OSTRZESZÓW: Pielęgniarki chcą podwyżek, prezes odmawia

W ostatnim czasie 19 pielęgniarek pracujących w ostrzeszowskim szpitalu poszło na zwolnienia lekarskie. To forma protestu przeciwko odmowie wypłacenia im podwyżek. Prezes Ostrzeszowskiego Centrum Zdrowia przekonuje, że spółki nie stać na zwiększenie wynagrodzeń.

Pierwsze zwolnienia pojawiły się 6 czerwca, a ostatnie 8 dni później. Część pielęgniarek już powróciła do pracy. Prezes OCZ Marek Nowiński przekonuje, że zaistniała sytuacja nie zagraża bezpieczeństwu pacjentów.
– Nic się nie pogarsza, powoli wychodzimy z najgorszego kryzysu, który mieliśmy – wyznaje. – Pacjenci mają pełne zabezpieczenie pielęgniarskie. Nie ma żadnych obaw, że pacjentom coś zagraża.
Jak wynika z wypowiedzi Nowińskiego, uczestniczki protestu oczekiwały kwot, które – jak twierdzą – gwarantuje im ustawa. Prezes OCZ przyznaje, że obowiązujące prawo przewiduje podwyżki dla pielęgniarek, ale również jasno określa zasady, na jakich ma się to odbywać. Do 2019 roku wynagrodzenie zasadnicze wzrosnąć ma do 3.900 zł.
– Ale nikt nie mówi, że będzie płacone jedno i drugie, czyli podwyżki od 1 lipca każdego roku oraz obok tego, wypłacane niezależnie tzw. „zembalowe” – tłumaczy prezes. – Istota jest taka, że „zembalowe”, które jest w tej chwili płacone musi być włączone w wynagrodzenie podstawowe. I to, co w tej chwili jest robione jest elementem włączania w wynagrodzenie podstawowe, czyli per saldo pielęgniarki dostaną podwyżkę od 1 września w wysokości 400 zł brutto i nic więcej. Tylko to.
Nowiński twierdzi, że spełnienie żądań pielęgniarek oznaczałoby konieczność wypłacenia każdej z nich kolejnych kilkuset złotych, ale już z budżetu szpitala.
– Ministerstwo zabezpiecza środki wyłącznie na podwyżki z tzw. „zembalowego” – zaznaczył. – Ja się nie podpiszę pod tym, żeby szpital po prostu zbankrutował.
Prezes zapewnia przy tym, że zarobki pielęgniarek w ostrzeszowskim szpitalu przekraczają obecnie 4 tys. zł. brutto, na co składa się wynagrodzenie podstawowe, wynoszące 2.200 zł, 1.200 zł tzw. „zembalowego”, a także dodatki stażowe, za pracę w soboty i niedziele oraz nocami.
Wiele emocji wzbudziło w ostatnim czasie zatrudnienie w szpitalu tzw. coacha. To również miał być jeden z powodów protestu.
– Pani coach jest zatrudniona na podstawie umowy zlecenie, a nie umowy o pracę. Nie są to żadne wielkie pieniądze. Panie pielęgniarki po prostu wytwarzają mityczne pieniądze – komentuje prezes Nowiński i zdecydowanie zaprzecza jakoby każda godzina pracy coacha miała kosztować szpital 100 zł. Jak to ujął, jest to kwota bardzo daleko niższa. REK



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest