Menu główne

OSTRZESZÓW: Co dalej z rozbudową szpitala?

– Postawiliśmy prezesowi wielkie zadanie wybudowania obiektu za kilkanaście milionów zł, nie dając mu na to grosza. Myślę, że nie byłoby uczciwe go w tym momencie z tego rozliczać, tym bardziej, że na głowie ma sprawy niezwykle istotne, jak utrzymanie bieżącej równowagi finansowej szpitala – wyznał podczas ostatniego posiedzenia komisji zdrowia Rady Powiatu starosta Lech Janicki.

Podczas ostatniego posiedzenia komisji zdrowia punkt dotyczący informacji nt. modernizacji i rozbudowy miejscowego szpitala wydawał się być newralgiczny, zważywszy na fakt, że już wcześniej – na sesji – przewodniczący komisji Kazimierz Obsadny wyartykułował całą gamę tyleż ważnych, co trudnych pytań, a że nie uzyskał wtedy na nie odpowiedzi – postanowił je powtórzyć na posiedzeniu komisji. Na dodatek zaprosił na nią lokalne media. – To będzie grillowanie zarządu i starosty – prorokowano. Jeśli nawet tak miało być, to… No właśnie.

NAJPIERW ŚRODKI

Prezes Ostrzeszowskiego Centrum Zdrowia Marek Nowiński już na początku przypomniał, że modernizacja i rozbudowa szpitala to ,,szeroko pojęte inwestycje’’. Prezes wyznał, że w ciągu 3 lat funkcjonowania spółka zainwestowała już w szpital 3.425.000 zł. Zwrócił również uwagę na fakt, że w całej Wielkopolsce nie ma ani jednego szpitala z dodatnim wynikiem ekonomicznym. OCZ za rok ubiegły wykazało stratę na poziomie 436 tys. zł, co w porównaniu z kilkumilionowymi stratami innych placówek, nie jest wynikiem dramatycznie złym – przekonywał.
Tymczasem OCZ od jakiegoś już czasu pr

zymierzało się do rozbudowy szpitala. – Żebyśmy mogli ogłosić jakikolwiek przetarg na duże inwestycje, musimy mieć na to zabezpieczone środki – chłodził emocje prezes. – Na razie nie potrafimy zabezpieczyć tych środków, w związku z tym nie ogłaszamy własnego postępowania przetargowego na żaden projekt.

Z WŁOCHAMI NIE WYCHODZI

Prezes przyznał, że spółka poszukiwała różnych sposobów na znalezienie alternatywnych sposobów zrealizowania oczekiwanych inwestycji. Wyznał, że jeszcze niedawno wiązała duże nadzieje z zainteresowaną współpracą włoską firmą Manutencoop, która to właśnie w Ostrzeszowie zamierzała zlokalizować swoją bazę, która miała świadczyć usługi okołoszpitalne podobnym placówkom w regionie. W ramach partnerskiej współpracy spółka ta miała wybudować nowe skrzydło szpitala.
– Jak państwo pewnie wiecie, z partnerem włoskim nie do końca nam to wszystko wychodzi – poinformował prezes Nowiński. Bo choć początkowo firma ta wręcz popędzała władze OCZ, aby jak najszybciej przygotować podwaliny pod wspólną inwestycję, ostatecznie zainteresowanie Włochów współpracą drastycznie zmalało. W piśmie przesłanym prezesowi Nowińskiemu 14 września br. Włosi co prawda informują, że nadal są zainteresowani realizacją wspólnego projektu, ale… ,,Pozwalamy sobie jednak w tym miejscu zaznaczyć, że uważamy, że zmiana cen rynkowych za świadczone usługi wraz z ambitnym planem rozwoju infrastruktury, który zdefiniowaliście wymaga wspólnej refleksji nad aspektem ekonomicznego zbilansowania projektu’’ – informują.

Z TEJ MĄKI BĘDZIE CHLEB?

Kolejny potencjalny partner, z którym OCZ prowadzi od jakiegoś czasu rozmowy to spółka Prolife, która zainteresowana jest realizacją w Ostrzeszowie szeroko rozumianego programu senioralnego.
– Tam te rozmowy przebiegają inaczej, jesteśmy dużo dalej zaawansowani – przyznał prezes, nauczony jednak smutnym doświadczeniem z Włochami nie chciał na razie mówić o szczegółach.
Nowiński podkreślał, że jest to układ wiązany i wszystko zależy od tego, czy uda się pozyskać środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Państwowej Agencji Poszanowania Energii. – Bez tego nie uda nam się zbilansować tego wszystkiego, zamknąć całego projektu, dlatego że współpraca z Prolife musi się opierać o dofinansowanie całego projektu budowy tego skrzydła z dotacji z NFOŚiGW oraz z PAPE – przekonywał.
Projekt z NFOŚiG jest na etapie ,,domykania’’. Gra toczy się o duże pieniądze, przyznana dotacja może bowiem wynieść 1200 zł do każdego m2 mającego powstać obiektu.

JĘZYK ZA ZĘBAMI

Przewodniczący komisji Kazimierz Obsadny chciał jednak wiedzieć, czy z Włochami podpisano jakiś protokół rozbieżności. – Jakie są ich dalsze intencje? – dopytywał. (

…) – Inwestycje miały się rozpocząć 5 maja ubiegłego roku. Przeszedł cały rok, no i wciąż byliśmy karmieni nadziejami, że inwestycja rozbudowy szpitala rozpocznie się. W maju, sierpniu, wrześniu, a już zima za pasem – dowodził.
Obsadny przypomniał, że jak dotąd ,,komisja zdrowia trzymała język za zębami’’ mając nadzieję, że prowadzone przez OCZ rozmowy z potencjalnymi inwestorami nie spalą na panewce. Dłużej jednak milczeć nie mogą, biorąc pod uwagę fakt, że rozbudowa szpitala stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Obsadny zarzucił zarządowi powiatu brak należytego nadzoru nad realizowaną inwestycją. Wspomniał też, że jeszcze za dyrektora Henryka Sicińskiego złożony był wniosek na rozbudowę szpitala i na 16 wniosków zajął 16 miejsce. – Tak był wniosek przygotowany – mówił z żalem, wypominając też ówczesnej dyrekcji szpitala i władzom samorządowym powiatu fakt, że doprowadzili do prywatyzacji pogotowia ratunkowego i likwidacji przychodni specjalistycznej.
– Kochajmy się jak bracia a liczmy się jak mówią Żydzi – apelował Obsadny. – Komisja zdrowia nie chce być kwiatkiem do kożucha. Chce po prostu mieć jakiś wpływ na opinie o danych rozwiązaniach, które mają być. (…)
Obsadny zapewnił prezesa Nowińskiego o wsparciu, na jakie nadal może liczyć ze strony samorządu powiatowego. – Komisja zdrowia w dalszym ciągu wierzy w pana, mimo że dyskusja jest taka czy inna, to nie ma nic wspólnego z jakimś wotum nieufności – przekonywał.
Wsparcie wsparciem, jednak przewodniczący komisji miał też wiele dość szczegółowych pytań, na które prezes Nowiński cierpliwie i rzeczowo odpowiadał. – G

dyby ten projekt był z komisją i zarządem skonsultowany, nie byłoby takich pytań – skwitował przewodniczący komisji.

KARKOŁOMNE ZADANIE

Starosta Lech Janicki zwrócił uwagę na fakt, że zrobiony już został istotny krok w kierunku standaryzacji szpitala (nowe windy, budowa łącznika, który połączyć ma stary szpital z nowym skrzydłem). Przypomniał równocześnie, że łączna wartość nakładów, jakie poniesione zostały już przez spółkę oscyluje wokół 8-9 mln zł.
– Ja wyrażam podziękowanie i uznanie co do umiejętności gospodarowania tymi środkami i przemienienia ich w dodatkowy kapitał, który został zainwestowany w szpital – podkreślał starosta. – Tutaj Unia dała 1,8 mln, tu 2,7 mln, tutaj dołoży, jeśli nam ten projekt przejdzie (termomodernizacja budynku administracyjnego) gdzieś 80 procent do tego. W moim przekonaniu bilans spółki w ostatnich latach jest całkiem całkiem. (…) Natomiast myśmy postawili jeszcze przed panem prezesem pewne zadanie rozbudowania tego szpitala, nie dając mu materialnych podstaw. (…) Postawiliśmy prezesowi wielkie zadanie wybudowania obiektu za kilkanaście milionów zł nie dając mu na to grosza. Myślę, że nie byłoby uczciwe go w tym momencie z tego rozliczać, tym bardziej, że na głowie ma sprawy niezwykle istotne, jak utrzymanie bieżącej równowagi finansowej szpitala.
Janicki dowodził, że planowana rozbudowa szpitala musi mieć realne podstawy finansowe. – Nam się musi ta inwestycja opłacać. Jeśli nam inwestor przyjdzie i powie, że on wybuduje, to pierwsze pytanie jakie musimy mu zadać będzie ,,a za ile?’’. Ile nas to będzie kosztować teraz i ile będzie to nas kosztować w następnych latach – przekonywał.