzecza. – W Międzyborzu jest również spółka komunalna, która realizuje te zadania w podobny sposób – argumentuje.
Burmistrz Maniak zastrzega jednak, że stawka 13 zł od osoby była satysfakcjonująca, ale na początku tego roku. – Dzisiaj już wiemy, że ta kwota tak naprawdę się nie utrzyma – przyznaje. – Jesteśmy na etapie analizowania kosztów, ponieważ oprócz tego, że mamy swoją spółkę komunalną, która zajmuje się odbiorem od mieszkańców odpadów, to jesteśmy również udziałowcem (trzecim po Kępnie i Oleśnicy) w spółce Zakład Zagospodarowania Odpadów w Olszowie. Kompleksowo mamy tutaj taki handicap w kwestii zarządzania gospodarką komunalną, ale ta kwota 13 zł, będziemy ją teraz analizowali, być może na ten moment jeszcze wystarczy, ale myślę, że do końca roku ta kwota będzie musiała zostać zwiększona, albo będziemy musieli oszacować ewentualne ryzyko dopłaty ze strony budżetu miasta – wyznaje.
Kiedy pytamy, czy rzeczywiście zlecenie tego zadania spółce komunalnej jest dla samorządu opłacalne, choćby z uwagi na fakt, że trzeba było przecież zakupić śmieciarki, Maniak odpowiada, że mimo wszystko tak. – Ta spółka, oprócz odbioru odpadów, tak naprawdę realizuje dla nas, wszystkie zadania – mówi burmistrz. – To jest nie tylko gospodarka odpadami. Woda, kanalizacja, oczyszczalnia ścieków, cmentarz komunalny, punkt selektywnej zbiórki odpadów, sprzątanie miasta, co pozwala na bilansowanie na różnych płaszczyznach działalności.
Maniak zwraca uwagę, że ostatni rok spółka zakończyła zyskiem ponad 800 tys. zł. Ten zysk w całości jest przeznaczony na inwestycje, a realizujemy teraz bardzo duży projekt, wcześniej kanalizacyjny, a teraz oczyszczalnia ścieków – dodaje.
– Ja osobiście chwalę sobie takie rozwiązanie, bo widzę, jak np. gminy z powiatu kępińskiego, które nie mają swoich spółek komunalnych, są w jakiś sposób zależne od przetargów i od kwot, które są narzucane przez firmy zewnętrzne, które bardzo mocno wchodzą na rynek śmieciowy, a to jest dzisiaj problem każdego samorządu – podsumowuje.

OSTRZESZÓW

Dlaczego więc na takie rozwiązanie nie chcą się zdecydować władze Ostrzeszowa? Pewnie dlatego, że w obecnej sytuacji, gdzie na terenie miasta i gminy działa kilka spółek komunalnych, skorzystanie z usługi in house okazuje się niemożliwe. Choć nie tylko.
– Wykonywanie zadań odbioru i zagospodarowania odpadów przez spółkę komunalną na pierwszy rzut oka wydaje się korzystne i również jako samorząd kalkulowaliśmy takie rozwiązanie – mówi burmistrz Patryk Jędrowiak. – Natomiast przy analizie obecnej sytuacji prawnej i wymagań, które czekają firmy odpadowe w najbliższych latach okazało się prawie niemożliwe powołanie od nowa takiej spółki.
Jędrowiak tłumaczy, że w innej sytuacji są samorządy, które przez wiele lat utrzymywały spółki zajmujące się odbiorem odpadów i obecnie wystarczy dostosować ich zasób i normy działania do obecnych przepisów, a w innej te samorządy, które z różnych przyczyn musiałyby zakładać taką spółkę od nowa.
– Prawda jest jednak taka, że nawet posiadanie ,‚swojej’’ spółki nie chroni od wysokich cen, czego najlepszym przykładem jest sąsiedni Ostrów Wielkopolski, w którym już od tego roku mieszkańcy płacą po 18 zł od każdej osoby – wyznaje. – Niestety nowe regulacje, wzrost opłaty marszałkowskiej od każdej tony odpadów oraz wzrost kosztów pracowniczych wszędzie będzie powodował konieczność wprowadzania kolejnych podwyżek, bez względu na to czy gminy posiadają swoje spółki czy nie. Wzrost cen w całej Polsce jest nieuchronny – podsumowuje. W Ostrzeszowie nowe stawki obowiązują od 1 stycznia do końca 2019 r.

WIERUSZÓW

Takich problemów, jak mieszkańcy większości gmin z terenu powiatu ostrzeszowskiego czy kępińskiego, nie mają za to (przynajmniej na razie) mieszkańcy Wieruszowa, gdzie miesięczna stawka za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych wynosi (od czasu wdrożenia nowego systemu odbioru odpadów komunalnych, tj. od 1 lipca 2013 r.)… 7 zł od osoby. I nie zmieni się przynajmniej do końca lutego 2020 r.
Najpewniej wynika to z faktu, że ostatni, ogłoszony wiosną 2017 r. przetarg na to zadanie, obejmował stosunkowo długi, bo 33-miesięczny okres jego realizacji.
– To wynika głównie z tego, że jeszcze w 2017 r. ogłosiliśmy przetarg na blisko 3 lata i mamy zagwarantowane te stawki – mówi zastępca burmistrza Marta Siubijak. – Ten długi termin, na który się wtedy zdecydowaliśmy, dzisiaj faktycznie procentuje. Ale nowe, wyższe ceny będą teraz dotyczyć wszystkich samorządów – dodaje. Może się więc okazać, że kiedy na początku 2020 r. w Wieruszowie ogłoszą nowy przetarg, nowa cena w porównaniu z dotychczasową okaże się piorunująco wysoka. – Istnieje taka obawa – mówi wiceburmistrz. – Przyczyny są różne: wzrost kosztów transportu, generalny wzrost cen, coraz większe wymogi środowiskowe. Nas to pewnie też nie ominie.

GRABÓW

Diametralnie różnie wygląda za to sytuacja w Grabowie. Mimo unieważnienia pierwszego przetargu, drugi nie przyniósł oczekiwanych zmian na lepsze, gdzie przy zmniejszeniu częstotliwości odbioru niektórych frakcji miało być po prostu taniej. Nie było, wręcz przeciwnie. Ostatecznie władze gminy zmuszone były ustalić nowe, o wiele wyższe stawki: 22 zł dla mieszkańców wsi i 23 zł dla tych mieszkających w mieście. Podpisana umowa obowiązywać będzie do końca br. Strach pomyśleć, co przyniesie nowy przetarg.
Kiedy mówimy o tym, jak to wygląda w Sycowie, burmistrz Maksymilian Ptak odpowiada, że każde rozwiązanie jest warte analizy. – Muszę się temu przyjrzeć – wyznaje. Przypomina równocześnie, że wspólnie z włodarzami innych miast i gmin z terenu powiatu ostrzeszowskiego wystosowali petycję do parlamentarzystów, aby ,,wzięli sobie do serca’’ piętrzący się problem gospodarki odpadami, który wymaga rozwiązań systemowych.
– Mając taką kwotę, jaką mamy, czyli do końca roku 22-23 zł, nie mówimy, że taka cena będzie w przyszłym roku, bo wiadomo, że będziemy chcieli, aby ta cena była nie wyższa, tylko albo porównywalna, a daj Boże i niższa – przekonuje. – Natomiast inne samorządy, widząc właśnie to, co się stało w naszej gminie mają przeświadczenie, że to nie jest tak, że my jesteśmy jako jedyni ofiarą całego tego systemu, tylko mają też te obawy, że im się kończy przetarg w przyszłym roku, tak jak w Kraszewicach czy Czajkowie, i mają obawy, że ta cena może się nie utrzymać na takim poziomie, że może być wyższa.
Co ciekawe, konkurencja, jeśli chodzi o odbiór odpadów komunalnych jest ,,bardzo mała’’. Samorządowcy skarżą się, że rynek śmieci tak naprawdę został zmonopolizowany. Problem w tym, że gdyby nawet jakieś nowe firmy chciały wejść na ten rynek – jednym z wymogów ogłaszanych przez samorządy przetargów jest to, aby startująca w nim firma wykazała się doświadczeniem w realizacji tego typu zadań.
JUR



« (Poprzedni)



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *