Menu główne

KĘPNO: Dyskusja sięgnęła bruku?

Burzliwa, pełna wzajemnych oskarżeń, gorzkich żali i celnych ataków była ostatnia sesja Rady Powiatu Kępińskiego. – Nie wiem czy to skutek byłych upałów (…), czy smogu, czy coś się pan starosta nawąchał… – zwrócił się do starosty Jankowskiego radny Mazurkiewicz. Ten ripostował. – Ja nie będę wypominał panu byłemu staroście Mazurkiewiczowi firanek w jego gabinecie za kilkanaście tysięcy, nie będę mówił o tym gramofonie na płyty winylowe – wytknął swojemu poprzednikowi. Dostało się też radnemu Przybylskiemu. – To jest (…) demencja, co pan mówi – oświadczył Jankowski.

Co ciekawe, kiedy radni mieli podjąć uchwałę o obniżeniu pensji starosty, o co w zgodzie z decyzją Sejmu wnioskował zresztą sam Witold Jankowski, przeciwny takiemu rozwiązaniu był były starosta, a dziś radny Włodzimierz Mazurkiewicz. Ostatecznie 3 radnych głosowało za, a 11 wstrzymało się od głosu. Tak więc teraz starosta Jankowski będzie zarabiał o 2 tys. zł mniej, czyli 10.180 zł.

CZERWONO-RÓŻOWA KOALICJA

To jednak nie był najbardziej newralgiczny punkt, wokół którego skupiała się ostra dyskusja, w czasie której ,,odwieczni’’ adwersarze nie przebierali w słowach, co rusz celnie raniąc drugą stronę.
– Zastanawiałem się nad tym, czy w ogóle schodzić na ten poziom, ale dzisiaj jest taki świat, że jednak trzeba – odpowiadał na zaczepki ze strony opozycyjnych radnych starosta Witold Jankowski. (…) – Rozumiem, że powstała taka dziwna koalicja czerwono-różowa, gratuluję jej, bo dziwna…

ODWRÓCIĆ KOTA OGONEM

Jak bumerang wrócił oczywiście temat modernizacji drogi Krążkowy-Mikorzyn. Inwestycji, która zdaniem zarządu powiatu jest wielkim sukcesem samorządu, a zdaniem opozycji – wielką ,,kichą’’.
– I cóż, rozpoczniemy od tej drogi, która, ja wiem, dlaczego ona tak boli. Bo to jest sukces – wyznał starosta. – To jest po prostu sukces, ale panowie próbujecie odwrócić, jak to się mówi kolokwialnie, kota ogonem. To sukces, a wy chcecie wmówić ludziom, że jest porażką. (…) Sukces proszę państwa, kiedy otrzymujemy dofinansowania przeszło 9 milionów, cała inwestycja przeszło 12 mln. (…) Cóż z tą drogą? Mówi się ,,niedobra’’. Jak to było? ,,Kicha’’. Jaka to ,,kicha’’ to zobaczymy we wrześniu, kiedy będzie oddana do użytku. I wtedy już wszyscy zapomną, że jest może za wąska, za szeroka, zła, niedobra… My sobie z tym wszystkim poradzimy. Ona będzie taka, jak być powinna.
Jankowski przypomniał opozycyjnym radnym Ryszardowi Przybylskiemu (w poprzedniej kadencji przewodniczący rady) Włodzimierzowi Mazurkiewiczowi (były starosta), że kiedy oni budowali drogę Baranów-Jankowy, też miała 5,5 metra szerokości.
O takich samych parametrach. Jaki jest ruch na tej drodze, jaki jest ruch TIR-ów? Stokrotnie większy – przekonywał. Zapewnił równocześnie, że modernizowana droga Krążkowy-Mikorzyn będzie wizytówką powiatu. – I możecie państwo wylewać ten hejt gdzie chcecie i ile chcecie, ale ona się obroni – podsumował.

PO OWOCACH NAS POZNACIE

Jankowski zwrócił też uwagę na fakt, że tylko na tę drogę Powiatowi udało się pozyskać aż 9 mln zł dofinansowania. – Państwo się chełpiliście w poprzedniej kadencji, że 9 mln to jest szczyt, kiedy wy to zrobicie, pewnie nigdy, bo przecież tacy jesteście, że nie umiecie tego zrobić – przytaczał wcześniejsze wypowiedzi opozycji starosta. – Jak widać, nie tylko że umiemy, potrafimy, ale – jak ja to wtedy powiedziałem – po owocach ich poznacie. I to widać w każdym miejscu. Na drogach, na szpitalu… Jakaż to była trudna dla was sytuacja, kiedy otrzymujemy dotację, najpierw od pani premier Szydło, teraz od pana premiera Morawieckiego. Przedtem 3 mln 600, teraz 1 mln 250 tys. A przecież wy mieliście taką samą sytuację, jeszcze może lepszą. Król Europy był premierem. I co się stało? No i nic! Wielkie nic. I teraz mówicie, że jest tragedia, powiat tonie. Proszę państwa, robimy swoje. 33 procent budżetu jest wykorzystywane na inwestycje. Nigdy tego nie było, bo po prostu nie potrafiliście tego zrobić.

CZY COŚ SIĘ PAN NAWĄCHAŁ?

Wystąpienie starosty spotykało się z dość osobliwą ripostą radnego Mazurkiewicza.
– Nie wiem czy to skutek byłych upałów, czy coś się zdarzyło, czy smogu, czy coś się pan starosta nawąchał, nie wiem… – zwrócił się do Jankowskiego. – Oczywiście możemy teraz toczyć dyskusje na temat co było, co się działo, co się będzie działo, co się jeszcze dzieje, oczywiście możemy to robić. Jest to oczywiście efekt poprzedniej sesji i tak naprawdę efekt dyskusji o drodze, i nie tylko drodze. Być może wszyscy, którzy mówią, że ta droga jest drogą z błędami, być może się mylą. Może się tylko nie myli pan starosta i ta ekipa. Może się mylą, może są głupi, durni, nie widzą, są złośliwi. Być może tak jest, zobaczymy. Natomiast nikt ani pan, ani nikt inny nie będzie odbierał radnym i mieszkańcom prawa do dyskusji. Nikt. A pan to próbuje uczynić. Nikt tego nie będzie robił, bo każdy z nas ma takie prawo. Po to jesteśmy radą, że mamy prawo do wątpliwości. Być może pan ocenia to co jest wątpliwością w kategorii złośliwości, albo że my tutaj źle życzymy.

MAMY PRAWO PYTAĆ

Mazurkiewicz przypomniał Jankowskiemu, że już niedługo skończy się jego kadencja. – I pan starostą już nie będzie – oznajmił. (…) – I wtedy przyjdzie ktoś inny i zacznie szukać po kuchenkach, po kuchenkach panu zacznie szukać i znajdzie. Ale ja myślę, że to nie ten poziom. Natomiast absolutnie mamy prawo do pytań. Możemy wracać do drogi Baranów-Jankowy 5,5 m, oczywiście, że możemy. Tutaj jednak proszę pamiętać o tym, że tam były dofinansowania, o ile pamiętam 1,8 mln, tu jest 9 mln. I tam zupełnie inna droga i tu jest inna droga. Możemy wracać również do tych 9, czy już nie wiem ilu milionów, bo musiałbym zajrzeć, jak to naprawdę wyglądało, bo pan pewnie odjął w tamtej kadencji szpital, ale Donaborów sobie dołożył itd. Nieważne. Tamtej kadencji nie da się porównać z tą. Można porównać z pana kadencją jako wójta w Łęce Opatowskiej. Ileż pan zdobył środków panie wójcie w Łęce Opatowskiej w ostatniej kadencji? Nic pan nie zdobył.
– Proszę na temat – próbował zdyscyplinować Mazurkiewicza przewodniczący obrad.
– Ależ to jest na temat. Nic pan nie zdobył – kontynuował niezrażony Mazurkiewicz. – Porównujmy kadencję do kadencji. Przecież wszyscy wiemy, że to jest jedyna w tej chwili okazja, mówiłem o tym wielokrotnie, żeby zdobyć środki unijne. Nie będzie takiej kadencji i tylko o to tu chodziło. Nie możecie się porównywać z nikim innym, ponieważ nie było takiej kadencji i nie będzie, ale nie dlatego, że jesteście tacy genialni. Nie jesteście tacy genialni, tylko taka jest sytuacja i gospodarcza, i związana ze środkami unijnymi.

PAN NAS OBRAZIŁ

Tymczasem członek zarządu Michał Błażejewski zarzucił Przybylskiemu, że ten obraża innych.
– W którym momencie? – odparł zdziwiony Przybylski.
– Już mówię. Ja uważam, że pan jest bardzo wyśmienitym budowlańcem i chyba doktora ma z prawa budowlanego – ironizował Błażejewski. – To pan ostatnio pana Dobrzyńskiego obraził, nas jako zarząd pan obraził. Przypomnieć fakty, czy nie? Ma pan prawo się pytać, ale nie można obrażać kogoś. Jeżeli pan uważa, że myśmy zrobili tylko jedną inwestycję, która była przygotowana, to faktycznie można by było nawiązać, to co pan radny powiedział odnośnie tego upału czy innych spraw, albo zaniku pamięci. Nie tak dawno jeszcze, na komisji pan chwalił zarząd, że pozyskał środki. Jest to przecież nagrane. Ocenia się budżet tamtego roku, co dobre to my słuchamy. Pan wniósł wniosek o kotłownię, faktycznie, racja, zrealizowaliśmy tę kotłownię, nikt tego nie kwestionował. Zapomina pan o bloku operacyjnym, zapomina pan o drodze, która przygotowana jest dokumentacja, zapomina pan o basenie… Jeżeli się inwestuje 33% budżetu, to muszą być przygotowane inwestycje. (…) Radny ma prawo pytać, radny ma prawo wiedzieć, co się dzieje, ale nie można przed czasem oceniać czegoś, na czym się nie zna. I jeszcze ubliżać drugim. Bo ja się czułem, jakby mi ktoś faktycznie ubliżał. To nie pierwsze, co pan powiedział, że stare dziadki rządzą itd. To są pana słowa.
– Wybitny zarząd – ironizował Przybylski.

JEST NIEBEZPIECZNA

– Może zarząd jest zadowolony z tego co robi, i co przyjął w założeniach do budowy drogi. Ważnej, bo to nie jest taka sama droga, jak do Janków – przekonywał radny Przybylski. – To jest droga, która łączy się z wojewódzką i ona dosyć duży transport, i to ciężki dźwiga na co dzień. Ruch jest tam bardzo duży. I robiąc założenia co do szerokości, należało pomyśleć o tym, że jezdnia musi być bezpieczna. A skoro pokazują mieszkańcy, że kiedy mają się wyminąć dwie ciężarówki, że staje się to problemem a nie ma możliwości zjazdu na pobocza, ponieważ jest krawężnik, to po co taką drogę budować, która jest drogą niebezpieczną. I o tym wszyscy mówią. Ja wiem, że państwo jesteście wybitnym zarządem i wy wiecie, że 5,5 m to jest najbezpieczniej. Nie. Podzielam zdanie tych wszystkich, którzy się obawiają. Ona może być piękna, ona może być z szerokimi chodnikami, ze ścieżką rowerową, to będzie wszystko służyć, ale sama jezdnia jest jezdnią niebezpieczną i będzie. I takie jest moje zdanie, a nie żebym tutaj był przeciwko jakiejkolwiek drodze czy jakiejkolwiek inwestycji. Proszę państwa, to jest w zasadzie przygotowana przez ten zarząd jedyna inwestycja. Pozostałe żeście kontynuowali. Dworcową kto przygotował? Szpital cały, rozbudowę szpitala kto przygotował? Łatwiej się robi, gdy jest wszystko naszykowane. No tak, wyście zapomnieli o tym, że ktoś rozbudował szpital, że blok operacyjny… Wyście zapomnieli o tym.

TO JEST DEMENCJA

Reakcja starosty była błyskawiczna.
– Panu radnemu Przybylskiemu powiem w ten sposób, może brutalnie: To jest panie radny demencja, co pan mówi. Niestety – ripostował.
– I kto kogo obraża? (…) Panie starosto, dobrego zdrowia panu życzę – nie pozostał mu dłużny radny.
– Dziękuję. Proszę państwa, to jest podsumowanie całej dyskusji pana Przybylskiego. Totalny odlot po prostu – oświadczył Jankowski. – Co do tej drogi, wróćmy do niej, bo to jest meritum sprawy, ona zostanie tak wykonana, że będą odpowiednie parametry, będzie szersza, będzie bezpieczna. I przekonacie się państwo, że my potrafimy nawet bardzo trudne problemy rozwiązywać. Bo tak będzie. Nikt nie mówił, że to jest inwestycja łatwa. Trudna, ale co się w trudach i bólach rodzi, to jest dobre i na dobre wychodzi.

FIRANKI I GRAMOFON

Starosta postanowił dać też pstryczka w nos radnemu Mazukiewiczowi.
– Ja nie będę wypominał panu byłem staroście Mazurkiewiczowi firanek w jego gabinecie za kilkanaście tysięcy, nie będę tego robił – oznajmił.
– Bzdury pan opowiada – wtrącił Mazurkiewicz.
– Tak, dokładnie. Nie będę mówił o tym gramofonie na płyty winylowe. To jest właśnie chore – przekonywał Jankowski.
Cóż, wielkimi krokami zbliżają się kolejne wybory samorządowe. RED