Menu główne

Kraszewice: My spółkom nie rządzimy

– My nie odcinamy spółek od pieniędzy, które mamy, staramy się te pieniądze przekazywać, natomiast nie rządzimy, co spółka ma robić, za ile, nawet nie możemy nadzorować finansowych spraw w tej spółce – wyznał starosta Lech Janicki, odpowiadając w ten sposób na wniosek radnego Jana Wojtaszka, aby Starostwo przyjrzało się bliżej działalności Gminnej Spółki Wodnej w Kraszewicach.

O problemach związanych z Gminną Spółką Wodną Wojtaszek mówi od dawna. Na zebraniach, na sesjach… I ciągle w ten czy inny sposób jest zbywany. A że nadarzyła się kolejna okazja, kiedy to starosta Lech Janicki był gościem kraszewickiej Rady Gminy – radny nie omieszkał wrócić do tematu spółki, która w pewnym zakresie, jak się później okazało, co wynika z wypowiedzi Lecha Janickiego – niewielkim, podległa jest Staroście Ostrzeszowskiemu.
– Problem jest duży, gdyż jest już październik i pomimo, że dotacje (m.in. z Urzędu Marszałkowskiego – przyp. red.) zostały przyznane (…) mieszkańcy na dzień dzisiejszy nic nie wiedzą, jakie prace będą wykonywane, gdzie będą wykonywane i nie ma podziału pieniędzy na sekcje – alarmował Wojtaszek. – A jest taka sytuacja, że nie wszyscy mają kukurydzę, jak tam pan prezes (spółki) mówi, że jak kukurydzę skoszą, bo ludzie posiali już zboża i prace, które mieliśmy zaplanowane, nie jesteśmy w stanie wykonać czyszczenie rowów, bo nikt nikogo nie wpuści na pole – dowodził.
– Myślę, że państwo zdajecie sobie sprawę, że ja jako Starosta mam określone kompetencje do nadzoru nad spółkami – odparł Janicki. Starosta tłumaczył, że spółka jest samorządem, który się zorganizował w celu realizacji pewnych zadań. – My nie odcinamy spółek od pieniędzy, które mamy, staramy się te pieniądze przekazywać, natomiast nie rządzimy, co spółka ma robić, za ile, nawet nie możemy nadzorować finansowych spraw w tej spółce – przekonywał. – My możemy sprawdzać prawidłowość realizacji uchwał, ich zgodność z prawem, prawidłowość przeprowadzenia walnych zebrań. Tak że proszę tutaj nie włączać nas w takie sprawy, które są zasadniczo do rozstrzygnięcia wewnątrz danej spółki – odparł starosta, dając w ten sposób Wojtaszkowi wyraźny znak, że nie jest on w tym przypadku adresatem jego wątpliwości i żali. – Ona się sama rządzi, ona ma zarząd, ona ma również komisję rewizyjną i tak to powinno działać. Gdybym j jeszcze próbował spółkom dyktować, co mają robić, ja bym chyba musiał mieć nie 3/4 człowieka na te cele, ale trzech takich. To się nie da w ten sposób – podsumował.
– I co, bata nad nimi nie ma? – spytał radny Jan Puchała.
– Jeżeli chodzi o prawidłowość spraw finansowych, są do tego upoważnione organy finansowe, Urząd Skarbowy – odparł starosta
– Jeśli idą pisma komisji rewizyjnej do starostwa w sprawie… – zaczął Wojtaszek.
– Jakie pisma, jakie sprawy… – odciął mu się starosta.
JUR






Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest