Rolnicy zniesmaczeni dożynkami

Czy tegoroczne dożynki gminy Kępno przejdą do historii? Może i tak. – W innych gminach zjeść było co, a u nas jak nigdy na głodnego – żalą się rolnicy. A że człowiek głodny, to zły – przekonał się o tym gospodarz uroczystości burmistrz Piotr Psikus. – Nie ma co ukrywać, wystraszył się – relacjonują rolnicy. Niektórym puściły nerwy, ale mieli przecież prawo być zdenerwowani.
– Potraktowali nas ,,z pańska”. Najważniejsi byli urzędnicy, radni, a o chłopie prawie że zapomnieli -żalą się mieszkańcy wsi. – Przecież Gmina ma pieniądze z naszych podatków, na różne pierdoły je wydają, ale na dożynki jak nigdy poskąpili. Ludzie byli głodni, szli do domu się najeść… Tylko grochówka była, co ją sołtys nagotował, ale szybko brakło. A za kiełbasę to trzeba było 6 zł zapłacić.
Tymczasem – jak mówią rolnicy – włodarze innych gmin potrafią uszanować rolników w dniu ich świętach. Są nawet takie, że stoły od jadła się uginają. I wszystko za darmo.
– To były dożynki gminne, nie wiejskie. Bo jak by były wiejskie, to byśmy sami sobie jedzenie przygotowali – mówią mieszkańcy Krążków. – I tylko ,,Kępno’’, „Dzień dobry w Kępnie”. Nawet na talonach ,,Dzień dobry w Kępnie’’ wydrukowali, baner z napisem ,,Kępno wita’’ przygotowali. Jak to zobaczyliśmy, kiedy w południe przywieźliśmy snopki słomy, to szybko jedna z nauczycielek nam namalowała, że ,,Krążkowy witają’’.
Jeden z rolników pokazuje nam taki talon. – Nie skonsumowany? – mówimy zdziwieni. – Nie skonsumowany, bo przecież brakło – pada odpowiedź.
– Ale ten baner ,,Kępno wita’’ to w końcu nie powiesili – tłumaczy jeden z rozmówców. – Pewnie się wystraszyli. Został tylko ten na scenie, z tym logo co na talonie. I jak tu być spokojnym. Przecież to są po prostu jaja… Na stole to nic nie było.
– Ale dzieci to musiały występować, miały wakacje, a przez dwa tygodnie do szkoły chodziły i piosenek się uczyły – mówią rolnicy. – Nawet cukierka czy tam czekolady nie dostały na koniec.
A że człowiek głodny, to zły… – Trzeba przyznać, że troszkę tam burmistrza powyzywali – przyznają. Nie ma co ukrywać, wystraszył się. Ludzie byli zdenerwowani. Bał się wyjść z namiotu. Zaraz ochronę ściągnął, po policje chciał dzwonić… Ale nie, za klapy to chyba nikt go nie wziął, jak niektórzy opowiadają.
RED



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest