Menu główne

Zgodnie z planem. LZS Doruchów – Victoria Laski 4:0

Szybkie prowadzenie, długo, długo nic i kanonada w ostatnim kwadransie. LZS Doruchów wygrał u siebie z Victorią Laski 4:0 w ramach XXIII kolejki kaliskiej klasy okręgowej.

Patrząc przez pryzmat statystyk nikt nie zawahałby się postawić na inny scenariusz, jak gładkie zwycięstwo miejscowych. Laski dotychczas odnotowały dwa remisy na własnym podwórku, a każda wycieczka kończyła się powrotem ,,na tarczy”. W 15 rocznicę wstąpienia naszej ojczyzny w szeregi Unii Europejskiej nie było inaczej, choć LZS przy skromnej zaliczce długo nie mógł postawić ,,kropki nad i”. Spektakl dla podopiecznych Wojciecha Czecha zaczął się jak w najskrytszych snach, bowiem w 7 minucie Adrian Barański krótko rozegrał rzut wolny pośredni ze swoim imiennikiem Lenkiem, który z 25 metrów huknął nie do obrony przy lewym słupku. Z biegiem czasu w poczynania jednej i drugiej ekipy wkradło się wiele chaosu, niedokładności, toteż do 30 minuty praktycznie żadna z konstruowanych akcji nie mogła się zazębić. W końcu po serii przypadków futbolówka w szesnastce trafiła pod nogi Lenka, lecz ofensywnie usposobiony zawodnik licząc na indywidualne wykończenie zbyt długo ją holował, nie widząc wybiegającego za jego plecami na czystą pozycję Oleksandra Khudy. Popularny “Saszka” chwilę później po szarży na lewej flance uruchomił Dawida Przybyła II, ale czujny Mateusz Śniegocki zostawił nogę przy krótkim słupku i oddalił zagrożenie na rzut rożny. Khuda raz jeszcze skopiował swój wyczyn mijając na skrzydle Bartłomieja Gaszcząka, lecz finalnie podanie kierowane do osamotnionego Przybyła jakimś cudem ugrzęzło w nogach ofiarnie interweniującego Tomasza Czekaja. Laski swój moment mogły mieć w 36 minucie, kiedy to Patryk Werner wypuścił sam na sam Czulińskiego, niestety Wiktora prawdopodobnie przerosła presja i nie wstrzelił się w światło bramki. Po drugiej stronie Lenek koncertowo stworzył podobną okazję dla “Saszki”, lecz skrzydłowy nie do końca mógł być zadowolony ze strzału, bo ten oddany w okolice środka bez problemu padł łupem Śniegockiego.

Po przerwie odważniej ruszyli goście. Werner z głębi pola centrował w szesnastkę na głowę Patryka Hojki, ten bez zawahania zgrał do Czulińskiego, ale refleksem wykazał się Marcin Kasperczyk, który w ostatnim momencie wybiegł pomiędzy słupków i sprzątnął napastnikowi piłkę sprzed nosa. Przyjezdni zdołali także wywalczyć stały fragment gry mniej więcej z tego samego miejsca, gdzie wcześniej Lenek otworzył wynik spotkania, ale próba Wernera wyraźnie została przeniesiona nad poprzeczką. W 74 minucie Lenek w indywidualnej szarży wytrzymał napór Mariusza Ciozdy i Michała Pietrasa, zdołał uciec do boku i mimo ostrego kąta zmusił do niebywałego wysiłku Śniegockiego, który musiał wyciągnąć się jak struna, by przenieść nad aluminium uderzenie zmierzające w długi róg. Trzy minuty później LZS zdobył drugą bramkę i w końcu mógł odetchnąć z ulgą. Akcję zainicjował Bartosz Pawlak i to właśnie jego dośrodkowanie z prawego skrzydła spadło na głowę Michała Stempina, a ten nie zwykł zmarnować takiej okazji. W 80 minucie wspominany przy drugim trafieniu rezerwowy dopisał na swoje konto asystę do Lenka, który pewnym strzałem z kilku metrów podwyższył na 3:0. W 87 minucie Pawlak spod chorągiewki zacentrował na głowę Dawida Przybyła, a kapitan ustalił wynik na 4:0.

Już w najbliższy weekend Laski podejmą u siebie Zefkę Kobyla Góra, a Doruchów uda się na wyjazd do Cielczy.

Sebastian Gołdyn

Wyjściowe składy:

Doruchów – Kasperczyk, Mularczyk, Braun, Kawka, Pawlak, Kaźmierczak, D. Przybył, Barański, Khuda, Lenek, D. Przybył II

Laski – Śniegocki, Stefanyshyn, Gąszczak, Hojka, Kozica, Pietras, Dryka, Czekaj, Werner,Czuliński, Kosik






Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *