To będą panele naprawdę dobrej jakości

Czy Henryk Plichta złożył wniosek na instalację odnawialnych źródeł energii na swojej posesji?
– Byłoby dziwne, gdybym nie złożył. Oczywiście złożyłem wniosek na panele fotowoltaiczne i instalację solarną. Zresztą już wcześniej, zanim pojawiła się ta okazja, myślałem o takim rozwiązaniu.
I nagle pojawiła się oferta nie do odrzucenia.
– Tak naprawdę pojawiły się dwie oferty. Jedna z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, druga – z której skorzystaliśmy – z Urzędu Marszałkowskiego. Ta pierwsza polegała na tym, że trzeba było zaciągnąć kredyt, potem go spłacać, a część tego kredytu byłaby umarzana.
Czy była równie atrakcyjna, jak ta z Urzędu Marszałkowskiego?
– Na pewno nie. Mowa w niej była o umorzeniu rat kredytu na poziomie 35, góra 50%. Doliczyć jeszcze do tego należało koszty związane z obsługą kredytu, podatek… A tutaj na czysto mamy 77% dofinansowania.
Zdecydowaliście się więc aplikować o środki z Urzędu Marszałkowskiego. Przygotowany przez Gminę Czajków, a dotyczący także gminy Kraszewice wniosek okazał się na tyle dobry, że załapał się na dofinansowanie. Na jakim etapie jest dziś realizacja tej inwestycji?
– Jesteśmy na etapie przygotowywania Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia. Dopracowujemy pewne szczegóły. Troszkę zaskoczyło nas, że musimy wchodzić w tzw. przetarg unijny, bo przekroczyliśmy próg wartości unijnych, stąd musimy przygotować przetarg elektroniczny, co dla nas jest nowością.
Sporo zamieszania wzbudziła informacja, że inwestycja ta będzie podwójnie opodatkowana.
– Mieszkańcy powinni spać spokojnie, tutaj nie ma dla nich żadnego ryzyka. Staramy się, żeby to, o czym zostali poinformowani na samym początku było dotrzymane, żeby nie było żadnych niespodzianek. Czyli od samego początku mieszkańcy wiedzieli za co płacą. Płacą za przygotowany przez firmę Semper Power podczas wstępnej wizji projekt wykonania instalacji na terenie danej posesji (niecałe 200 zł), kolejny wydatek to zaliczka (1,5 tys. zł brutto od jednej instalacji), którą należało wpłacić po podpisaniu umowy. Następnym wydatkiem – już po przetargu, kiedy będziemy wiedzieć dokładnie, ile która instalacja będzie kosztować – będzie różnica między wpłaconą zaliczką a wartością brutto instalacji.
Czy istnieje niebezpieczeństwo, że po przetargu może być np. drożej, niż dotychczas wyliczano?
– Przetarg zawsze może być niekorzystny, tym bardziej, że choć co prawda rynek tych urządzeń w zasadzie jest stabilny, to jednak robocizna poszła w górę. Wiemy jednak, że wyceniając wartość tej inwestycji firma Semper Power wyceniła ją trochę ,,z górką”. Możemy też jeszcze wpływać na niektóre sprawy związane z utrzymaniem tych instalacji, bo np. wycenione było również ich mycie. Jeżeli byśmy to odrzucili ze specyfikacji, wartość inwestycyjna może być tańsza. (…) Będziemy się starali te koszty troszkę ograniczyć, bo ten kosztorys był robiony trochę na wyrost.
Czyli raczej nie będzie tak, że nagle się okaże, że koszty, jakie będą musieli ponieść mieszkańcy będą o wiele wyższe.
– Będziemy jeszcze na ten temat rozmawiać. Dyskutowałem też o tym z radnymi. Gdyby się okazało, że trzeba będzie troszkę dołożyć, nie wykluczam, że rada podejmie wtedy decyzję, że dołożymy z budżetu gminy.
Żeby być fair wobec mieszkańców.
– Tak, żeby być w porządku wobec mieszkańców. Ja mam takie doświadczenie z budową przyzagrodowych oczyszczalni ścieków, gdzie wkład, który w tej chwili wpłacają mieszkańcy ponosiła gmina.
Czyli można.
– Oczywiście, że można. Prawnie jest to możliwe, oczywiście jeżeli samorząd na to stać. Będziemy też patrzeć, jakie to będą wartości. Gdyby to było dużo więcej, być może będziemy się starali podzielić tę ,,nadwyżkę’’ na gminę i mieszkańców. Z drugiej strony, jeżeli byłoby taniej, wówczas zyskują tylko mieszkańcy.
A jak jest z tym VAT-em?
– Mieszkańcy muszą zapłacić VAT od całości instalacji. Jeżeli jest ona montowana na budynku mieszkalnym – będzie wynosił 8%, na poza mieszkalnym – 23%.
A gmina?
– Gmina musi zapłacić VAT od kwoty otrzymanej z Urzędu Marszałkowskiego.
Jesteście na to przygotowani?
– Musimy, chociaż tak naprawdę dowiedzieliśmy się o tym dopiero po złożeniu wniosku. To miał być taki fajny projekt, który całkowicie zamyka się bez udziału finansowego Gminy. Ale Urząd Marszałkowski dał nam takie wytyczne, że jeżeli jest dofinansowanie środków z przeznaczeniem dla osób prywatnych, które bezpośrednio na tym zyskują, wówczas od tych środków trzeba odprowadzić VAT. Z naszego rozeznania wynika jednak, że z końcowych faktur, które wystawi Urzędowi wykonawca, będziemy mogli sobie ten VAT potrącić.
Będzie to kwota rzędu…
– Zakładając, że gmina otrzyma 2,5 mln zł dofinansowania, i że VAT wynosi średnio 10% (tylko w nielicznych przypadkach instalacje będą montowane na budynkach gospodarczych, gdzie VAT wynosi 23%), to wówczas będzie to ok. 250 tys. zł.
Jeśli uda się w miarę szybko ogłosić i rozstrzygnąć przetarg, to jak może wyglądać kalendarz realizacji tego przedsięwzięcia?
– Staramy się w tej chwili być w czołówce gmin, które to dofinansowanie otrzymały. Mamy już podpisane umowy z mieszkańcami, przygotowujemy się do ich podpisania z osobami znajdującymi się na liście rezerwowej, która powstała wskutek rezygnacji ok. 20 osób, co stanowi gdzieś 10%. Ale chętnych, którzy wpisani zostali na listę rezerwową jest dwa razy tyle. (…) Ci, którzy podpisali już umowy wpłacili też zaliczki. Robimy wszystko, żeby jak najszybciej ogłosić przetargi. Z tego co wiem, jesteśmy o krok przed innymi samorządami z Południowej Wielkopolski, które również na ten projekt się załapały. W moim przekonaniu te pierwsze przetargi – a przypomnę, że zakwalifikowało się 6 gmin z tej części Wielkopolski, w całej Wielkopolsce jest ich w sumie 11 – mogą być w miarę tańsze. Jeżeli założymy, że na przełomie maja i czerwca ogłosimy ten przetarg, najpóźniej w sierpniu, o ile nie będzie żadnych odwołań, powinniśmy podpisać umowę z wykonawcą.
Kiedy więc monterzy mogą się pojawić na dachach?
– Między sierpniem a październikiem. Przypomnę, że projekt ten musi być rozliczony do końca br.
A co, gdy np. okaże się, że dostawca prądu, w naszym przypadku Energa, uzna, że nie jest zainteresowana kupnem tego prądu?
– Nie ma takiej możliwości. Zgodnie z prawem są zobowiązani do podpisania z dostawcą prądu, w tym przypadku bezpośrednio z mieszkańcami, tzw. umowy prosumenckiej. Jest to umowa, która zabezpiecza właściciela nieruchomości w ten sposób, że nadprodukcję swojej energii w okresie letnim przekazuje zakładowi energetycznemu, tam będzie przechowywana w tzw. banku energii, a w okresie niedoprodukcji ta sama energia wróci do tego odbiorcy końcowego, z tym, że w momencie kiedy wyprodukujemy 10 kW to wróci do nas 8 kW. Po zakończeniu realizacji inwestycji to firma wykonawcza złoży w Enerdze odpowiednie dokumenty, a ta zainstaluje wtedy na trenie posesji liczniki dwukierunkowe.
Wątpliwości dotyczą też solarów ciepła. Co, kiedy się okaże, że latem w kranach będzie letnia, a nie ciepła woda?
– Ja boję się odwrotnej sytuacji, że tej ciepłej wody będzie nadprodukcja, że te systemy są tak sprawne, że one wyprodukują więcej ciepłej wody, niż będziemy mogli jej zużyć.
I co wtedy?
– Te urządzenia są już montowane na bazie glikolu, tam już nie ma wody. Jest duży zbiornik wymienny, który będzie instalowany w kotłowni czy piwnicy i ten zbiornik będzie podłączony w jednej części do centralnego ogrzewania, w drugiej do solaru. I ten zbiornik powinien odebrać ten nadmiar ciepłej wody, który najpewniej będzie występował od bardzo wczesnej wiosny, kiedy już śnieg zejdzie z dachów, do bardzo późnej jesieni.
A jakie urządzenia będą tutaj instalowane? Pytam o jakość.
– Przez okres pierwszych 5 lat właścicielem tych instalacji będzie gmina, a ewentualne naprawy obejmować będzie gwarancja. Na same urządzenia, np. panelowe, gwarancja jest min. 20-letnia. To będą panele naprawdę dobrej jakości, takie wpiszemy w specyfikację przetargową.
Jak miałoby wyglądać rozliczenie z zakładem energetycznym?
Dla nas najlepsze byłoby rozliczenie jednoroczne, czyli co dwa miesiące otrzymywalibyśmy informację, ile mamy ewentualnej nadprodukcji tej energii, płacilibyśmy stałe opłaty licznikowe, ale za prąd rozliczalibyśmy się raz w roku. Z tego co wiem Energa chce jednak utrzymać 2-miesięczny okres rozliczenia.
Jerzy Bińczak



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest