OZE pod wielkim znakiem zapytania?

Fiaskiem zakończyły się ogłoszone przez gminy Czajków oraz Ostrzeszów przetargi na montaż instalacji fotowoltaicznych oraz kolektorów słonecznych. W Czajkowie na ogłoszony przetarg nie odpowiedział nikt. W Ostrzeszowie znalazł się jeden oferent, ale bardzo drogi.

Ogłoszony przez Urząd Marszałkowski program pn. „Poprawa jakości powietrza poprzez zwiększenie udziału OZE w wytwarzaniu energii’’ rozbudził nadzieje, nic więc dziwnego, że zainteresowanie było ogromne. Spośród kilkudziesięciu lokalnych samorządów, na zakwalifikowanej do realizacji liście rankingowej znalazły się wnioski aż dwóch, a w zasadzie trzech z terenu powiatu ostrzeszowskiego. Gminy Czajków jako lidera, która złożyła swój wniosek wspólnie z samorządem Kraszewic, oraz Gminy Ostrzeszów. Gra warta była świeczki, bowiem aż 85% kosztów związanych z instalacją dających ciepłą wodę kolektorów słonecznych i wytwarzających prąd instalacji fotowoltaicznych miał pokryć Urząd Marszałkowski, a jedynie 15% mieli wyłożyć zainteresowani mieszkańcy.

CZAJKÓW: Z wolnej ręki?

– Przetarg nie wyszedł, nie zgłosił się ani jeden oferent – wyznaje wójt Czajkowa Henryk Plichta. – Drugiego przetargu, jeżeli chodzi o ten sam termin wykonania, to nawet nie ma sensu robić – dodaje.
I właśnie krótki termin wykonania (do grudnia 2018 r.) wydaje się być największą przeszkodą dla potencjalnych wykonawców, co sprawiło, że żaden z nich nie odpowiedział na ogłoszony przez Gminę Czajków (dotyczący także gm. Kraszewice) przetarg.
– Ja miałem bardzo dużo zapytań do przetargu – nie ukrywa wójt Czajkowa. Owszem, były firmy, które ogłoszonym przetargiem były zainteresowane, przerażał je jednak bardzo krótki – zgodnie z wytycznymi Urzędu Marszałkowskiego – termin realizacji zadania. Założono bowiem, że pozyskane w ramach konkursu z Urzędu Marszałkowskiego środki muszą być rozliczone do końca 2018 r.
– Żaden z tych przetargów w tej części Wielkopolski się nie rozstrzygnął, bo nie było zainteresowanych – przyznaje Plichta. Co dalej?
W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem wydaje się być znaczne wydłużenie terminu realizacji zadania, na przykład do końca października 2019 roku, co najpewniej sprawiłoby, że kolejny przetarg cieszyć się może o wiele większym zainteresowaniem. A dłuższy termin to – jak mówią znawcy tematu – zazwyczaj również niższa cena.
Czy istnieje więc możliwość, aby przedłużyć termin realizacji zadania, a więc i rozliczenia przekazanych na ten cel środków z Urzędu Marszałkowskiego. Tego jeszcze nie wiadomo, jednak Urząd, jak i związane z projektem samorządy chcą zrobić wszystko, aby sfinalizować to zadanie.
– Ustaliliśmy, że szukamy wspólnego rozwiązania – relacjonuje wyniki spotkania, jakie odbyło się w tej sprawie w Urzędzie Marszałkowskim, wójt Czajkowa. – Urząd Marszałkowski myśli, jak ewentualnie przedłużyć termin realizacji na 2019 rok, chociaż z ich punktu widzenia jest to bardzo trudne, natomiast my myślimy, czy jest możliwość przeprowadzenia po pierwszym przetargu negocjacji cenowych z firmami, które byłyby zainteresowane. W tej chwili szukamy tych firm, rozmawiamy z nimi.
Gdyby dzięki temu udało się jeszcze w sierpniu wyłonić wykonawcę tego zadania, w zasadzie tegoroczny termin realizacji mógłby być zachowany. W przeciwnym razie jedynym rozwiązaniem wydaje się być wydłużenie terminu.

OSTRZESZÓW: Do dwóch razy sztuka?

Powodów do zadowolenia nie mają również włodarze Ostrzeszowa. Bo choć w ramach ogłoszonego przetargu wpłynęła tu jedna oferta, to po pierwsze obejmuje ona tylko dostarczenie i montaż instalacji fotowoltaicznych, a po drugie znacznie przekracza zabezpieczone na ten cel przez Urząd środki.
– Wpłynęła jedna oferta – przyznaje burmistrz Mariusz Witek. – Przetarg był podzielony na dwie części, na część fotowoltaiczną i część solarową, ale firma ta złożyła ofertę tylko na część fotowoltaiczną. Z tym, że cena zaproponowana nawet na tę pierwszą część wykracza poza kwotę, którą mamy zarezerwowaną w budżecie na obydwie części (8,4 mln zł – przyp. red.) – dodaje.
Najpewniej więc przetarg ten zostanie unieważniony, a władzom Ostrzeszowa przyjdzie szukać naprędce innego, bardziej korzystnego rozwiązania.
– Inaczej musielibyśmy dołożyć do tej pierwszej części około dwóch milionów – mówi burmistrz. A tak się nie da, ja muszę wykonać projekt w całości, żeby osiągnąć tzw. efekty ekologiczne. Nawet gdybym część zrealizował, to na drugą część nie mam nadal oferty i nie mam już na nią pieniędzy – dodaje.
Burmistrz nie ukrywa, że sytuacja jest bardzo trudna. – W każdym bądź razie mam dla tych osób, które uczestniczą w tym projekcie niezbyt dobrą wiadomość – przyznaje. Nie dość, że złożona oferta obejmuje tylko jedną część zadania, to jeszcze znacznie przekracza zabezpieczone przez gminę środki. – A pieniądze są również istotne i ważne, bo gdybym rozstrzygnął ten przetarg i dołożył pieniędzy, to sami ludzie również musieliby dopłacić procentowo więcej przekonuje.
Co dalej? – Będziemy prawdopodobnie ogłaszać następny przetarg – mówi Witek. – Jeżeli w drugim nie będzie oferenta, no to z przyczyn obiektywnych moim zdaniem marszałek powinien wydłużyć termin realizacji tego zadania. Niektórzy koledzy z innych gmin, które też uczestniczą w tym projekcie twierdzą, że ten termin powinien być wydłużony do końca przyszłego roku.
Tym bardziej, że – jak mówi burmistrz – podobny program jest obecnie realizowany w dwóch innych województwach. – I wszystkie firmy, które się tym zajmują mają już pełen portfel zamówień wcześniej uzyskanych a moce przerobowe mają określone – dodaje.
Czy władze Ostrzeszowa rozważają również zapytanie z wolnej ręki? Rozważają, czekają jednak na interpretację przepisów, czy takie rozwiązanie jest po pierwszym przetargu możliwe. – Ale jeżeli nie ma oferentów w normalnym przetargu, to z wolnej ręki też nie wiem czy ktoś się zgłosi – zastanawia się burmistrz. Jakie więc widzi rozwiązanie? – Moim zdaniem jedynym warunkiem jest wydłużenie terminu wykonania tego zadania przez gminy – wyznaje. – Jak to kiedyś mówili, pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł. Było spotkanie w tamtym tygodniu z wicemarszałkiem i wyraźnie powiedziano, że gminy mają postępować zgodnie z przepisami, więc przetargi. Jeżeli jeden nie wychodzi, organizujemy drugi lub zamówienie z wolnej ręki, czyli zaproszenie do negocjacji. Ale kogo tu zaprosić do negocjacji, jeżeli nie ma chętnych i to jest problem. Będziemy próbować.
Nie będzie to jednak takie proste, zważywszy na skalę zadania. – Może i udało by się w ten sposób znaleźć firmę na realizację 10, 12, może 20 instalacji solarnych czy fotowoltaicznych, ale nie 540. To jednak musi być duża firma mająca 10-15 zespołów montażowych, a każdy zespół po trzy osoby, to proszę policzyć, ile to ludzi potrzeba. I to fachowców – dowodzi burmistrz Witek. JUR



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest