KRASZEWICE: POMYŁKA, CZY TEŻ ŚWIADOME DZIAŁANIE?

Czy wójt Kraszewic po cichu chciał wprowadzić do realizacji inne, niż przyjęte wcześniej przez radę gminy zadanie drogowe? Z dokumentów można wywnioskować, że tak. Sekretarz gminy Konrad Kuświk przekonuje jednak, że nawet jeśli tak to wygląda, to była to tylko pomyłka. Ostatecznie przyparty do muru Urząd zmienia zdanie.

Kiedy na styczniowej (29 stycznia) komisji budżetu padło pytanie, co też nadzwyczajnego się stało, że wójt na tydzień przed zaplanowaną na 2 lutego sesją swoim zarządzeniem dokonał zmian w budżecie gminy, Paweł Koprowski odpowiedział, że konieczne było zabezpieczenie odpowiednich środków na przetargi, które zamierza ogłosić najszybciej, jak to możliwe.
– Te kosztorysy, które robiliśmy na jesieni okazały się w konfrontacji z cenami na rynku niewystarczające – tłumaczył. – Ceny cały czas idą drastycznie w górę. (…) W związku z tym, żeby uniknąć niebezpieczeństwa, że może nam zabraknąć pieniędzy i przetarg trzeba będzie unieważnić, postanowiłem, że te budżety troszeczkę zwiększymy.

TU ZABRAŁ, TAM DOŁOŻYŁ

Tak naprawdę swoim zarządzeniem wójt dokonał przeniesień pomiędzy zadaniami majątkowymi i zwiększył środki na dwie (budowa drogi 843536P Kuźnica Grabowska – od Tartak i budowa drogi Kraszewice ul. Młyńska nr 843560P) spośród trzech, zaplanowanych już wcześniej do realizacji przez radę inwestycji drogowych, na które złożono wniosek o dofinansowane ze środków Urzędu Marszałkowskiego Skąd wziął na to środki? Praktycznie zrezygnował z tej trzeciej (budowy drogi Podkuźnica – Podlas nr 843560P), zmniejszając zaplanowane na nią kwotę z 59 do 5 tys. zł. Dzięki temu dwie pozostałe zostały dokapitalizowane. Pierwsza o 36.500 zł (do kwoty 192.500 zł), druga o 17.500 zł (do 94.500 zł).

DLACZEGO WYRĘCZYŁ RADĘ?

Dlaczego jednak wójt postanowił wyręczyć radę i na kilka dni przed sesją sam dokonał zmian w budżecie gminy? Koprowski tłumaczył, że zależało mu bardzo na tym, aby jeszcze w tym tygodniu ogłosić przetarg na w/w zadania, bo im szybciej ogłasza się w nowym roku przetarg, tym większe prawdopodobieństwo, że uzyskana w nim cena będzie niższa, można więc będzie liczyć na oszczędności poprzetargowe. Ostatecznie przetarg na te zadania został ogłoszony dopiero 5 marca. Ponoć dlatego, że w międzyczasie rozchorował się projektant.

ALE METRY SIĘ NIE ZGADZAJĄ

Przewodniczący komisji budżetowej Jan Wojtaszek nie mógł jednak zrozumieć, jak to możliwe, że do Urzędu Marszałkowskiego zgłoszono zadanie polegające na przebudowie drogi Kuźnica Grabowska – od Tartak o długości 1,1 km, skoro na drodze tej kilka lat temu położono już, również z udziałem środków z UM, ok. 900 m asfaltu. – Jaka jest faktycznie długość przewidzianej do zrobienia drogi – pytał wójta.
Koprowski tłumaczył, że do zrobienia jest 1,1 km drogi, a wątpliwości Wojtaszka biorą się stąd, że bierze pod uwagę tylko odcinek drogi gminnej, tymczasem planowany do budowy odcinek ciągnie się jeszcze dalej, tyle że jest to już droga gruntowa. Drogą, która – jak się później okazało i do czego przyznali się w końcu urzędnicy gminni – we wniosku do UM nie została jednak wymieniona.
– Są dwie działki, jest mapa, miał pan wszystkie materiały – denerwował się na styczniowej komisji Koprowski. – Sprowadza pan media po raz kolejny, robi pan zamieszanie przy prostej rzeczy. Niech pan powie, że pan nie chce tej drogi i finito.
Wojtaszek jednak obstawał przy swoim, twierdząc, że we wniosku do UM droga gruntowa nie jest uwzględniona.
– Czy to jest w porządku obrad? Jaki to ma związek ze zmianami w budżecie? – próbował przerwać dyskusję wójt.
– Ja się obawiam, że jeżeli wniosek jest niezgodny z uchwałą, możemy stracić nawet dotację – odparł mu Wojtaszek.
– Dobrze, to ja poniosę tego konsekwencje. Jeżeli stracimy dotację, poniosę konsekwencje. Do tej pory składaliśmy wnioski, przechodziły i mamy rozliczenia – oświadczył Koprowski.

MOŻE BYŁO BŁĘDEM

W tej sytuacji wójt wezwał na komisję inspektora ds. inwestycji Walentego Helińskiego. Wojtaszek powtórzył zadawane wcześniej wójtowi pytanie.
– Jaki odcinek drogi jest do zrobienia – pytał inspektora.
– 1,1 km – odparł Heliński.
– Zgodnie z dokumentacją? – dopytywał Wojtaszek.
– Dokumentacji jeszcze nie ma. Projekt jest dopiero w opracowaniu – usłyszał odpowiedź.
– Na działkach 232 i 348? Kilometr sto? – nie ustępował radny.
– To jest do sprawdzenia, będzie projekt to pan sprawdzi – Heliński nie był już taki pewny tego, co mówi.
– Ale my złożyliśmy wniosek na tę drogę i my chcemy wiedzieć. Bo jeśli jest 600 m, a się podaje 1100, to trzeba pieniądze zabrać z tej inwestycji. A drogę wykonać – oznajmił radny.
Heliński wyciągnął mapki, które zaczęli z Wojtaszkiem skrupulatnie analizować.
– Może było błędem – zaczął wątpić inspektor. Mniej pewny siebie stał się też wójt Koprowski, który polecił skierować do Urzędu Marszałkowskiego pismo ,,z korektą i wyjaśnieniem”.

CZESKI FILM

Temat poruszany na komisji powrócił jeszcze tego samego tygodnia na sesji, na której Wojtaszek i Kędzia zaatakowani zostali przez co niektórych radnych, dlaczego komisja negatywnie zaopiniowała przedstawione im propozycje zmian w budżecie.
Wojtaszek tłumaczył, że swoim zarządzeniem tak naprawdę wójt wprowadził nowe, nie uwzględnione we wniosku do Urzędu Marszałkowskiego zadanie, a skoro tak – gmina nie uzyska na nie dofinansowania.
To, co wyartykułował Wojtaszek, powinno zaniepokoić wszystkich, dziwnym trafem co niektórzy radni próbowali przenieść dyskusję na inne tory. – Szkoda, że radni nie pytają pana wójta o przyczynę wydania zarządzenia – odparł Wojtaszek.

NOWE ZADANIE?

– Czy radni się zapoznali z tym zarządzeniem? – dopytywał Wojtaszek. – Nie ma go na BIP – dowodził. (…) – Pan wójt wywołał zarządzenie tak jakby na nowe zadanie, które nie zostało wcześniej uwzględnione, nie ma tego zadania w dokumentacji – mówił z przekonaniem.
Koprowski zarzucił Wojtaszkowi, że zależy mu tylko na sensacji. – Cierpimy na tym my jako społeczność – przekonywał.
– Ta droga ma 1459 metrów minus 900 (odcinek, na którym już wcześniej położony został asfalt – przyp. red.), zostaje 600 – dowodził Wojtaszek. (…) Na daną chwilę nie miałeś pan prawa podjąć tego zarządzenia, bo tam już było 152 tys. na 600 m drogi.
– Nie gniewajcie się, ale słusznie radny Wojtaszek mówi – przekonywał Jan Kędzia.

CZY Wifi JEST W SALI?

Tak naprawdę wątpliwości Wojtaszka można było wyjaśnić, gdyby radni mogli wreszcie spojrzeć na wydane przez wójta zarządzenie i porównać je z wnioskiem, jakie gmina przesłała do UM. Czy są to te same zadania, czy też wójt jedno z tych zadań swoim zarządzeniem po prostu zmienił? Padła więc propozycja, aby dokumenty ten wyświetlić za pomocą stojącego przed przewodniczącym rady laptopa, na wiszącym nad nim ekranie. Chowański oświadczył jednak, że nie, bo laptop owszem ma, ale nie ma dostępu do Internetu.
– Panie przewodniczący, czy ,,Wi-Fi sala’’ to jest to? – spytał radny powiatowy Jan Puchała, dowodząc, że w sali sesyjnej sieć Wi-Fi jednak funkcjonuje.
– Tak – padła odpowiedź.
– Czyli jest tutaj Wi-Fi, a pan mówił, że nie ma – triumfował Puchała. – Po drugie, chodzi o zarządzenie nr 150 (…), a tu (w udostępnionym na stronie internetowej gminy BIP – przyp. red.) pod linkiem 150 jest zarządzenie 153 o powierzeniu obowiązków dyrektora przedszkola. Czyli zarządzenie 150 nie jest opublikowane – podsumował.
– Zaraz zobaczę – odpowiedział Chowański i zerknął na ekran laptopa.
– Czyli jest WiFi? – dziwił się ironicznie Puchała. – A pan mówił przed chwilą, że tu nie ma Wi-Fi.
– Nie mówiłem. Mówiłem, że nie ma Wi-Fi w komputerze… No gdzieś może jest – gubił się Chowański.
– To po co ten laptop? – padło z sali.
– Ja mam tutaj uchwały. Nie muszę mieć Wi-Fi, pokazywać co tam każdy chce – bronił się przewodniczący rady.
– Przecież BIP to jest publiczna wiadomość. Panie przewodniczący, niech pan wody z mózgu nie robi – apelował Puchała.
– Nie wiem, czy ten Internet chodzi – brnął dalej Chowański.
Ostatecznie okazało się jednak, że faktycznie zarządzenie wójta w sprawie zmian w budżecie nie zostało w BIP opublikowane. Chwilę później zostało to zrobione, nikt już jednak nie chciał, aby w końcu wyświetlono je na ekranie.

POJAWIA SIĘ I ZNIKA

A szkoda. Tym bardziej, że – jak wynikało z opublikowanego wreszcie w BIP-u dokumentu – wójt swoim zarządzeniem rzeczywiście wprowadził do realizacji inne, niż przyjęte wcześniej przez radnych i zgłoszone do Urzędu Marszałkowskiego zadanie. We wniosku do UM zapisano bowiem zadanie pn. ,,Budowa drogi nr 843537P Kuźnica Grabowska od Tartak’’, tymczasem w zarządzeniu wójta mowa była o zadaniu pn. ,,Budowa drogi nr 843536P Kuźnica Grabowska od Tartak’’. Numery dróg były inne. Owszem, ten we wniosku do UM (843537P) rzeczywiście dotyczył odcinka drogi ,,Kuźnica Grabowska – od Tartak’’. Jednak ten w zarządzeniu wójta (843536P) dotyczył jednak całkiem innej drogi. Jakiej? Kuźnica Grabowska – Glinianki.
Zaskoczeni poprosiliśmy Urząd o przesłanie wszystkich dokumentów z tym związanych. Spytaliśmy też, czy zapisane we wniosku do UM zadanie (Budowa drogi nr 843537P Kuźnica Grabowska od Tartak) i wymienione w zarządzeniu wójta (Budowa drogi nr 843536P Kuźnica Grabowska od Tartak) to to samo – jak przekonywał wójt, czy też jednak – jak alarmował Wojtaszek – dwa różne zadania.
W odpowiedzi zastępujący wójta sekretarz gminy Konrad Kuświk przyznał, że doszło do pomyłki, i że w BIP pierwotnie zamieszczono niepodpisany przez wójta, niezobowiązujący projekt zarządzenia z 23 stycznia br., w załączniku do którego rzeczywiście jest mowa o budowie drogi nr 843536P Kuźnica Grabowska – od Tartak, a które to zarządzenie nie weszło w życie. Tak naprawdę – przekonywał Kuświk – wójt podpisał zarządzenie dotyczące drogi nr 843537P Kuźnica Grabowska – od Tartak, które dziwnym trafem nie zostało jednak wtedy w BIP opublikowane.
Przyjrzeliśmy się, jaką to karkołomną drogę przeszło w BIP-ie to zarządzenie. Okazało się, że to niepodpisane, dotyczące drogi nr 843536P (Kuźnica Grab. – Glinianki), ukazało się dopiero 2 lutego około godz. 11 (w czasie sesji). W takiej postaci ,,wisiało’’ na BIP do 6 lutego. Kiedy 5 lutego zwróciliśmy się do wójta Kraszewic z prośbą o udostępnienie informacji publicznej w tej sprawie, już następnego dnia po godz. 8 rano na BIP-ie pojawiło się inne, bo dotyczące drogi nr 843537P zarządzenie. Przypadek?

POST SCRIPTUM

Ostatecznie, o czym poinformowano radnych na sesji 2 marca, podjęto decyzję o zmniejszeniu o 100 tys. zaplanowanych na budowę drogi w Kuźnicy Grab. środków. Zadanie to ma też zmienioną nazwę. I odcinek jest też krótszy, 600-metrowy. Dlaczego?
– Są dwie przyczyny – tłumaczył Konrad Kuświk. – Po pierwsze uzyskaliśmy dofinansowanie na szatnie sportowe w Kraszewicach, więc najpierw musimy zabezpieczyć swoje środki, później uzyskamy ich refundacje. Niestety termin jest też trochę pilny, my chcemy ten przetarg rozstrzygnąć w marcu, a żeby go rozstrzygnąć musimy mieć w budżecie zabezpieczone środki. (…) Podjęliśmy więc decyzję, żeby państwu zaproponować przesunięcie z tej drogi na coś, na co mamy już pewne dofinansowanie, na remont zaplecza stadionu sportowego w Kraszewicach. I to jest pierwszy powód.
A drugi? Kuświk tłumaczył, że droga w Kuźnicy Grab. została zgłoszona do dofinansowania z UM na odcinku 1,1 km. – Państwo jako radni zgłaszaliście wątpliwości co do tej drogi – nie ukrywał. – My żeśmy zasadność budowy tej drogi przeanalizowali.
Z tłumaczeń Kuświka wynikało, że ostatecznie Gmina uznała, że nie ma potrzeby budowy tej drogi na odcinku ,,od tartaku i dalej’’. – Ta droga nie do końca spełni wtedy i tak swojej funkcji, bo ona się tam w polach będzie kończyła – dowodził. – A więc podjęliśmy decyzję o skróceniu tego odcinka do ok. 600 m i dojścia do skrzyżowania przed lasem – poinformował. I na to niecałe 100 tys. w zupełności wystarczy.
Jaki więc teraz odcinek wybuduje gmina? Ano dokładnie taki, jak zaznaczono we wniosku do Urzędu Marszałkowskiego. Summa summarum oznacza to przyznanie radnemu Wojtaszkowi racji.
JUR



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest