Menu główne

Kraszewice: Radni chcą zmniejszyć koszty związane z finansowaniem oświaty

– Oświata to nie jest zakład produkcyjny, który ma przynosić dochody – przypomniał radnym na ostatniej sesji dyrektor Szkoły Podstawowej w Kraszewicach Robert Dziwiński. – I dziwię się, że właśnie na oświacie szukamy oszczędności, nie na czymś innym. (…) Ja bym się wstydził w ogóle coś takiego mówić – podsumował. Radny Jan Wojtaszek ripostował: – My nie mówimy tutaj o oszczędnościach tylko nieprawidłowościach – przekonywał.

Już na początku sesji przewodnicząca komisji rewizyjnej Małgorzata Broniecka poinformowała, że zgodnie z zaleceniem Kuratorium dokonała analizy wydatków na wynagrodzenia nauczycieli od 2013 roku i chciałaby, aby taki punkt, obejmujący także zalecenia i wnioski komisji w tej sprawie, został wprowadzony do porządku obrad. Radni nie mogą się bowiem pogodzić z faktem, że aż 80% środków przeznaczonych na oświatę pochłaniają wynagrodzenia i pochodne. W tej też sprawie część z nich wybrała się do kaliskiej delegatury Kuratorium Oświaty, mając nadzieję, że tam znajdą odpowiedź na nurtujące ich pytania.

ZALECEŃ MOC

– Z wypracowanych wniosków, z rozmów w delegaturze Kuratorium, mamy następujące wnioski – wyznała Broniecka. Jakie? Ano takie, aby do minimum ograniczyć zatrudnianie w szkołach emerytowanych nauczycieli. – Wypowiedź w delegaturze Kuratorium była krótka i zwięzła. Zatrudnianie nauczycieli emerytów, z całym szacunkiem dla koleżanki Powązka, otrzymaliśmy informację, że to jest nieetyczne – oświadczyła Broniecka. – Młodzi nauczyciele (…), którzy skończyli dwa, trzy, nawet cztery kierunki studiów wyjeżdżają za granicę na zmywak, bo nie ma pracy.
Komisja zaleciła również dyrektorom szkół, aby ci zweryfikowali zatrudnienie nauczycieli pod kątem łącznej ilości godzin w poszczególnych szkołach. – Są przypadki, że nauczyciel realizuje cały etat w jednej placówce i załóżmy, że pół etatu w drugiej. Jest to niekorzystne ze względów finansowych z tego względu, gdyż już od 1/2 etatu przysługują dodatki – mówiła Broniecka.
Dowozy dzieci do szkół powinny być realizowane zgodnie z ustawą, która mówi, że uczeń musi być dowożony, jeżeli odległość szkoły od jego miejsca zamieszkania jest pow. 3 km. Problemem do rozwiązania okazał się też odpłatny udział nauczycieli w wycieczkach szkolnych. – Jeżeli nauczyciel jedzie w ciągu tygodnia na wycieczkę z grupą, nie należy mu się żadna odpłatność – przekonywała radna.
Kolejne zalecenia dotyczyły zajęć dodatkowych, które – zdaniem komisji – powinny być godzinami ponadwymiarowymi dla nauczycieli. – Zajęcia dodatkowe organ prowadzący może przyznać, ale nie musi – przypomniała przewodnicząca.
To jednak nie wszystko. Zdaniem komisji rewizyjnej, pomoc nauczyciela powinna być zatrudniana w ramach finansowanego przez PUP stażu, a nie na umowę o pracę. Komisja zaleciła również m.in. utworzenie tylko jednej klasy VIII w szkole w Kraszewicach, a w klasie III gimnazjalnej rezygnację z podziału na grupy na lekcjach angielskiego i niemieckiego. – W związku ze zmianami organizacyjnymi w szkole zaleca się dla pana pedagoga 3/4 etatu i 1/4 zajęć dydaktycznych – poinformowała Broniecka.
Jeśli chodzi o zatrudnianie dwóch sekretarek komisja zaproponował, aby jedna z nich pełniła np. funkcję pomocy nauczyciela. – A kolejne pół etatu któraś z pań mogłaby zająć się sprawami kuchni, dokumentacją, zbiórkami pieniędzy… – mówiła radna.
Zajęcia z informatyki w danej klasie z podziałem na grupy powinno prowadzić jednocześnie dwóch nauczycieli w dwóch pracowniach komputerowych. – Skraca to pobyt dziecka w szkole – uznała komisja. Podzieliła również punkt widzenia dyrektora szkoły w Kraszewicach, aby zatrudnić na pół etatu konserwatora.
W szkole w Kuźnicy Grab. komisja zaleciła łączenie klas na zajęciach wychowania fizycznego, plastyki i muzyki. – Zaplanować zajęcia logopedyczne w ilości nie większej niż 7 godzin – przedstawiła kolejne zalecenie przewodnicząca. – Może już nie chodzi tak konkretnie o te 7 godzin, ale żeby nie było to pół etatu – mówiła. Komisja uznała również, że w przypadku kiedy kilkoro dzieci posiada tę samą wadę wymowy, nie ma konieczności prowadzenia indywidualnych zajęć logopedycznych, a można je prowadzić w grupie.
Broniecka – wracając do tematu zatrudniania emerytów – wyznała, że podczas wizyty w Kuratorium powiedziała, że dotychczas obowiązywało na terenie gminy niepisane prawo, że nauczyciele odchodząc na emeryturę mieli prawo pracować jeszcze przez 2 lata. – Więc pani dyrektor stwierdziła, że nie ma niepisanego prawa – poinformowała.

NA POLECENIE KURATORIUM?

Dyrektor szkoły w Kraszewicach Robert Dziwiński spytał, czy rzeczywiście komisja dokonała analizy finansowej wydatków na polecenie Kuratorium.
– Tak – odparła Broniecka.
– Jestem zdziwiony, bo Kuratorium, jak na koniec pani powiedziała, nie ma nic do finansów – ripostował celnie Dziwiński. – To polecenie było wydane na piśmie? – dopytywał.
– Nie na piśmie – wyznała Broniecka.
– To nie rozumiem, zostaliśmy w takim razie wprowadzeni w błąd, bo wie pani doskonale, że Kuratorium jest organem nadzoru pedagogicznego i nie może wydać zalecenia kontroli finansów – dowodził dyrektor. (…) – Poza tym, z jednej strony pani mówi że coś jest moralne czy niemoralne, takie czy śmakie, a z drugiej mówi, że nie ma niepisanego prawa. Albo coś jest zgodne z prawem, albo coś nie jest zgodne z prawem.
– Pani dyrektor (Kuratorium – przyp. red.) stwierdziła jednoznacznie, że sytuacja u nas w gminie, jeżeli chodzi o szkoły jest katastrofalna. I kto za to odpowiada? My radni, wójt – przekonywał Jan Wojtaszek.
– Tak było – poparła go Broniecka.
– Ona powiedziała, że po to mamy całą administrację księgową, panią skarbnik… Mówiła, żeby poprosić o analizę tych wynagrodzeń za ostatnie np. 5 lat dla porównania. To była jej propozycja, a nie zalecenie – prostowała wypowiedź Bronieckiej radna Adela Puchała.

CO ROBIMY ŹLE?

– Ja się bardzo cieszę, że jest zainteresowanie moją osobą – wyznała dyrektor szkoły w Kuźnicy Grabowskiej Marianna Powązka. – Przystąpiłam do konkursu, zostałam obsmarowana w gazecie, jak to w luksusie żyję, że tylu młodych czeka na pracę, znają języki… Kto się zgłosił, proszę państwa? Ogłosiliście raz konkurs, przystąpiłam ja, były pomyłki w przepisach. Ogłosiliście drugi raz konkurs, przystąpiła Marianna Powązka. Wygrała ten konkurs. I nadal jest zainteresowanie moją osobą. Proszę państwa, powiedzcie co robię źle? (…) Co robią dyrektorzy źle? Robicie państwo wszystko, żeby nikt nie startował i nie był tym dyrektorem. Nie zachęcacie. (…) Mamy coś zmieniać? Mamy łączyć wychowanie fizyczne, mamy łączyć plastykę, muzykę? Jeżeli mam łączyć, proszę zalecenie na piśmie.

JA BYM SIĘ WSTYDZIŁ

Dziwiński przypomniał, że podobna sytuacja jest w większości gmin, że wszędzie samorządy dopłacają na podobnym poziomie do oświaty. – Oświata to nie jest zakład produkcyjny, który ma przynosić dochody – dowodził. – I dziwę się, że właśnie na oświacie szukamy oszczędności, nie na czymś innym. Na przyszłości naszych dzieci. Jak będą wykształcone, wyedukowane, to jest ich przyszłość. A my szukamy w tej chwili w XXI wieku łączenia klas? Ja bym się wstydził w ogóle coś takiego mówić.
– Panie dyrektorze, my nie mówimy tutaj o oszczędnościach tylko nieprawidłowościach – zwrócił się do Dziwińskiego Wojtaszek.
– Szukamy oszczędności nie tam, gdzie trzeba. Budżet był uchwalony, my go nie przekraczamy. Przecież to rada uchwaliła ten budżet – odparł dyrektor.
Broniecka próbowała tłumaczyć, że zdaniem Kuratorium placówki oświatowe na terenie gminy Kraszewice nie powinny generować strat, bo szkoła w Kraszewicach do małych nie należy, obiekty nie wymagają remontów, a w przypadku dzieci uczęszczających do klas specjalnych w Jeleniach subwencja na każde dziecko jest prawie 10-krotnie większa.
– Że powinniśmy być szkołami samofinansującymi się – dodała przewodnicząca komisji oświaty Adela Puchała.

PIERWSZE SŁYSZĘ

Pełniący obowiązki wójta sekretarz gminy Konrad Kuświk nie krył żalu, że ani on, ani pani skarbnik nie zostali zaproszeni na wcześniejsze posiedzenia komisji, które zajmowały się tymi tematami. I że dopiero teraz, na sesji, został zapoznany z ustaleniami i zaleceniami komisji rewizyjnej w tej sprawie. Przypomniał również, że tego dnia mija termin akceptacji projektów arkuszy organizacyjnych, i że to do kompetencji wójta, a nie rady, należy zatwierdzenie tych arkuszy. – Jeżeli trafią do mnie wnioski komisji rewizyjnej (…), wezmę je pod analizę i po przejrzeniu podejmę decyzję – oświadczył. Przyznał równocześnie, że już wcześniej wójt wypowiedział się o utworzeniu jednej klasy I w Kraszewicach. – Na naszą prośbę pan dyrektor dokonał autopoprawki i przedstawił arkusz z jedną klasą pierwszą – wyznał sekretarz. Jeśli chodzi o klasy VIII, zdaniem organu prowadzącego nie powinny zostać połączone.
– Szkoda, że tych materiałów nie dostaliśmy przed sesją – zwrócił uwagę przewodniczący rady Artur Chowański.
– Ale to było tak mało czasu na taki ogromny problem, że może będzie to trzeba dopracować – wyznała Puchała.
– Ja to mam napisane odręcznie – przyznała Broniecka, po czym zaczęła przestawiać, jak kształtowały się wydatki na wynagrodzenia pracowników oświaty w latach 2013-2017, i ile w którym roku w poszczególnych placówkach było nadgodzin.

CO CHCECIE OSIĄGNĄĆ?

– I o co tu chodzi? – pytała dyrektor Powązka, kiedy Broniecka skończyła podawać dane dot. szkoły w Kuźnicy. Wyszło, że w 2013 r. na wynagrodzenia wydano 1.045.081 zł, a w 2017 – 1.187.288 zł.
– 142 tysięcy wzrostu – odparła Broniecka.
– Ale co ten obraz daje, bo nie mamy danych dlaczego są nadgodziny? – kontynuowała Powązka.
(…) Co państwo chcecie osiągnąć, mówiąc o tych godzinach? – pytała zdziwiona.
– Nic, zgodnie z zaleceniem pani dyrektor (Kuratorium – przyp. red.) chciałam porównać 5 kolejnych lat – odparła Broniecka, po czym przeszła do danych dot. szkoły w Kraszewicach.
– Prawie 3 tysiące nadgodzin – zwróciła uwagę na dane z 2017 r. radna Puchała (rok wcześniej było ich 944, a w 2013 roku – 388).
– Od września przejęliśmy gimnazjum – przypomniał Dziwiński.
– Co to daje? Miliony usłyszeliśmy i co? – powtarzała Powązka. – Gdyby to była przedstawiona analiza w porównaniu z ilością oddziałów, to dałoby to coś, a tak to rzucacie miliony, rzucacie ilość nadgodzin, a to nic nie mówi.
– Ja robiłam to sama. I bardzo szybko – tłumaczyła Broniecka.
– To są suche liczby – dziwił się Dziwiński. – I to czy wzrost godzin ponadwymiarowych jest niekorzystną sprawą, to też można dyskutować.

JESZCZE RAZ, A PORZĄDNIE

– Komisj

a rewizyjna powinna mieć wnioski – przyznał Wojtaszek. – Czy te nadgodziny były uzasadnione, czy nie? Bo jak były uzasadnione, to wszystko jest ok, ale jak były nieuzasadnione, to komisja powinna się do tego odnieść.
– Komisja rewizyjna uważa, że bardzo dużo godzin stanowią wycieczki – wyznała Broniecka.
– Proszę panią przewodniczącą o doprecyzowanie tych wszystkich wniosków, o przedstawienie ich dyrektorom, żeby mogli na nie odpowiedzieć – zaapelował radny Adrian Kruszakin.
JUR