Menu główne

Jak gminie 6 km dróg ubyło

Czy władze samorządowe Kraszewic wykazały się karygodną niefrasobliwością, oddając prywatnym właścicielom majątek, który z mocy prawa powinien się stać majątkiem gminy? – Grzech zaniechania odnośnie dróg popełnił wójt Jeziorny, wójt Olszewski i pan, panie wójcie też chyba tą drogą idzie – alarmował już w 2016 r. radny powiatowy Jan Puchała. Samorząd gminy wydaje się jednak robić dobrą minę do złej gry. Pewnie liczy na to, że znowu wszystko rozejdzie się po kościach.

Jeszcze niedawno samorząd Kraszewic był właścicielem 66,9 km dróg. Tak było do 23 września 2016 roku, kiedy to Rada Gminy podjęła nową uchwałę w sprawie zaliczenia dróg do kategorii dróg gminnych. Okazało się wtedy, że tych kilometrów dziwnym trafem ,,ciut’’ jednak ubyło.
Z dołączonego do uchwały wykazu odcinków dróg wynikało, że teraz dróg gminnych jest 60,8 km. Wyszło na to, że z niewiadomych przyczyn majątek gminy został uszczuplony o ok. 6 km dróg. Co się stało?

NIE DO KOŃCA ZGODNY Z PRAWEM

Wójt Koprowski tłumaczył wtedy (w 2016 r.) na sesji, że dotychczasowy wykaz dróg nie do końca był zgodny z prawem, gdyż nie wszystkie drogi ujęte w tym wykazie tak naprawdę były własnością gminy, bo w rzeczywistości prowadziły przez grunty należące do osób prywatnych.
Chodziło też o to, że Gmina zmieniła, czy jak kto woli uporządkowała numery tychże dróg. – Musieliśmy z pewnych odcinków zdjąć numery, żeby nadać nowym odcinkom, bo tych nowych, wolnych numerów nie mieliśmy – tłumaczył wtedy Koprowski.
Później okazało się jednak, że to nie Gmina a Urząd Marszałkowski jest upoważniony do nadawania numerów drogom gminnym. I że numerów tych nie brakuje.

GRZECH ZANIECHANIA

Obecny wtedy na sesji radny powiatowy Jan Puchała zwracał uwagę, że w uzasadnieniu do uchwały jest napisane, że nowy, przygotowany przez Gminę wykaz dróg został zaopiniowany przez Zarząd Powiatu. – Nie przypominam sobie, żeby Zarząd Powiatu coś takiego opiniował – dowodził.
Najważniejsze było jednak to, co podnosił Puchała, że wykreślone przez Urząd z wykazu odcinki dróg z mocy ustawy powinny być skomunalizowane, czyli stać się własnością gminy. Urząd był jednak innego zdania.
– Grzech zaniechania odnośnie dróg popełnił wójt Jeziorny, wójt Olszewski i pan, panie wójcie też chyba tą drogą idzie – oświadczył Puchała. Przypomniał, że zgodnie z ustawą z 23 września 1998 r. ,,nieruchomości pozostające w dniu 31 grudnia 1998 r. we władaniu Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, nie stanowiące ich własności, a zajęte pod drogi publiczne, z dniem 1 stycznia 1999 r. stają się z mocy prawa własnością Skarbu Państwa lub właściwych jednostek samorządu terytorialnego za odszkodowaniem’’.
Zgodnie z cytowaną ustawą odszkodowanie takie ustalane i wypłacane powinno być na złożony najpóźniej 31 grudnia 2005 r. wniosek właściciela nieruchomości. Jeśli tego nie zrobił w tym terminie – jego roszczenia stają się bezprzedmiotowe.
Radny przypomniał, że na terenie gminy jeszcze niedawno były takie drogi, które przebiegały przez działki należące do Lasów Państwowych czy też osób prywatnych, które teraz, z przygotowanej przez Gminę w 2016 r. mapy sieci dróg gminnych zostały wykreślone. Jako przykład podał wtedy wiodącą m.in. przez las drogę łączącą ul. Leśną w Kraszewicach z Kuźnicą Grab.
Puchała nie zgodził się z tłumaczeniem wójta odnośnie zmian numeracji dróg, przekonując, że Gmina miała nadane ok. 100 numerów dróg, więc nie mogło ich brakować.
– Jeszcze w styczniu 2016 r. zgodnie z obowiązującą wtedy mapką gmina była właścicielem ok 67 km dróg, a z nowej mapki wynika, że jest ich tylko niecałe 61 km – dziwił się Puchała. – Ponad 6 km dróg zniknęło – alarmował. – Zostały wykreślone, nie wiem, dlaczego. Czy były zbędne, niepotrzebne? – dopytywał.
Puchała nie krył irytacji i zdziwienia, dlaczego samorząd nie chce skorzystać z zapisów cytowanej wcześniej ustawy. – Ustawa daje proste narzędzie przejęcia dróg. (…) Chyba, że nie chcemy, to trzeba otwarcie powiedzieć – podsumował.
Koprowski pytania i wątpliwości Puchały zignorował. Wyznał jedynie, że Rada ma przecież prawo nie przyjąć tej uchwały. Tak się jednak nie stało, bo choć dziesięcioro radnych wstrzymało się wtedy od głosu, to jeden był za. Uchwała została więc przyjęta jednym głosem (przewodniczący rady Artur Chowański) i temat uznano za zamknięty. W tak dziwny sposób władze Kraszewic zgodziły się na uszczuplenie majątku lokalnego samorządu o 6 km dróg gminnych. Czy to tylko grzech zaniechania?

RZUTEM NA TAŚMĘ

O tym, że majątek gminy – zgodnie z przyjętą w 2016 r. uchwałą – dziwnym trafem skurczył się o 6 km dróg co rusz przypominał przez ostatnie dwa lata radny Jan Kędzia. Bezskutecznie. W tej sytuacji ,,rzutem na taśmę’’ postanowił ,,zmusić’’ na jednej z ostatnich sesji władze gminy, aby jeszcze przed końcem kadencji przyjrzały się uważnie tej sprawie.
Fakt, nie przygotował się do tego najlepiej, bo choć wnioskował, aby do porządku obrad wprowadzić punkt dot. uchylenia uchwały Rady Gminy z 23 września 2016 r. w sprawie zaliczenia dróg do kategorii dróg gminnych, argumentując, że uchwała ta jest niezgodna z prawem, to jednak projektu uchwały w tej sprawie na piśmie nie przygotował, co sprawiło, że nie mogła być ona na sesji procedowana.
– Kto stwierdził to oprócz pana, że ona jest nieważna? – denerwował się wójt Paweł Koprowski.
– Ja pierwszy raz słyszę o tym, że ma pan zastrzeżenia do tej uchwały – dziwił się przewodniczący rady Artur Chowański.

BĘDZIE PAN ROBIŁ SZUM

Koprowski przypomniał, że przecież dzień wcześniej na komisji rolnictwa Kędzia zgłosił swoje zastrzeżenia, zadał też pytania prosząc, aby przesłać je do Urzędu Marszałkowskiego, który to z mocy ustawy zatwierdza wykaz dróg gminnych. Po co więc na sesji wraca do sprawy? – Jest to po raz kolejny próba zakłócenia obrad Rady Gminy Kraszewice – oświadczył. (…) – Sprawa jest w toku i sprawę mamy wyjaśnić, natomiast dzisiaj niestety robi pan, ja to wczoraj zapowiedziałem, że na komisji jest ok, dzisiaj będzie prasa, będzie pan robił szum. Moje słowa się spełniły.
Jeśli jednak przyjąć, że coś jest ,,na rzeczy’’, dlaczego trzeba było szumu, aby władze Kraszewic postanowiły wreszcie cokolwiek zrobić w tej sprawie?

ZOSTAWIAMY PO SOBIE BAŁAGAN

– Mijają 4 lata i zostawiamy po sobie bałagan w drogach – dowodził radny Jan Wojtaszek.
– To jest pana zdanie – odparł wójt, zapewniając, że dokumenty, jakie w 2016 r. zostały wysłane do Urzędu Marszałkowskiego, który z mocy prawa zatwierdza wykaz dróg gminnych były takie, jak trzeba. Jedyną rzecz, jaką zakwestionował wtedy UM był fakt, że Gmina naniesionym na mapki drogom nadała numery, co nie leży w jej kompetencjach, i co zostało już naprawione. – I wczoraj pan taką odpowiedź dostał, i wczoraj jej pan w ogóle nie kwestionował. (…) Panie Janie, o co chodzi?
– O to chodzi, że po części pan Kędzia ma rację – odparł Wojtaszek. Wskazał, że wraz z podjętą w 2016 r. uchwałą do Urzędu Marszałkowskiego wysłany został inny załącznik (chodzi o wykaz dróg) – nie ten, jaki został przez Radę uchwalony. – Jakim prawem? – dopytywał.
Inny, czyli jaki? Wojtaszek ma rację – na pewno nie ten, jaki został uchwalony prze Radę Gminy. I nie chodzi tu tylko, jak zapewniał wójt Koprowski, o numerację. Fakty są takie, że w przyjętym w 2016 r. uchwałą wykazie nie uwzględniono kilku, widniejących już wcześniej odcinków dróg. I stał się cud. Odcinki te w podjętej 30 maja 2018 r. przez Zarząd Województwa Wielkopolskiego uchwale zostały jednak wyszczególnione. Czyli Zarząd Województwa zatwierdził inny, niż uchwalony przez Radę Gminy wykaz dróg gminnych. Jaki?

ZNIKAJĄCE DROGI

To nie wszystko. Dziś okazuje się bowiem, że jeden z wykreślonych w 2016 r. z wykazu dróg gminnych odcinków został uznany przez kogoś za prywatny, inny zaorany… Tak po prostu. Tymczasem, gdyby nawet tak miało być, ustawowe zapisy są jednoznaczne: żeby daną drogę pozbawić jej kategorii drogi gminnej – konieczne jest równoczesne zaliczenie jej do nowej kategorii, czego przecież nie zrobiono.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak dotąd w kraszewickim magistracie nikt nie potrafi, czy jak kto woli – nikt nie chce wyjaśnić, jakim cudem inny wykaz dróg został przez kraszewicką radę uchwalony, a inny wysłany został przez Urząd do Poznania w celu zatwierdzenia.
Który więc wykaz dróg obowiązuje? – Ten, który został dołączony jako załącznik do przyjętej prze Radę Gminy 23 września 2016 r. uchwały – mówi sekretarz gminy Konrad Kuświk. Nie potrafi jednak wytłumaczyć, dlaczego zatwierdzony przez Zarząd Województwa wykaz dróg różni się od tego, który przyjęli kraszewiccy radni. No i mamy problem.

***
Zastanawiający jest fakt, że odpowiedzialni za majątek gminy radni w ogóle nie byli zainteresowani, żeby jeszcze przed zakończeniem kadencji wyjaśnić, co się stało, że teoretycznie (tak przynajmniej wynika z podjętej w 2016 r. uchwały Rady Gminy) został on uszczuplony o 6 km dróg. Wręcz odnieść można było wrażenie, że nie interesuje ich to wcale.
Jak dotąd nikt też nie potrafi wyjaśnić, dlaczego zatwierdzony przez Zarząd Województwa wykaz dróg różni się od tego, uchwalonego przez Radę Gminy. Jak to jest, że sporne kilka kilometrów dróg nieoczekiwanie w dokumentach znika, by po jakimś czasie znów się pojawić.

W kontekście przytoczonych wcześniej faktów rodzi się też pytanie, czy podjęta we wrześniu 2016 r. uchwała Rady Gminy nie naruszyła praw, jakie Gmina najprawdopodobniej nabyła w myśl cytowanych wcześniej zapisów ustawy z 13 października 1998 roku, a więc czy jest zgodna z prawem? Czy władze samorządowe zrobiły wszystko, aby w należyty sposób zadbać o interesy, oczywiście chodzi nam o interesy gminy.
JUR






Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *