KRASZEWICE: Urząd Marszałkowski żąda zwrotu pieniędzy i składa doniesienie do prokuratury

18 tysięcy zł dofinansowania plus odsetki zwrócić musi Gmina Kraszewice do Urzędu Marszałkowskiego. To pokłosie kontroli, która potwierdziła nieprawidłowości związane z przebudową drogi Bigosy – Łękawki. Urząd złożył też w tej sprawie doniesienie do prokuratury.

Przypomnijmy, w 2017 r. Województwo Wielkopolskie udzieliło Gminie Kraszewice dotacji w wysokości 116.250 zł z przeznaczeniem na dofinansowanie budowy drogi dojazdowej do gruntów rolnych.
– 14 czerwca 2017 r. Gmina Kraszewice przedłożyła sprawozdanie finansowe z wykonania zadania podpisane przez Wójta Gminy i Skarbnika, z którego wynika, że została wykonana droga (…) o długości 1,10 km i szerokości 4 m oraz że wszystkie podane w sprawozdaniu informacje są zgodne z aktualnym stanem prawnym i faktycznym – mówi Izabela Witkiewicz, dyrektor Departamentu Gospodarki Mieniem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.
,,Oświadczam, że wszystkie podane w niniejszym sprawozdaniu informacje są zgodne z aktualnym stanem prawnym i faktycznym’’ – czytamy w dokumencie. O wykonaniu 1100 m drogi mowa jest też w kosztorysie powykonawczym.
Innego zdania był jednak radny Jan Wojtaszek, który przez blisko dwa miesiące alarmował na sesji i komisjach rady, że droga na Łękawki jest krótsza, niż być powinna i domagał się, aby wreszcie zająć się tą sprawą. Dziwnym trafem jego głos okazywał się jednak lekceważony, wręcz ignorowany przez wójta (,,Ja wiem, co mówię, nie mam jeszcze kłopotów ze świadomością’’), komisję rewizyjną (,,Komisja rewizyjna nie ma tego w planie’’), jak i większość radnych. Dopiero kiedy sprawa nabrała medialnego rozgłosu, kraszewiccy samorządowcy w końcu postanowili zmierzyć, ile to asfaltu wylano na tej drodze, a kiedy już to zrobili – wyszło, że Wojtaszek ma rację.

KONTROLA Z POZNANIA

Wszczęta przez Urząd Marszałkowski kontrola wykazała, że w dokumentach potwierdzających zakończenie przebudowy drogi Bigosy – Łękawki doszło do potwierdzenia nieprawdy. Bo choć z dokumentów rozliczeniowych wynikało, że Gmina wykonała 1,1 km drogi asfaltowej, to w rzeczywistości wylano tylko 930 m asfaltu.
– Z uwagi na doniesienia medialne na okoliczność wykonania drogi o długości 930 m, a nie 1100 m, Departament Gospodarki Mieniem przeprowadził wizję terenową, która potwierdziła ww. fakt – przyznaje dyrektor Witkiewicz. – W związku z powyższym zwrócono się do wójta o złożenie stosownych wyjaśnień. W piśmie z dnia 12 marca 2018 r. Wójt Gminy Kraszewice przyznał, iż wykonano krótszą drogę, a podpisując sprawozdanie finansowe działał w dobrej wierze, opierając się na przesłankach przytoczonych w rzeczonym piśmie.
Jednocześnie Gmina zobowiązała się do rozliczenia dotacji zgodnie ze stanem faktycznym wykonanych robót i zwrotu nadmiernie pobranej dotacji wraz z odsetkami. Kwota ta została zwrócona (bez odsetek).

DO PROKURATURY

– Obecnie na podstawie art. 304 § 2 kodeksu postępowania karnego zostało przygotowane zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na poświadczeniu nieprawdy w złożonym przez Gminę Kraszewice sprawozdaniu finansowym i załączonych do niego dokumentach z wykonania zadania przebudowy drogi dojazdowej do gruntów rolnych w obrębie Kuźnica Grabowska – mówi dyrektor Departamentu Gospodarki Mieniem Urzędu Marszałkowskiego. – Zawiadomienie to zostało podpisane przez Zarząd Województwa Wielkopolskiego i zostanie w dniu dzisiejszym (18 kwietnia) wysłane do prokuratury.

I CO DALEJ?

Ostatecznie władze gminy przyznały więc Wojtaszkowi rację. Wyszły też z założenia, że sporną kwotę (ok. 40 tys. zł) winien zwrócić do budżetu gminy wykonawca zadania, który to przecież wylał krótszy o 170 m odcinek asfaltu. Ten jest jednak innego zdania.
– Nie uznaje swojej winy, on nie ma nic sobie do zarzucenia – mówi pełniący obowiązki wójta sekretarz gminy Konrad Kuświk. – Opiera się na tym, że była umowa ryczałtowa, która działa w dwie strony.
Kuświk przyznaje, że Gmina posiada już dwie opinie prawne w tej sprawie. – Jedna, że to wykonawca ma rację, druga, że my mamy rację – wyznaje. I że najlepiej będzie, jak spór ten rozstrzygnie sąd. – To dla nas będzie najkrótsza sprawa, nawet jeśli będziemy musieli pokryć koszty sądowe, to je pokryjemy – dodaje.
Co, jeśli sąd przyzna jednak rację wykonawcy, a nie Gminie?
– To będzie czarno na białym, kto ma rację – mówi sekretarz. – I trudno. Jeżeli sąd jemu przyzna rację, to sprawa się na tym zakończy.
Proszę nie żartować, bezspornym jest przecież fakt, że z budżetu gminy wydano bezzasadnie około 40 tys. zł, na dodatek musieliście zwrócić 18 tys. zł dofinansowania do Urzędu Marszałkowskiego – nie kryjemy zdziwienia. – Przecież ktoś odbierał tę drogę.
– Inspektor nadzoru. Ale już nie żyje – pada odpowiedź.
– Nie tylko inspektor nadzoru odbierał tę drogę – ciągniemy dalej.
– Oczywiście, głównie odbierał Urząd – przyznaje Kuświk. – Inspektor nadzoru działał w naszym imieniu. Ale sami mamy siebie do sądu podać?

KONIEC KROPKA

– Te pieniądze z Łękawek muszą wrócić do budżetu gminy – nie pozostawia złudzeń radny Jan Wojtaszek. – Koniec kropka, czy to się komu podoba, czy nie.
– To państwo jako rada przez dwa mniesiące udawaliście, że nic nie widzicie i nic nie słyszycie, że na Łękawkach coś złego się dzieje. Jak się z tego wytłumaczycie wyborcom? – wytknęliśmy na ostatniej sesji kraszewickim samorządowcom, którzy o wszystko zło zaczęli oskarżać media, tak naprawdę odwracając kota ogonem.
– Błąd jest nasz, z tym się w ogóle nie dyskutuje i oczywiście przed wyborcami trzeba będzie to wytłumaczyć i wytłumaczymy – odparł wójt Koprowski.
JUR



Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked as *

Pin It on Pinterest