Docinki mnie nie ruszają

Ma 16 lat, gra na lewej pomocy i właśnie zamieniła LZS Doruchów na Ostrovię Ostrów grającą w seniorskiej II lidze kobiet. Jedno jest pewne, jej karierze będziemy się bacznie przyglądać. W rozmowie z nami Natalia Braun, mieszkająca na co dzień w Tokarzewie (gm. Doruchów).

 

Już powoli przywykliśmy do tego, że kobiety w naszym regionie sędziują mecze futbolu. Teraz mamy piłkarkę i to w II lidze. Jak zaczęła się Twoja przygoda z tym sportem?

– W domu zawsze oglądaliśmy mecze, starsze rodzeństwo też grało w piłkę i chciałam spróbować jak to jest. Wtedy nie pomyślałabym, że tak się w to wciągnę. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez piłki.

Czy zanim zostałaś włączona do młodzieżówek LZS-u nie było tak, że chłopacy niechętnie chcieli z Tobą grać i odsyłali Cię do bardziej dziewczęcych zajęć?

Nie, pamiętam jak w drugiej klasie szkoły podstawowej kopałam już piłkę z chłopakami na zajęciach w-f, a potem to, że z nimi gram było chyba normą. Czasami zdarzały się docinki, ale nie ruszało mnie to.

W LZS-ie byłaś jedyną dziewczyną? Jak zdobyłaś zaufanie reszty załogi?

– Na początku w LZS-ie grała jeszcze jedna dziewczyna, później niestety zrezygnowała i przez parę lat byłam sama z chłopakami. Myślę, że ich zaufanie zdobyłam tym, że ciężko pracowałam na treningach i w grze też nieźle mi szło.

Teraz czas na II ligę kobiet w Ostrowie Wlkp. W jaki sposób tam się dostałaś?

– Do gry w Ostrowie namawiała mnie już rok temu koleżanka, która też tam trenuje, ale jakoś nie mogłam się przekonać. Dopiero po ostatnim sezonie pomyślałam, żeby zmienić klub i gdy szukałam odpowiedniego dla siebie, napisał do mnie trener z Ostrowa, więc po rozmowie z rodzicami postawiłam spróbować swoich sił w Ostrovii.

Czym różnią się treningi w II lidze od zajęć w Doruchowie prowadzonych przez panów Jacka Dybalskiego i Walentego Okonia?

– Przede wszystkim treningów jest więcej i są cięższe. W Ostrowie dziewczyny o piłce myślą poważniej niż chłopacy w LZS. Na treningu każdy stara się jak może i widać zaangażowanie każdej dziewczyny.

Twoje rozgrywki ruszają 1 września. Miałyście już jakieś sparingi i w jakim okresie czasowym miałaś okazję się zaprezentować?

– Tak, rozegrałyśmy już sparing z SMS Łódź, dostałam szansę gry w drugiej połowie i starałam się pokazać z jak najlepszej strony.

Zdradź nam kilka słów o atmosferze w szatni Ovii.

– Atmosfera w szatni jest bardzo dobra. Cieszę się że zostałam tak miło przyjęta do drużyny. Oczywiście poza mobilizacją jest czas, żeby sobie pożartować i się pośmiać. Chrztu na szczęście nie było, boje się co wymyśliłby dziewczyny, niektóre są naprawdę szalone, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Ekscytuje Cię to, że czekają cię wyjazdy meczowe do Szczecina, Torunia czy Gdańska? Jak pogodzić to z innymi zajęciami?

– Tak, okazji na tak dalekie wyjazdy i zbieranie doświadczenia grając przeciwko tak dobrym klubom nie miałam nawet gdy grałam w Koninie. Na razie z dalekimi wyjazdami nie ma problemu, bo są wakacje. Ciężej będzie od września, gdy zacznie się szkoła i nauka, ale myślę że dam radę.

Czy rodzice, znajomi wspierają Cię w Twojej pasji?

– Rodzice oczywiście bardzo mnie wspierają. Tata, choć zmęczony po pracy zawozi mnie na treningi i czeka za mną na stadionie w czasie kiedy mógłby po prostu odpocząć. Przyjaciele też trzymają za mnie kciuki i życzą jak najlepiej. Wszystkim, którzy mi kibicują dziękuję z całego serca.

Masz ulubionych piłkarzy, drużynę?

– Mam wielu ulubionych piłkarzy, ale ten na którym najbardziej się wzoruje to Cristiano Ronaldo. Jeśli chodzi o drużynę to nie mam ulubionej.

A odrzucając umiejętności i spoglądając bardziej kobiecym okiem?

– To też Cristiano według mnie jest najprzystojniejszy.

Teraz odwróćmy sytuację. Kiedyś uważało się, że dziewczyny uprawiające sport to tzw. babochłopy. Obecnie jest zupełnie inaczej. Nie jest tak, że na treningach podpatrują Was chłopacy, bądź zaczepiają częściej, bo wiedzą, że wasza wiedza o piłce nie jest znikoma?

– Może nie tyle co zaczepiają, ale jak już kogoś poznam, niekoniecznie chłopaka, ta osoba jest bardzo zdziwiona że dziewczyna gra w piłkę i czasami śmieją się z tego że gram, ale ja robię to co kocham i takie docinki, że dziewczyna więcej na boisku płacze niż gra już mnie nie ruszają.

W 2015 roku miałaś epizod w Koninie? Czy w głowie nie siedzi, że jeszcze tam wrócisz i być może zagrasz w Ekstraklasie?

– Powiem szczerze, że nie planuję tam wrócić. Dużo osób mówi, że zmarnowałam swoją szansę wracając wtedy do Doruchowa, ale ja wierzę, że osiągnę to, co chcę rozwijając się niekoniecznie w Koninie.

Jaka jest Natalia Braun prywatnie? Czym jeszcze się interesuje? Co robi w wolnej chwili?

– W wolnym czasie zazwyczaj trenuję, chyba że zdrowie lub pogoda nie pozwalają. Wtedy rysuję, słucham muzyki albo czytam książki.

Sebastian Gołdyn



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest